Koszt montażu instalacji gazowej Ostateczna cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za montaż instalacji gazowej w naszym samochodzie, uzależniona jest od bardzo wielu...

seen from United Kingdom
seen from Russia
seen from China
seen from United States
seen from Hong Kong SAR China

seen from United States

seen from South Korea
seen from Iraq
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from China
seen from Türkiye
seen from Türkiye

seen from China
seen from Brazil
seen from Australia
seen from Türkiye
seen from United States
seen from Singapore
seen from Germany
Koszt montażu instalacji gazowej Ostateczna cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za montaż instalacji gazowej w naszym samochodzie, uzależniona jest od bardzo wielu...
W kolejnym odcinku naszej serii prezentującej chip tuning poszczególnych aut pokazujemy, co udało nam się osiągnąć w przypadku Opla Insignii 2.8 T 260 KM z...
Pani prezydent na motocyklu
Nie tak dawno w wyreżyserowanej medialnie sytuacji znalazł się premier Norwegii, wcielając się w rolę taksówkarza, a dziś dowiadujemy się o motoryzacyjnym zacięciu prezydent Brazylii, Dilmy Rousseff. Podczas gdy głowa norweskiego gabinetu, Jens Stoltenberg, pragnął wsłuchać się w głosy swoich obywateli (oficjalnie, bo najpewniej chodziło o zabieg PRowy), pani Rousseff nie konsultując z nikim i nie zdradzając powodów, postanowiła wybrać się na przejażdżkę po stolicy, Brasilii. Co najciekawsze, brazylijska prezydent dokonała tego na motocyklu!
Wiadomość o tym występku dotarła do opinii publicznej w wyniku przecieku od któregoś z członków jej kancelarii. Okazało się, że pani prezydent zrobiła to bez konsultowania się z kimkolwiek - czy to ze służb odpowiadających za jej bezpieczeństwo, czy kogokolwiek z podwładnych.
Na zarzuty opinii publicznej, że nie dba nie tylko o siebie, ale o 200 milionów Brazylijczyków, prezydent Rousseff odparła, że w życiu zawsze coś ryzykujemy.
Piszę o tym, choć trudno podejrzewać, by w motocyklu pani prezydent była instalacja LPG :) Jednak nie ma co ukrywać, nie co dzień zdarza się taka historia. Jeśli rzeczywiście wierzyć w spontaniczność zachowania pani prezydent, to sytuacja wydaje się niezwykle zabawna. Były już filmy, w których córka prezydenta uciekała ochronie, by móc choć trochę pobawić się jak jej “normalni” rówieśnicy. Ale historii o pani prezydent dwustumilionowego kraju, która wymyka się swojej ochronie, by przejechać się ulicami miasta na motocyklu, nie wymyśliłby chyba żaden scenarzysta. Fakt, że służby odpowiadające za bezpieczeństwo Dilmy Rousseff szybko zorientowały się w sytuacji i po jakimś czasie dołączyły do pani prezydent w jej przejażdżce nie umniejsza niezwykłości całej tej historii.
Wyobrażacie sobie, żeby w takiej roli wystąpił Donald Tusk, albo jeszcze lepiej - Prezydent Bronisław Komorowski? To by dopiero była historia, już widzę te nagłówki w prasie wszystkich opcji. Gazeta Polska pisałaby na pewno o trwonieniu publicznych pieniędzy i marnowaniu czasu, podczas gdy Wyborcza wspomniałaby o tym, że premier lub prezydent chcą być bliżej obywateli. A ja na tym blogu pisałbym na pewno o pojeździe, który wybrał bohater całej historii, z naciskiem na silnik z jakiego korzysta.