baekhyun musimy zjeść razem budyń
prawie się zgodziłem, ale… widzę, że ktoś tu dyskryminuje kisiel i galaretkę. niemiło. muszę to dobrze przemyśleć. (to ten moment, gdy mnie przekonujesz, tak Ci tylko podpowiadam) :’(
seen from South Korea
seen from Ukraine

seen from United States

seen from Malaysia
seen from United Kingdom

seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from Poland
seen from United States
seen from China

seen from Romania

seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from India

seen from Tanzania
seen from China
seen from Germany

seen from France

seen from Ukraine
seen from United Kingdom
baekhyun musimy zjeść razem budyń
prawie się zgodziłem, ale… widzę, że ktoś tu dyskryminuje kisiel i galaretkę. niemiło. muszę to dobrze przemyśleć. (to ten moment, gdy mnie przekonujesz, tak Ci tylko podpowiadam) :’(
Coś czuję, że musimy polecieć razem w jakieś prawilne nuty, Namjoon.
To prawilne nuty lecą na nas, Amber.
spicy duo
zarezerwowane dla: is-amberliu
W lepszym momencie, niż obecnym, chyba nie mógł sobie przypomnieć o obiecanym Amber spotkaniu. Burczenie w jego żołądku było chyba słychać nawet na końcu korytarza, więc nie marnując czasu dał znać dziewczynie. Wiedział, że jest już dość późno na jedzenie, a tym bardziej jedzenie czegoś tak ciężkiego, więc nieco się zdziwił, że była gotowa z nim wyjść. Gdyby nie dodatkowe zajęcia, to pewnie wyrwałby się z nią na lunch, jednak wiedza w tej szkole, była jak królik, mimo że wszyscy w około próbowali wmawiać sobie inaczej. Ciężko byłoby mu nadrobić jedne opuszczone zajęcia, tym bardziej, że miał już ogromne zaległości. Przepisywanie się w środku roku do innej placówki nie było sprytnym posunięciem, ale na pewno lepszym od nauczania domowego, które zapewne na niego czekało, po ostatnim wybryku. Takie rozwiązanie wydało się o dużo mniej kosztowne i wygodniejsze dla samego Jacksona. Znowu mógł nawiązać ciekawe relacje, nauczyć się myślenia z innej perspektywy, tak jak tutejsi ludzie, urozmaicić dzień różnymi zajęciami. Jak zwykle pochłonięty myślami, nie wiedział nawet jak, ale wylądował przed głównym wejściem. Od razu się rozejrzał i na szczęście był pierwszym, który się pojawił. Jak na prawdziwego dżentelmena przystało - uśmiechnął się sam do siebie na tą myśl i zerknął na swoje odbicie. Poprawił bluzę, widząc, że leży na nim, jak na żulu i ponownie się rozejrzał, jakby obawiając się, że go nie zauważy w tłumie właśnie wychodzących ludzi., więc w ostateczności musiał być gotów, aby zastąpić jej drogę swoim cielskiem.
No elo, bro. Musimy wyjść razem na prawilny posiłek jakim będzie kebs, bo mam na niego ochotę.
Dobry sis. Kebs? Może być, ale wyłącznie na ostro ma się rozumieć, prawda?