Jest zbyt gorąco. Dzisiaj pierwszy raz założyłem przy nich krótkie spodenki i koszulkę bez rękawów. Od razu zaczęły się komentarze odnośnie mojej wagi. Tak wiem, dużo przytyłem w krótkim czasie, mam przez to cholerne rozstępy. Niech się tak nie martwią, nie jedzenie wychodzi mi coraz lepiej. Znowu będę ważył moje 40kg choćbym miał zdechnąć.
Czepianie się już weszło im w nawyk chociaż robię wszystko żeby być dla nich niewidzialny. Trzymam się zasad a i tak zawsze znajdą jakiś problem. "Dlaczego masz tak pusto w pokoju przecież dostajesz kieszonkowe, dlaczego całymi dniami siedzisz sam, dlaczego z nami nie rozmawiasz, dlaczego się tak denerwujesz przecież to tylko żarty, dlaczego zawsze zamykasz drzwi pokoju na klucz, dlaczego nie dasz babci buziaka na przywitanie, dlaczego nie dasz się dotknąć" No cóż, starych przyzwyczajeń ciężko się pozbyć.
Chciałeś idealnego synka? Przecież wiedziałeś kogo bierzesz pod swój dach, przecież ci powiedzieli, że nie jestem "normalny". Wziąłeś zepsute dziecko i myślałeś że je naprawisz a kiedy okazało się, że to nie takie proste stałem się dla ciebie powodem do wstydu.
Prawda jest taka, że zamknięty w mojej bańce jestem cholernie samotny ale przynajmniej bezpieczny. Nikt się nie zbliży więc nie zostanę zraniony po raz kolejny.
Zabije się zanim skończę 18 lat. Dałem sobie trochę czasu na kilka dobrych książek i piosenek, spacerów przed wschodem słońca, na karmienie łabędzi i ładnych obrazów, dożyje do moich 40kg, żebym nie musiał umierać jako kupa tłuszczu. Już odpuściłem sobie walkę o przyszłość bo nie będę jej miał, dawno się z tym pogodziłem. Nie chcę żyć świecie gdzie dzieci są wykorzystywane przez osoby które powinny je kochać, gdzie przyjaciele umierają na twoich oczach, gdzie ciągle jesteś oszukiwany i krzywdzony a ludzie dręczą cię tylko dlatego że ktoś kiedyś widział cie całującego się z chłopakiem. Dla mnie to było za dużo, nie potrafię już żyć, nie nadaje się do tego, bycie dorosłym nie jest dla mnie, za bardzo boję się tego świata, boję się bycia człowiekiem.