Kanibalu powiedz mi
Czy to słońce czy to dach
Czy już może stoję
Nie wiem czy potrafię karmić swego
Jakąś duszą skalaną ziemią
Ja nie wybaczam kary
Ja tylko nad nimi empatią skaczę
Oczywiście że zapominam
Wytrzeć każdy palec z kolei
I potem otwierać klatki piersiowe
Tłumi mi gorszałka
Której nie tykam od dwunastu
Ja proszę przestań
On nie słucha i gdacze
Kazałeś mi się cieszyć
Ale przyjemność tylko z pojednania
Krzyczałam kiedyś melodię
Była bardzo nierówna
Teraz ułożenie jest łatwe
Ale głowa jakaś taka pusta
Czy przyrzekniesz mi nadzieję
Czy umiesz znów to zabić
Ich tylko znika
A znika ich kaleka
Emisigh-bpd
















