Może kiedyś przeczytasz te słowa a może gdzieś zaginą.
Wiesz, czemu nie rozmawialiśmy i może teraz Twoja kolej nie chcieć się do mnie odzywać. Może tego nie widzisz, a może mnie nienawidzisz… ale nie chronisz mnie przed sobą i żadna cisza tego nie zmieni, bo nie było dnia bym nie myślał o dziewczynie z rzeką w tle. Tej z laską z zepsutego parasola recytującej dialogi z Diablo…
Możemy rozmawiać ze sobą słowami innych, słowami piosenek… ale ja chciałbym, byśmy byli dla siebie ludźmi i własnymi słowami potrafili rozmawiać o tym co czujemy.
Do dziś nie wiem dlaczego musiałaś „uciec”. Mimo to, nadal, może naiwnie, wierzę w nas. I nadal mam Twojego kwiatka. A może jestem głupcem…
Choćbyś czytała to o 4 w nocy, zadzwoń.
Kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze... Pamiętasz?















