To z nimi miałem pierwsze zdjęcia, teraz już wiem,
ta droga była kręta, nienawiści nadszedł kres.
To dla moich ludzi, żyjemy w kręgu zaufania,
budzik odlicza czas, nie chce od nich nic w zamian.
Pytasz dokąd z nimi idę, odpowiem kiedy dojdę,
nie wiem co jest za tym szczytem, dowiem się kiedy spojrzę.
Odkąd niosę w sobie treść, odtąd niosę tobie wieść,
że masz stopy, które mogą cię hamować potem nieść,
że masz ludzi, teraz za nich wznoszę pięść.
Niewiele znaczy bracie, czy szybko się pożegnamy,
My i tak w końcu wracamy, nie rozdzielą nas kraty.
Ten co szybko znikł szybko z jednego dnia na dzień,
w kręgu zaufania zostaje kilka pytań wiesz?
W kręgu zaufania nie ma chwili zadumania,
jeśli będzie chociaż sekunda, spotka cię kara.
Ten zegar tyka głośno, ta rzeka biegnąć musi,
ten czas płynie wolno, niestety dla wszystkich ludzi.
Czasem tak długo patrzę na te jedne drzwi,
które zamykają się, że nie widzimy tych,
które otwierają się, pokazują świat pełen grzechu,
nie widzimy wad, zalet, ani żadnych postępów.
W kręgu zaufania, wszystko toczy się inaczej,
każdego ziomka tu mogę nazwać swoim bratem.
żyjemy w kręgu zaufania, życie oddam za brata,
za dziewczynę, własną matkę, kiedy siedzę w 4 ścianach,
gdybym używał długopisu i kartki zamiast Word`a,
już dawno moja twarz, widniałaby na bilbordach.
Nie mam zaufania do fałszywych kurew wiesz?
Kiedyś było inaczej, to był największy mój grzech.
Dziękuję Bogu za to, że mam tych wszystkich ludzi,
bo kiedy odejdę, wiem, że będę miał dla kogo wrócić.