Czujesz się jak król, jak pieprzony król, mówię Ci czujesz, że świat jest twój, u stop leży Ci i nic nie zagłuszy spokoju, być może blisko jest sojusz "wolne konopie do boju" co chwilę gdzieś słychać zza rogu. Zbroją się typy, wcielają ekipy, trzy płyty w tym roku. Nie stoję ze spokojem z boku, bo po co, bo na co, bo po chuj? Chcesz to się fochuj, to wojna o pokój, wszystko po trochu, ruszam na pochód. Wpadnij w tym roku, dotrzymać kroku. Ja jestem gotów, jak wielu wokół. Wolne konopie to tu bez kłopotów. Tona pestek do obrotu, ziom. Zaufania wotum, trochę krwi i potu odda za to ludzi grom. Ty też się przygotuj, dołącz do tych kotów albo po prostu popełnisz błąd. Zmienisz front, dopiero jak rząd zagoni cie w róg, zamiecie Cię w kąt. Wysoki sąd, dojebie ci sanki, wybije z bańki sielanki, hulanki. Zły pogląd dopiero wtedy się zmieni. Grube jointy i wolne konopie docenisz. Może nie wierzysz, uwierz na japę i konsekwentnie już zachwycam rapem. Weź ziomuś napęd z tych wszystkich płyt. Ja idę na marsz, masz następny hit!