Sytuacja na wykresie zrobiła się bardzo ciekawa. Po dość dużym i dynamicznym wzroście (jeszcze 14 stycznia mieliśmy poziom 14$) i trzech niewielkich korektach, cena zastygła. Wahania są minimalne, emocje jakby zamarły. Ale to tylko pozory. Kurs przysiadł niczym kot na płocie i nikt nie wie, w którą stronę skoczy.
Ciekawe były też korekty. Patrząc na zamknięcie dnia całkiem nieduże, zwłaszcza jak na taki wzrost. Za to dzienne oscylacje w czasie tych spadkowych dni, były i intensywne i bardzo dynamiczne. Zabierały, patrząc na sam knot świec, prawie 50% poprzedniego wzrostu. Ale rynek jest tak silny, a główny trend tak zdecydowany, że były to tylko okazje do kupna dla spóźnialskich.
Pytanie co będzie dalej... Sytuacja jest napięta. Gdyby pojawił się jakiś czarny łabędź, zjazd będzie ostry i bardzo efektowny. Może zabrać nawet 70-80% obecnych wzrostów.
Jeśli nic złego się nie pojawi, to jest szansa, że po jeszcze kilku dniach takich mikroskopijnych wahań, górę weźmie główny trend i cena poszybuje. Jak wysoko? Jest takie powiedzenie, że silny ruch zaskakuje nawet największych optymistów. Albo pesymistów, zależy co się dzieje na giełdzie. Ale im mocniej teraz wzrośnie, tym korekta będzie i dłuższa i bardziej dotkliwa.
Oczywiście nie można wykluczyć, że nawet bez jakiś czarnych łabędzi (czyli zdarzeń bardzo rzadkich, ale jak najbardziej możliwych- np. z innej działki biorąc: abdykacja papieża, czy meteoryt nad Rosją) dojdzie już teraz do korekty. Po prostu wykres przypomina hiperbolę, a ta zawsze gdzieś ma swój kres. Jedno jest pewne. Kurs nigdy nie pozostaje dłuższy czas na swych ekstremalnych poziomach. Zawsze szuka jakiegoś poziomu równowagi. Jak napięta sprężyna. Więc te 28$ to albo przystanek przed dalszymi wzrostami, albo lokalny szczyt.