Miłość od pierwszego wejrzenia to romantyczna idea. Życie jednak najczęściej wygląda inaczej. Żeby zdobyć serce wybranki nie wystarczy raz wręczyć kwiaty czy raz wyjść do kina. Miłosz Brzeziński nazywa to głaskami. Wielokrotnymi, drobnymi gestami, słowami, zachowaniami i czynami, które budują więź i zaufanie. Nie inaczej jest z marką osobistą. Marka osobista to wrażenia, wyobrażenia i emocje, które są w głowach innych na nasz temat. Aby taki obraz naszej osoby powstał trzeba czasu i powtarzania tego jak się zachowujemy, wypowiadamy i pracujemy. Coraz popularniejsze w IT stało się robienie kursów. I dobrze bo dzielenie się wiedzą pomaga nam wszystkim. Taka zazwyczaj doświadczona osoba słyszy, że trzeba mieć markę bo to pozwala na większą sprzedaż. Zostało jeszcze dwa miesiące do startu kursu. Powinno wystarczyć ... Otóż nie! To często zapominana rzecz. Budowa marki osobistej to maraton, nie sprint. To miesiące, albo i częściej lata konsekwentnego prezentowania swoich umiejętności, wiedzy i doświadczeń. Bądź to w firmach, w których pracujemy, bądź na konferencjach/meetupach czy w social mediach. I jak to z maratonami bywa - czasem biegniesz wolniej, czasem szybciej. Czasem zderzasz się ze ścianą, czasem musisz odpocząć, a są i takie chwile gdy chce Ci się bardziej. #markaosobistaprogramisty #markaosobista https://www.instagram.com/p/COHp94EgraS/?igshid=18ao4pg4o5dhb