o gustach: Zuza Siwek
Zuza Siwek jest fotografką, której zdarza się stawać po drugiej stronie obiektywu. Wystąpiła w sesji Zuzy Krajewskiej. Wzięła udział w słynnej kampanii sexed.pl Anji Rubik. Na instagramie pokazuje nocną Warszawę, mocne stylizacje i swoją przebojową osobowość.
Spotkaliśmy się w klubokawiarni na warszawskiej Pradze. Zuza opowiedziała mi o wielu ciekawych rzeczach:
o sesjach, w których wystąpiła
o Jej Instagramie
o pracy w lelum.pl
o tym, jak nabrała pewności siebie
o warszawskiej scenie drag queen
Zresztą to tylko wierzchołek góry lodowej tematów, które poruszyliśmy. Zuza jest przezabawną, bezpośrednią osobą i bardzo miło mi się z nią rozmawiało!
Całej rozmowy posłuchasz w podcaście o gustach, dostępnym na Spotify oraz na iTunes.
— Hej Zuza! Co studiowałaś?
Najpierw studiowałam na akademii fotografii, ale to było roczne studium. W zeszłym roku stwierdziłam, że przeproszę się z ASP, które zawsze wydawało mi się beznadziejne i zresztą okazało się beznadziejne, bo rzuciłam je jeszcze przed pierwszą sesją.
— Miałaś nadzieję na romantyczną atmosferę artystycznego przepychu, a okazało się, że jest zupełnie na odwrót?
Właśnie nie! Od początku wiedziałam, jaka tam będzie atmosfera. Jestem po sześcioletniej szkole plastycznej. Wszyscy dookoła powtarzali, że idą na ASP, kiedy ja w piątej klasie stwierdziłam, że to jest bez sensu i że nie chcę tego robić. W zeszłym roku byłam w trybie pracowania i przeraziłam się, że będę już zostanie do końca życia! Może pójdę na jakieś studia? To było takie „gdzie mogę złożyć teczkę w dwa tygodnie?” Złożyłam na Sztukę mediów w Warszawie. W założeniu te studia brzmiały super, bo była tam fotografia, która mnie najbardziej jara, było wideo, które też mnie interesuje, dźwięk, którego zawsze chciałam się nauczyć… I do tego klasyczne rzeczy w stylu malarstwa, rysunku…
— A jak to wyglądało w prawdziwym życiu?
Wszystko było na maksa niepoukładane. Wydział jest na kompletnym odludziu. Na ASP na Krakowskim Przedmieściu jest inaczej, tam studiują moi znajomi i wychodzą sobie na dziedziniec, palą papieroski, spotykają się ze wszystkimi… A mój wydział jest przy Cmentarzu Powązkowskim i jest tam strasznie nieprzyjemnie. Jak chcesz zjeść, to możesz iść do knajpy, która niby należy do tego ASP i w której wszystko jest niedobre i drogie. Ewentualnie możesz iść na stację benzynową…
— Czy jesteś rodowitą Warszawianką?
Jestem! I dlatego bawią mnie rozmowy z ludźmi, którzy przyjechali do Warszawy. Na Akademii Fotografii poznałam bardzo dużo studentów, którzy przyjechali tu z naprawdę małych miasteczek. Mieszkam w Warszawie całe życie i to brzmi super, że ktoś wyjechał od rodziny studiować i pracować tutaj, ale trudno mi to sobie wyobrazić! Mam trudną relację z tym miastem. Jednocześnie cały czas mówię, jak je kocham, a jednocześnie strasznie mnie denerwuje…
— Jak Ralph Kamiński w piosence Mój Hymn o Warszawie.
Nie mam pojęcia! Nigdy nie słuchałam żadnej jego piosenki, a trochę się kolegujemy. Na przykład spędziłam z nim Wigilię.
— Udaję, że o tym nie wiem… (śmiech) Widziałem cię na jego stories. I to jest dla mnie najbardziej niesamowita rzecz w tobie! Że jesteś wszędobylska!
Zuza mówiła mi, że na niewielu zdjęciach się uśmiecha.
— Piszesz do portalu o showbiznesie i o gwiazdach, ale nie nazwałbym go plotkarskim. Wszedłem na news„Kim są rodzice Ewy Farnej? To oni stoją za jej sukcesem” i byłem przekonany, że to będzie coś w stylu „załatwili jej karierę, dzięki nim jest gwiazdą”. Tymczasem przeczytałem sympatyczną historię o kochających i wspierających rodzicach. Czy o to chodzi w lelum.pl?
Tak! Niektóre tytuły są mega clickbaitowe, żeby przyciągać ludzi. Ale mamy taką odgórną zasadę, że te treści mają być miłe. Nie mogę wylać na bohatera swojego newsa wiadra szamba! Niedawno pisałam news o Ewie Drzyzdze. Nagłówki zwykle też dostaję z góry i akurat ten brzmiał jak coś w stylu „Ewa Drzyzga schudła 11kg. Co zrobiła?”. Kiedy zaczęłam wczytywać się w źródła, zorientowałam się, w jaki sposób schudła Drzyzga i mówię: hej dziewczyny! Ona schudła 11 kilo, bo jest chora! To się musi nazywać inaczej!
— Na Vice natknąłem się na twój reportaż z Open’era. Możesz mi o nim opowiedzieć?
To wyszło w śmieszny sposób, bo mój przyjaciel jest fotografem dla Vice. Wcześniej zabierał na festiwale inną moją przyjaciółkę, po czym w zeszłym roku stwierdził, że nadeszła moja kolej! Zabrał mnie na Open’era i wiedzieliśmy, że mamy zrobić określoną ilość materiałów. Nie na wszystkie były pomysły, więc wymyśliliśmy swój. Miałam zaprezentować się jako gwiazda, bo zawsze bawił mnie widok tych wszystkich osób, które przyjeżdżają na festiwale tylko po to, żeby się na nich pokazać, kiedy jest trzydzieści stopni i wiadomo, że pół dnia spędzisz w kolejce i się ubrudzisz, Mieliśmy przygotować jakieś fantastyczne stroje, ale jak zwykle wszystko robiliśmy na ostatnią chwilę. Ale wydaje mi się, że udało nam się z tego skleić całkiem fajną całość…
— To nie był jedyny raz, kiedy pojawiłaś się na Vice. Opisywali wystawę ze zdjęciami Zuzy Krajewskiej i na jednym ze zdjeć byłaś Ty.
Na sesji znalazłam się całkiem przypadkiem. Moja znajoma zrobiła ze mną wywiad na polskim iD, który dotyczył ciałopozytywności i samoakceptacji, a jakiś czas później kolejny wywiad zrobiła ze mną ówczesna redaktor naczelna iD Basia Czyżewska. Pewnego razu siedzę sobie w pracy, a tu dzwoni do mnie Basia i mówi, że Zuza Krajewska szuka modelek do swojego projektu. A ja byłam jej wielką fanką! Spotkałyśmy się i pojechaliśmy nad morze. Zuza cały czas powtarzała, że jestem za chuda do tego projektu, bo ona zaplanowała sobie grube laski!
— Ale jak się czułaś, kiedy ktoś ci powiedział, że szukamy dziewczyn do sesji na tematy body positive i tak dalej?
To jest dziwna szufladka, bo ona do mnie przylgnęła jakiś czas temu… Nie wiem, czy się nadal utożsamiam z tym ruchem. To jest bardzo skomplikowana sprawa. Moja historia z samoakceptacją zaczęła się, kiedy po studium fotograficznym byłam w totalnym dołku i z moim ówczesnym chłopakiem wymyśliliśmy, że musimy coś ze sobą zrobić i pojechaliśmy na dwa miesiące do Szkocji. Poczułam się tam na tyle odcięta od oceny ludzi i tej tutejszej siebie, że przestałam się przejmować i chciałam spróbować być tą dziewczyną, którą zawsze chciałam być i które obserwowałam na Instagramie… Które nie przejmują się tym, jak wyglądają i wrzucają zdjęcia, na których mają głupie miny, albo nie wyglądają idealnie szczupło… Czujesz od nich pewność siebie, której nigdy nie umiałam z siebie wydobyć.
Ten wywiad jest zapisem fragmentów rozmowy, którą usłyszysz w podcaście o gustach, dostępnym na Spotify oraz na iTunes.









