Skuszony promocją szczecińskiej restauracji El Globo na Grouponie pod zachęcającą nazwą „Podróże kulinarne” wykupiłem Groupon na „ucztę dla dwóch osób” składającą się z półmiska ryb i owoców morza, oraz wina, kawy i deseru. Dokonałem rezerwacji i pewnej niedzieli wraz z partnerką o zaplanowanej porze pojawiliśmy się w lokalu. Wystrój wnętrza trzeba przyznać okazał się dość przyjemny w odróżnieniu wszystkiego czego mogliśmy później doświadczyć w tym miejscu.
Cóż pomyślałem, niby restauracja promuje się w Internecie, posiada nawet stronę www, zatem niby XXI wiek, ale nie całkiem, bo komputer wprawdzie jest, ale zamknięty na klucz. Swoją drogą ciekawe, dlaczego menadżer podczas swojej nieobecności zamyka ten szatański wynalazek przed obsługą lokalu? Pomyślałem trudno, pewnie ma jakiś ważny powód, ale przecież żeby sprawdzić groupon nie jest potrzebny skaner, bo na kuponie są numery, które służą do weryfikacji autentyczności kuponu. Zaproponowałem więc kelnerowi, aby spisał te numery a ja prześlę mu groupon mailowo, aby mógł go sobie później samodzielnie wydrukować. Tu pojawił się kolejny problem, bo kelner stanowczo odmówił tak, jakby przestraszył się, że proponują mu aby ręcznie przerysował QR kod i niczym zdarta płyta zaczął powtarzać, że nie ma szans na to, aby nas obsłużył, bo dla nich liczą się tylko wydrukowane groupony. Na nic zdały się moje argumenty i sugestie, jak sprawę można rozwiązać. Kelner stwierdził, że już podczas rezerwacji zostałem poinformowany o tym, żeby przynieść wydrukowany kupon. No cóż, gdyby tak rzeczywiście było, to pal licho te drzewa, które zostają ścięte po to by drukować np. kupony do restauracji El Globo, zrobił bym to dla świętego spokoju i żeby zaspokoić potrzebę kelnera lubującego się najwyraźniej w kontakcie z celulozą. Niestety nikt mnie o tym nie uprzedziła, no co kelner stwierdził stojąc na środku sali przy wszystkich gościach, że to nie możliwe dając jednoznacznie do zrozumienia, że śmiem go okłamywać. Moja cierpliwość do aroganckiego kelnera stopniowo zaczęła znikać, ten jednak nic sobie z tego nie robił, bo przecież uważał, że to on tam jest najważniejszy…cóż tam klient, nie ten, to będzie inny…A później uparcie twierdził, że informacja została zamieszczona przez restaurację w warunkach zakupu (przypis: choć takowej oczywiście nie było) i uważa rozmowę za skończoną!
Wiedząc, że kelner mija się z prawda poprosiłem go o wskazanie takiego zapisu w ofercie restauracji, albo regulaminie, ale oczywiście po raz kolejny odmówił mojej prośbie. Moja irytacja zachowaniem kelnera zaczęła sięgać zenitu, poprosiłem go zatem, aby skontaktował się z menadżerem, aby rozwiązać ten problem. Na co kelner odparł, że przecież jest niedziele i menadżer ma wolne. Odmówił również podania mi kontaktu telefonicznego do menadżera restauracji a gdy już prawie w akcie desperacji poprosiłem go o kontakt z osobą zastępującą menadżera, ten z dumą powiedział, że to on jest zastępcą!
Ach…sytuacja tragi-komiczna niczym z filmów Stanisław Barei. Menadżer nieobecny, bo jest niedziela, komputer zamknięty na klucz przed kelnerem, a kelner z podejściem do klientów niczym bufetowa z odmętów PRLowskiej rzeczywistości z dumą twierdzi, że to on jest najważniejszy w tej chwili w restauracji. To jednak nie koniec koszmaru. Widząc, że dalsza rozmowa z kelnerem - zastępcą menadżera nie ma sensu, poprosiłem go, aby podał swoje nazwisko, tak abym wiedział na kogo mogę złożyć skargę. Na co ten odpowiedział, że nie ma obowiązku się przedstawiać, a mi powinno wystarczyć to, że ma na imię Adrian i że jest jedynym Adrianem w tej restauracji. …
Podsumowując już tą niezwykle emocjonująca podróż, nie tyle kulinarną, co podróż w czasie, musimy wspólnie z partnerką stwierdzić, że po wizycie w tym lokalu pozostał nam wielki niesmak. Nie zmieni tego nawet fakt, że pan kelner - zastępca menadżera przy wyjściu wręczył nam jednak wizytówkę z kontaktem do menadżera. Na niewiele się to jednak zdało, bo niestety nikt z restauracji nie raczył nas nawet przeprosić za zaistniałą sytuację. Jeżeli zatem macie Państwo ochotę odwiedzić skansen pod względem jakości obsługi klienta, to El Globo jest znakomitym wyborem. A na koniec słowo, do właściciela restauracji, być może nieświadomego tego, co robi kelner Adrian podczas jego nieobecności.
Gruoponu niezależnie od tego, czy będzie wydrukowany, czy przedstawiony w formie elektronicznej nie można zweryfikować, jeżeli obsługa nie ma dostępu do komputera ewentualnie listy z kodami. A jeżeli honorujecie tylko wydruki, to powinno się uprzedzić o tym klienta w warunkach zakupu na stronie Groupona. (Przypis: W tej chwili mogę potwierdzić, że restauracja już to czyni, brawo!) W regulaminie Groupona nie ma bowiem informacji, że restauracja może żądać kuponu na papierze. Podstawą realizacji usługi jest bowiem podanie przez klienta numeru wraz z kodem zabezpieczającym w dowolnej formie. Zachęcam też do zapoznania obsługi z regulaminem skoro się już na niego powołuje a wspomnianego kelnera Adriana najlepiej w formie wydrukowanego regulaminu tak, aby był bardziej strawny dla jego percepcji. Poza tym wydruk z komputera nie ma znaków wodnych i podobnych zabezpieczeń, więc nie jest żadnym dowodem – wydrukować można wszystko. A jak smakuje jedzenie w tym lokalu? Po jakości obsługi jaką serwuje się klientom nie mamy już najmniejszej ochoty tego sprawdzać…
Finał tej sprawy był taki, że złożyłem reklamację w Grouponie i muszę przyznać, że w tym przypadku jako Klient zostałem potraktowany bardzo dobrze. Obiecano pouczyć restauratora o przestrzeganiu warunków umowy a mi zwrócono pieniądze jakie zapłaciłem za nieodbyta podróż kulinarną. Z efektów takiej promocji El Globo w serwisie zakupów grupowych mogła być zadowolona natomiast pobliska restauracji w której razem z partnerką zjedliśmy całkiem dobra kolację a przy tym zostaliśmy milo i profesjonalnie obsłużeni. Tak się tylko zastanawiam, po co firmy promują się w serwisach zakupów groupowych skoro później klientów, którzy do nich przychodzą traktują przedmiotowo? Myślałem, że ideą tego typu promocji jest przyciągnięcie Klienta i zachęcenie go do powrotu do restauracji na korzystnych już dla restauracji warunkach finansowych…
Nasza wizyta w restauracji El Globo miała miejsce kilka miesięcy temu i stała się jedną z inspiracji dla której postanowiłem tworzyć ten blog.
Wkrótce w blogu pojawi się artykuł przybliżający sztuczki jakie zastawiają na Klientów handlowcy w marketach.Zapisz się na nasz newsletter, aby nie umknął Ci żaden artykuł dzięki, któremu staniesz się bardziej odporny na manipulację. Zapisuję się.
Niewątpliwie ciekawa dodatkowo niezapomniana będzie wycieczka na Czerwone Wierchy. Trzeba acz niezwykle jawnie zaznaczyć, że nie trzeba dobierać siętutaj wówczas, kiedy pogoda jest niepewna, pada opad, śnieg czyli jest para. W taką pogodę lokum to staje…