Tabanda i banda Przez całą sobotę 17 października, w ramach Design Days w Off Marinie, Szczecinianie (i nie tylko, bo przyjezdni z Berlina i Brukseli też) skręcali krzesła.
Schody wejściowe do Off Mariny stały się dziełem sztuki od momentu, kiedy Mr. Lump potraktował je farbą. Off Marina czyli szczecińska Przystań Kultury mieści się w zdewastowanej fabryce, która pewnie niebawem z budynku widma zamieni się w super modne, super odrestaurowane miejsce. Wielka hala w zamyśle ma stać się scena teatralną. Wielka hala, w zamyśle, ma stać się sceną teatralną. Na razie…
W stolicy Pomorza Zachodniego powstała, w sposób zupełnie oddolny, inicjatywa znana pod nazwą OFF Marina. Interdyscyplinarne miejsce łączące w sobie działalność coworkingu, przestrzeni eventowej, inkubatora oraz gdzie można realizować działania warsztatowe i różnego rodzaju twórcze eksperymenty. Przy tworzeniu tego przedsięwzięcia jego twórcy inspirowali się w tym, co dzieje się w Berlinie, łódzkim centrum OFF Piotrkowska, portowymi akcjami w Trójmieście, a także … inicjatywami obywatelskimi z Wrocławia.
O tym miejscu postanowiłem porozmawiać z Moniką Petryczko - project managerem tego przedsięwzięcia. Z niej możecie dowiedzieć się m.in. czemu jedyny sens ma fuzja działań oraz czemu miasta powinny czerpać inspiracje ze swojej historii i przekuwać ją na nową jakość. OFF Marina zapowiada się jako kreatywne perpetum mobile.
Wystartowaliście niedawno, bo pod koniec maja. Opowiedz, skąd w ogóle pomysł na stworzenie takiego interdyscyplinarnego (coworking/ open space/ laboratorium/ miejsca eventowe) miejsca akurat w Szczecinie?
Monika Petryczko: Właściwy start upatrujemy w październiku 2013 roku. Wtedy pokusiliśmy się o zarzucenie cumy na ląd, takiej cumy z pomysłami i ideami do realizacji. Wtedy też odbyło się pierwsze otwarcie z wieloma kulturalnymi atrakcjami, jak choćby wystawą Sonii Szóstak czy działaniami Grupy Threesome, Tatiany Panicewicz oraz Mikołaja Tkacza. Od dawna jako offmarinowy team otaczamy się oraz spotykamy się z bardzo utalentowanymi i kreatywnymi ludźmi, którzy mają genialne pomysły na siebie i życie. Stąd też idea, aby wspólnie nie tylko o tym mówić, ale napędzać się realnie do działania. Szczecin to wspaniałe miasto, wspaniałych inicjatyw – trzeba to tylko dostrzec.
Na stronie internetowej OFF Mariny nie widzę żadnych unijnych logotypów. Czyżby projekt był w pełni finansowany przez zewnętrzny, prywatny podmiot?
MP: Rzeczywiście logotypów unijnych brak, ale oznacza to tylko tyle, że jesteśmy w trakcie starań się o dofinansowanie także unijne. Jesteśmy na etapie pisania projektów, oczekiwania na wyniki różnych konkursów, prowadzenia rozmów. Dodam tylko, że nasze spotkania to europejski poziom realnych działań i dążeń. Póki co – ponieważ część OFF Mariny już działa – całość opłacamy z własnej kieszeni wraz z nieocenioną finansową pomocą właściciela - Marcina Raubo.
Jak usłyszałem o OFF Marinie to pomyślałem sobie “czy to nie czasem konkurencja dla Szczecińskiego Inkubatora Kultury?”. Więc jak to w istocie jest?
MP: Są pewne "styki" naszych działań i to bardzo dobrze. Należy pamiętać, że Szczecin to małe miasto. Tu jedyny sens ma fuzja działań. Skądinąd nawiązaliśmy kontakt ze Stowarzyszeniem Media Dizajn (operatorem Inkubatora) i z pewnością będziemy się wspólnie wspierać. OFF Marina to też trochę inna przestrzeń działań. Więcej tu miejsca na autorskie produkty, inicjatywy twórcze, konkretne, wytwarzane w Zachodniopomorskiem, przedmioty (w przyszłości reprezentatywne dla regionu). W OFF stawiamy bardziej na narzędzia i pomieszczenia do pracy twórczej, niźli biurka czy open office. Choć i tej strefy oczywiście nie może zabraknąć.
A co przekonało Marcina Raubo, aby zainwestować, zaryzykować i postawić na raczkujące przemysły kultury/ przemysły kreatywne?
MP: Marcin to człowiek wielkich idei i pasji. To przede wszystkim człowiek o otwartej głowie i sercu na świat. Typ lidera, zwycięzcy, ale i filantropa oraz bardzo empatycznego człowieka. Myślę, że stworzenie OFF Mariny to rodzaj wyzwania, które go nakręca poprzez choćby trudność wykonania tegoż. Działania w kulturze dziś to większa niewiadoma i ryzyko, niż budowanie domów, jachtów czy sieci hoteli. Myślę, że taki rodzaj wyzwania może być pociągający. Poza tym (jest to główny powód) myślę, że Marcin doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wielki potencjał drzemie w szczecińskich twórcach i że wielką stratą (dla wszystkich, także samego miasta) byłoby niewykorzystanie tegoż do stworzenia czegoś wyjątkowego.
Na razie w OFF Marinie rezyduje 14 kreatywnych biur/ osobistości. Ile OFF Marina może finalnie pomieścić ludzi/ firm/ instytucji?
MP: W ostatnich tygodniach ta liczba uległa zmianie. Rzeczywiście jeszcze niedawno było 14 podmiotów, a teraz jest ich już 17. Dodam tylko, że w październiku 2013 roku nie było nikogo. Pomorzany na styku ze Śródmieściem kuszą przestrzeniami pozytywnych freaków i freelancerów poważnie myślących o swoich pasjach. Główna hala OFF Mariny (póki co czekająca na wsparcie finansowe) to ponad 1000 m2, które pomieścić mogą setki osób i wiele stowarzyszeń. Dodatkowo piękne poddasze i liczne zakamarki. OFF Marina to także remontowany obecnie biurowiec z kilkunastoma biurami/pracowniami już zajętymi oraz szereg warsztatów. Powiem krótko: "jest gdzie pracować i tworzyć!".
Jednym z wiodących projektów tego miejsca ma być fab lab - wielofunkcyjna przestrzeń warsztatowo-eksperymentalna, która ma być nie tylko laboratorium dla speceów od foto/ wideo czy mody, ale również scalać ludzi kultury i biznesu. Kiedy można będzie z tego skorzystać?
MP: Fab lab to nasz naczelny projekt, do niego zmierzamy i wiemy, że będzie to naprawdę innowatorskie rozwiązanie dla twórczych szczecinian, ale i "ciekawskich" z Pomorza Zachodniego. Jest to jednocześnie przedsięwzięcie wymagające bardzo dużego wsparcia finansowego z zewnątrz. O takie wsparcie się staramy, pisząc wspomniane projekty, prowadząc rozmowy. Ważne, jeśli nie najważniejsze, jest to, że projekt w swoim zamyśle ekonomicznym ma realne szanse rozwijać się i samofinansować - po zapewnieniu mu wsparcia na starcie. Już teraz widzimy, że OFF Marina to perpetum mobile.
Wszystko wygląda naprawdę fajnie. A jak na ten projekt zapatrują się władze miejskie oraz samorządowe? W ogóle wiedzą, że takie coś powstało?
MP: Bardzo przyjaznym okiem przygląda nam się Urząd Marszałkowski. Zwłaszcza pasjonat innowacyjnych rozwiązań Olgierd Geblewicz – Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego. Także dużą uwagą obdarza nas Sebastian Gojdź (Biuro regionalne Zachodniopomorskiego w Brukseli), który oprócz szczerego zainteresowania wskazuje kierunki i pokazuje "jak to się robi w Europie". To są bardzo cenne spotkania i wskazówki. Szczerze liczymy na to, że OFF Marina będzie taką perełką zachodniopomorskich działań twórczych i przedsiębiorczych także w oczach władz samorządowych.
W związku z tematyką samorządową, muszę Ciebie zapytać o jeden pomysł. W Gdynii, na terenie bylej Stoczni Gdynia, powstaje kreatywny park, ktory ma łączyć projektantów, inżynierów i artystów. Efektem tej interdyscyplinarnej współpracy mają być rozwiązania dla … branży morskiej. Co Ty na to? :)
MP: Gdynia, jak i całe Trójmiasto, od dawna mnie fascynuje, podobnie jak Łódź. To są miasta, które od dawna czerpią inspiracje ze swojej przeszłości i przekuwają ją na nową jakość. W Łodzi OFF Piotrkowska w swoim poprzemysłowym kontekście stała się hitem na całą Europę. Podobnie rzecz wygląda w Trójmieście – tereny postindustrialne przyciągają artystów, przedsiębiorców. Warto przyjrzeć się takim miejscom jak: Łaźnia 1, Łaźnia 2, B90 czy Kolonia Artystów – to są inicjatywy oddolne, a więc bardzo szczere, które powinny być bezwzględnie wspierane przez władzę. Być może zbyt mocno posiłkuję się ideałami, ale uważam (już tak zupełnie prywatnie), że przedsiębiorczy artyści zapewniający pracę dla siebie i innych powinni w sposób szczególny być wspierani przez państwo. Skądinąd kilka dni temu odwiedziłam Gdynia Design Days i utwierdziłam się po raz kolejny w przekonaniu, że przemysły kreatywne to jest obecnie najsensowniejszy azymut, który można obrać. Życzę tego Szczecinowi i OFF Marinie z całego serca.
OFF Marina jest projektem wieloletnim, długofalowym. Wspomniałaś, że szukacie środków na jego rozwój …
MP: OFF Marina to projekt na lata, takim go czujemy i postrzegamy. O dofinansowanie staramy się wszędzie, bo wszędzie warto "zapukać" - jeśli chce się dokonać twórczej rewolucji. OFF to (obok fab labu i już teraz działających pracowni czy sali koncertowo-teatralnej) kompleksowa promocyjna usługa na rzecz twórców działających w OFF. W skrócie: działasz w OFF – zapewnimy ci promocję, zbudujemy sieć kontaktów w takim sposób, abyś mógł żyć dzięki temu, co wytwarzasz. Siła internetu jest nieoceniona w takich sytuacjach.
Gdzie chcecie być za 2-3 lata? Z tego co wiem, to chcecie organizować wydarzenie promujące to, co dzieje się w OFF Marnie pod nazwą "Festiwal Produktu". Co oprócz tego?
MP: Za 2-3 lata chcemy w głównej sali wystawiać projekty teatralne największych nazwisk (tj. Warlikowski, Jarzyna, Klata, Klemm czy Liber), produkować koncerty i festiwale designu. Chcemy mieć w pełni działający fab lab, sieć kontaktów typu artysta-miasto-inwestor, showroom propagujący w sieci i na żywo produkty powstające w OFFie oraz gości, którzy z przyjemnością będą nas odwiedzali, aby od nas tym razem się czegoś nauczyć. Koniec z kompleksami – czas działać!