– Kiedy zaczęła się pandemia, wzięłam do ręki swój kalendarz, w którym musiałam wykreślić wszystkie zlecenia, umowy, spotkania. Wiedziałam, że na jakiś czas straciłam swoją ukochaną pracę. Zapadłam się w sobie, płakałam, miałam stany depresyjne. Pewnego dnia usłyszałam, że szukają ludzi do szpitala zakaźnego na oddział covidowy i tak ze świata beauty weszłam w sam środek wojny z pandemią – mówi 26-letnia Gabrysia Barcz, makijażystka, a od kilku miesięcy ratownik kwalifikowany pierwszej pomocy.
Covid sprawił, że Gabrysia trafiła na długie miesiące do szpitala. Ale wcale nie jako pacjent!
Niecodzienna historia przebranżowienia.















