Tańczę z jedną ręką wzniesioną do nieba i butelką piwa w drugiej. Pstrykam palcami. Kręcę biodrami perfekcyjne ósemki czasem wyżej, czasem niżej. Śpiewam pod nosem z zamkniętymi oczami, bo znam przecież cały tekst na pamięć. Włosy spadają mi na twarz, odrzucam je eleganckim ruchem głowy. Delikatnie się uśmiecham, wydreptując kolejny obrót. Wiem, że na mnie patrzysz i wiem, że też się uśmiechasz. Niemal złośliwie, niemal z podziwem. Niemal jakbyśmy byli zdolni do czegoś więcej. Może znowu ze mną zatańczysz tak jak kiedyś? Popatrzysz mi głęboko w oczy i złapiesz w talii? Może będziemy miesiącami zapominać o tej piosence?












