Moje serce stało się jak bijący dzwon, kończąc ostatnią stronę ostatniego rozdziału “Nigdy nie gasną”. Słowa tam zawarte pożerałam wzrokiem jak wygłodniały lew; chłonęłam je do swojej głowy z niebywałą szybkością, chcąc zaspokoić głód, jaki powodowały każde słowo, każda litera - znaki, tworzące słowo, zdanie, akapit. Przeżywałam dokładnie takie same momenty grozy, co główna bohaterka. Uczucia wylewały się z każdym przeczytanym słowem i wlewały do mojego umysłu, serca powodując spustoszenie.
Może to moja wina, że pozwoliłam książce zawładnąć nade mną do tego stopnia, że dopiero muzyka była w stanie uspokoić rozjuszane bebechy. Nigdy nie czułam się tak, jak teraz. Nawet po przeczytaniu “Niezgodnej” (chodzi o ostatnią część w “Wiernej”, nie muszę chyba tłumaczyć fanom tej serii) czy serii “Dary Anioła”/”Diabelskie Maszyny”. A, przysięgam, czułam się wypruta z uczuć, czy emocji, to teraz nie mogę określić stanu, w jakim jestem.
Nieprzyjemne ciarki, które wydobyły się spod mojej prawej łopatki przeszły w niewiarygodnie szybkim czasie, choć w spowolninym tempie przez całe ciało do czubków moich palców u stóp.
Uczucie niepokoju.
Bo tym były spowodowane owe ciarki, wypłynęły nagle - bez ostrzeżenia, przez co ból w moim sercu stawał się rosnąć i opadać na przemian. Byłam przerażona i podekscytowana jak jeszcze nigdy w życiu.
Kłuje mnie w organ, który pompuje moją krew na wspomnienie o śmierci osób, które przez zrządzenie losu opuściło świat Rubiastej, a którzy dodawali w jej życiu tyle światła…
J., był dla mnie jak młodszy brat, zapewne dla narratorki również, ponieważ płakała za nim jak obłąkana.
Chciałabym przeczytać w “Po zmierzchu”, że Liam dowiaduje się prawdy i że udaje im się z Rubencją być razem.
Shippuję Niebieskim Pulpecikom z całego serca, ponieważ moim zdaniem tworzą genialną parę.
Intryguje mi Clancy, ponieważ raz mogłabym go pocałować, a raz wsadzić mu kulkę między oczy, ale… To wciąż dziecko, które zostało poddane przerażającym eksperymemtom, a które musiało sobie jakoś poradzić, żeby wydostać się z koszmaru, w jaki wpakował go jego własny rodzic.
Mam nadzieję przyczytać jak Rubista załatwi (pozytywnie!) sprawę z rodzicami.
Oraz…, że Stany Zjednoczone stają na nogi, wraz z pokoleniem Psi, które pozbawione czegoś, czego nigdy mieć nie powinny, dają radę ułożyć sobie życie na nowo. Z dala od nienawiści i strachu - w świecie, które mieli przed “epidemią”…