17 marzec 2018
Hmmm nie wiem co się dzieje, przez ostatnie dwa tygodnie ćwiczyłam sumiennie a waga nic nie ruszyła :( znaczy ruszyła ale w drugą stronę. Jak ważyłam się w domu znowu zobaczyłam nie chciane 76 kilogramów :(
Trudno, trzeba wziąć się za dietę. Tak wie, głupia jestem jeśli myślałam, że bez diety osiągnę sukces. Chciałam to robić stopniowo, nie wyszło... Z wyczytanych informacji dowiedziałam się, że powinnam zrezygnować z nabiału. Czemu? Jak mam pożegnać się z mlekiem, jogurtami czy twarogiem? Moje ulubione jedzenie!!!! Dam radę, spróbuję, jeżeli przez najbliższe dwa tygodnie nic się nie stanie będę grzebała dalej w internetach. NIe lepiej byłoby pójść do dietetyka? A no lepiej :P jestem taka Zosia samosia, wszystko sama. Jak nie uda się samemu to wtedy rozważę opcję dietetyka. Tylko z tym będzie ciężko, jestem wybredna. Nie lubie wszystkiego, oprócz czekolady, mleka, jogurtów.
A i jeszcze jedno, kupiłam dzisiaj czekoladę. Będę ćwiczyła silną wole. Osiągnęłam już duży sukces bo nie wpierdzieliłam jej po wyjściu ze sklepu :D Tak, ja wpierdzielam czekoladę bo zjada się kulturalnie w małych kawałeczkach zostawiając na parę dni. A ja potrafię wpierdzielić całą w ciągu 15 minut. Czekolada jest schowana żeby nie kusiła, wystarczy świadomość, że jest pod ręką. Dam radę wytrzymać tydzień albo dwa? Mało realne.... Wyzwania są po to żeby je podejmować ;)











