Ruchacz Darek
Szorowałam dziś pizdę pumeksem i przypomniał mi się Darek. Daro był miejskim mitem, człowiekiem-cieniem, tajemniczym jebaką. Miał osiągi w seksie większe niż ten wieśniak z youtube, który robi cuda w seksie. Darek nie znał litości dla waginy. Jebał trochę jakby wziął rozpęd, trochę jakby miał padaczkę, ale nigdy nie zawodził. Z pozoru niepozorny - chudy, pokraczny, z gruźliczym kaszlem, na który zasłużył latami katowania się extra mocnymi. Na czubku żylastej szyi miał pokraczny łeb, właściwie od ramion w górę wyglądał jak penis, nie było to jednak jego wadą. Wady miał dwie - dochodził szczekając, a jak pierdział to żółkły zasłony. Kamszot miał suchy jak mąka - był to efekt podwiązania nasieniowodów lata temu, na prośbę sołtysa. Baby leciały do niego jak muchy do wychodka, bo ejakulował ożywczą bryzą.
Pracował na cztery zmiany w MOPSie i nie było takiej, która by się nie oparła. Jebał sekretarki, nawet biurwy z najwyższego szczebla, ale przede wszystkim sprzątaczki, bo umiał rozpoznać życiowe priorytety, a jednym z nich było mieć ciepłe bambosze. Zakładał ciepłe kapciochy, zsuwał skórkę i szedł do pracy. Nie wiedział sam skąd to powodzenie. Same przychodziły, widziały w nim buntownika, bo kiedy one spłacały swoje M3, on mieszkał w przybudówce. Sypiał pod plandeką, a ze snu wybudzały go ciągłe smsy: "Przyjedź i uduś mnie chujem" - pokazał mi jeden z nich, to mi się sromidło zaczerwieniło ze wstydu zmieszanego z porządaniem. Dariusz był pierwszym człowiekiem w Chęcinach, który wyruchał kogoś samymi jajami.
Potem zniknął i nie ma go już pół roku. Ludzie szeptają, że kto chujem dusi ten chujem się udusi i pewnie Dareczek leży gdzieś teraz z siną mordą, a domowe koty urządziły sobie z niego szwedzki stół. Ja wierzę, że wróci wiosną i jak łagodny zefirek owieje nas znowu chuch z jego gąbczastego prącia.














