Spektakl widmo
Zero odzewu (a w dalszym ciągu jestem podpięta pod główną stronę) = mogę pisać dalej.
Dzisiaj o pewnym spektaklu. Dobrym spektaklu. Głośnym spektaklu. Spektaklu, którego prawdopodobnie już nie będziecie mieli okazji zobaczyć. Mowa tu o “Dziadach III” w reżyserii Natalii Korczakowskiej. Dlaczego o nim piszę? Jest kilka powodów.
W ostatnim numerze miesięcznika “Teatr” w artykule “Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2014/2015“ jest to jeden ze spektakli wymienianych jako najlepszy w ubiegłym sezonie. Według Małgorzaty Piekutowej to najlepszy spektakl. Oczywiście można się z tym nie zgodzić jednak sama wzmianka o tym przedstawieniu, kiedy obok widzimy takie tytuły jak fenomenalna “Wycinka...” Krystiana Lupy czy “nie-boska komedia. Wszystko powiem Bogu” duetu Strzępka/Demirski, to już jest sukces. Zwłaszcza jeżeli jest to jedyna wzmianka dotycząca stałego repertuaru Dramatycznego (wyróżniona jest też grupa Papahema- doceniona jako zespół - brawa!). To niewątpliwy sukces jednak nie przeczytamy o tym na Facebooku teatru czy stronie internetowej bo po co? Jeszcze ludzie będą chcieli zobaczyć ponownie spektakl...
Przeglądając powyższe zestawienie “Teatru” jak i repertuary np. najlepszego Teatru Polskiego we Wrocławiu czy równie głośnego Teatru Nowego w Poznaniu widzimy, iż obecnie mamy swego rodzaju modę na “Dziady” czy na klasykę. Oczywiście łączy się to przede wszystkim z programami Ministerstwa Kultury i innymi konkursami. Jednak inne teatry potrafiły wykorzystać ten trudny temat na swoją korzyść. Bardzo dobre i docenione realizacje Michała Zadary czy Radosława Rychcika pokazują, że można wyjść na tarczy w potyczce z Mickiewiczem. W Białymstoku to nie wyszło - jak zawsze.
A potencjał był. Młoda ale już znana i doceniana reżyserka Natalia Korczakowska (w ogóle wielki podziw za to że znane nazwisko w świecie teatralnym zawitało do Białegostoku) zdecydowała się zrealizować samograj, jakim są “Dziady”. Obsada, na czele z Mateuszem Królem w roli Konrada też dała radę, a nawet więcej. Zwłaszcza kiedy w tle mamy i katastrofę Smoleńską i wojnę na Ukrainie. Jak to mogło się nie udać i nie być głośnym spektaklem? Najwidoczniej mogło... Oczywiście spektakl ten miał swoje minusy (gdybym chciała zobaczyć wersje filmową sceny z Salonu Warszawskiego obejrzałabym “Lawę” Konwickiego, a nie poszła do teatru). Oczywiście “Białystok nie ma tradycji teatralnych” (nie zgadzam się z tym - tylko cytuję) i ludzie wychodzili na przerwie - “bo spektakl był za długi” (nie zgadzam się z tym - tylko cytuję). Ale może czasami warto zaryzykować i czegoś nauczyć widzów, a nie tylko inwestować w rewiowo-farsowo-groteskowy nurt?
“Dziady III” to kolejne nie wykorzystane wydarzenie, nie wykorzystany potencjał. Spektakl z bogata scenografią i innymi środkami teatralnego obrazowania, z wielką obsadą i imponującymi materiałami video (do których nie jestem do końca przekonana, ale to akurat nie wina Dramatycznego) na który musiało pójść bardzo dużo pieniędzy. Przypomnę także, że premiera była wydarzeniem towarzyszącym obchodom 70-lecia TD, więc wszystko uroczyste wielkie i ... zmarnowane. Bo jak inaczej nazwać wystawnie tylko kilku spektakli.
Bo to nie spektakl dla ludzi w Białymstoku! Hmm i co jeszcze - może gdyby poszły na nie szkoły to by się czegoś nauczyły, i o historii, i o otaczającym świecie, i o teatrze. Nie, bo po co - zamiast nad czymś pracować, aby było bardzo dobre (tak, uważam, że “Dziady III” miały taki potencjał) to lepiej zająć się realizacją setnej komedii w repertuarze. Tylko takim sposobem ma się kilka miernych spektakli...
“Dziady III” pomimo w miarę dobrych recenzji w mediach ogólnopolskich jak i zainteresowania widzów (sama to sprawdziłam) są spektaklem widmo. Zresztą jak i inne dobre spektakle Dramatycznego (ktoś słyszał o ‘‘Śmierci Komiwojażera” w białostockim Teatrze???) I tu nawet widmo z II części “Dziadów” Mickiewicza nie pomoże.
Szkoda.
No cóż, do zobaczenia - na pewno nie na “Dziadach” i na pewno nie w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku.
Magda








