Muszę wam o tym powiedzieć bo normalnie zaraz mi żyłka pęknie. Ogólnie to przez tydzień planowałem pojechać na kolczyk do takiej laski za którą średnio przepadam, no i sprawa wygląda tak że zapytałem się czy mogę przyjechać z przyjacielem, i niby się zgodziła ale dzień przed tym gdy przyjechałem ona mówi że NIE MOŻE on ze mną być, to ja takie ok ale to musisz po mnie przyjść. Ja jestem z bardzo małej wioski, 2 razy w życiu byłem w Rzeszowie, ona mieszka w chuj drogi od głównego, w dodatku trzeba do niej jechać takim autobusem z którym nie wiem jak się płaci za bilet bo to wygląda inaczej niż u mnie na wiosce. I ona gada mi że JA JUŻ U NIEJ BYŁEM więc ona nie przyjdzie po mnie wyobraźcie sobie, ja tylko napąkne że jestem ślepy na jedno oko i na drugie też widzę średnio, widzę ale no tak 70/100 dlatego wougle trudno mi jest się przemieszczać samemu bo zawsze na kogoś wpadam (ona o tym wie, znamy się z psychiatryka i ona nawet pytała czemu mam oko zalepione bo to było chwilę po moim wypadku, jakiś rok temu), i w życiu nawet zagranicą nie byłem. Nie jadę, kurwa nie ma mowy. I tak moja mama nie pozwala, i dobrze bo ja nigdzie nie zamierzam jechać, zrobię ze kolczyki u kogoś innego, powodzenia, miłego dnia, pocałuj mnie w dupę.
UPDATE: Jednak jadę bo mój „najlepszy przyjaciel” mnie olał, więc jak się zgubię to mam to w dupie, nie będę się już z nikim kłócić. Oczywiście że frajer nie ma nikogo innego by z nim pojechać, jestem sam jak jebany palec.