EPILOG czyli każda dziewczynka chce złego chłopca, który będzie dobry tylko dla niej, każdy chłopiec natomiast chce dobrą dziewczynkę, która będzie zła tylko na niego.
https://www.youtube.com/watch?v=ZmbJO507W98
~*~ostatni raz oczami Mai ~*~ Patrzyłam w ogień, dostrzegając tylko zarys palącego się dziennika, a z każdym liżącym go płomieniem, coś we mnie topniało, spływało i unikało w nicość. Pozbywałam się wspomnień, chwil z mojego życia spisanych na białych kartkach czarnym długopisem, starając się nie sięgnąć po zeszyt, by uratować choć resztki zapisanych w nim słów. Zacisnęłam dłonie w pięści i założyłam ręce na piersiach, zagryzając wargi. To przeszłość. Zostaw to wreszcie za sobą, pozbądź się go, pozbądź się, spal, zniszcz wspomnienie o nim. Nie zasłużył na nie. - Majka… Przełknęłam ślinę, czując na ramieniu ciepłą dłoń. Nim jednak odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z właścicielem głosu, coś małego oplotło moje nogi, ciągnąc za moją bluzkę. Spuściłam wzrok, by dostrzec kruchutką postać mojej córeczki domagającej się wzięcia jej na ręce. Dwulatka zrobiła niepocieszoną minkę, kiedy pogroziłam jej palcem i powiedziałam, że już dawno powinna spać. Pochyliłam się jednak i porwałam Laurę w objęcia, a ta, zadowolona, wtuliła twarz w zagłębienie mojego obojczyka i zaczęła przeczesywać moje włosy paluszkami. Tak bardzo mi go przypominała, choć wszyscy mówili, że była malutką mną. Kształt ust, uśmiech, sposób chodzenia- to tylko niewiele cech, które odziedziczyła po swoim ojcu. Podniosła główkę i wpatrywała się przez chwilę we mnie oczami o tęczówkach koloru identycznego jak moje, a ja odwróciłam twarz w stronę kominka i ponownie odpłynęłam. Drzwi otworzyły się, jak zwykle z donośnym skrzypnięciem, a ja odwróciłam niewidzący wzrok od sufitu i usiadłam prosto. Eemi wrzucił torbę treningową do szafy, zdjął kurtkę i zawędrował do kuchni, by złapać karton soku i napić się płynu prosto z opakowania. Dopiero, gdy odstawiał napój, dostrzegł moją osobę, więc ruszył w moim kierunku. Oparł się dłońmi o oparcie kanapy, pochylił w moją stronę i mruknął: - Witaj. Odsunęłam się, gdy chciał mnie pocałować. Serce mi pękało z każdą sekundą patrzenia na niego, każdy czynnik wychwytywany przez moje zmysły powodował powstawanie kolejnej rysy na i tak już obolałej mentalności. Cały czas miałam w uszach jego słowa, wciąż i wciąż obijały się one po zakamarkach mojego umysłu. Fin zmarszczył brwi na moją reakcję. - Coś nie tak? Spuściłam wzrok, wstając. Eemi nadal śledził moje ruchy, czułam na sobie jego spojrzenie, jednak nie odwróciłam się. Nie chciałam pokazać mu swojej twarzy, bo wiedziałam, że odczytałby ją bez problemu. - Dobrze się bawiłeś, tak? - Słucham? – odpowiedział pytaniem, wyraźnie zdziwiony moim tonem głosu. - Pytam, czy dobrze się bawiłeś? Fajnie jest mieć taką sierotę, z której można się śmiać za plecami z kumplami, wykorzystywać ją i oszukiwać na każdym roku? Fin zaniemówił. Odwróciłam się do niego, mając dość uciekania. Na widok jego otwartych szeroko oczu i rozchylonych ust miałam ochotę roześmiać się histerycznie. - Od zawsze miałam wpajane, by dawać ludziom drugą szansę, gdyż każdy może się potknąć i popełnić błąd. Jednak wymaganie ode mnie, bym zapomniała o całej tej szopce, którą odstawiałeś przede mną, przed chłopakami z klubu i rodzicami to już zdecydowane nagięcie jakichkolwiek przepisów i zasad moralnych. Trzeci raz nie jestem w stanie ci zaufać. - Ale… - Spieprzyłeś to, jeśli mam być z tobą szczera. Uwierzyłam ci w nawrócenie, wielkie uczucie do mnie, które narodziło się w jakiś nadprzyrodzony sposób. Naprawdę, miałam nadzieję, że wszystko się ułoży, że naprawdę odwzajemnisz moje uczucie. Teraz wiem, że kochałam naiwnie, nie dostrzegałam twoich wad i niedociągnięć. - Maja, powiedz mi, o co… - O co mi chodzi? – dokończyłam za niego, nieco piskliwym głosem.- O co może mi chodzić, co? Miej resztki godności i przyznaj się do swoich grzeszków, Eemi, bądź facetem! - Ale kiedy ja nie wiem, co… - Nie wiesz, co?! – krzyknęłam, mierząc go oskarżycielsko palcem. – A nie pamiętasz swoich słów pokroju: „Nie masz pojęcia, jak jest naiwna”? Albo tych: „W sumie, jest mi na rękę udawać miłość do niej, dostaję wszystko, czego zapragnę. Śniadanko, obiadek, kolację… Ktoś wita mnie w domu, dba o mnie, w łóżku też zawsze jest ciepło, jeśli wiesz, co mam na myśli…”? – wykrztusiłam, hamując łzy.- Wybrałeś nieodpowiednie miejsce na zwierzenia, Eemi. Momentalnie pobladł. Oczy, już i tak szeroko otwarte, wpatrywały się we mnie z paniką. - Boże, Maja, to nie tak… Nie to miałem na myśli! - A co miałeś?! Znasz inną Majkę? Też z nią mieszkasz? Też z nią sypiasz? Ona też gotuje ci obiadki, niańczy, dba o ciebie?! - To nie tak! – krzyknął, zrywając się z kanapy, na której przysiadł chwilkę wcześniej. – Tak, powiedziałem to, ale to nie była prawda! Założyłem się… - ZAŁOŻYŁEŚ SIĘ O MNIE?! – ryknęłam, tracąc resztki cierpliwości. - … Nie wiedziałem, że to wszystko tak się potoczy! – odkrzyknął. – Nie wiedziałem, że się w tobie zakocham! - No tak, to ja jestem tu winna! Przestań, z każdym twoim słowem robi mi się niedobrze. Jak mogłam myśleć, że się zmieniłeś… Jesteś tak samo parszywy, jak rok wcześniej, tak samo egoistyczny jak dawniej! - Maja, pozwól mi wytłumaczyć, ja… - Nie chcę twoich tłumaczeń! – wrzasnęłam, odtrącając jego ramiona, gdy podszedł do mnie i chciał złapać mnie za nadgarstki. – Już kiedyś pozwoliłam ci się wytłumaczyć, przez moją chorą wiarę nabrałam się na twoje sztuczki i straciłam kilka miesięcy mojego życia! Wielkie mi nawrócenie, uleczenie, zdanie sobie sprawy, że mnie kochasz… - prychnęłam, ścierając ze złością łzę z policzka. - Tak, nazwałem cię naiwną, ale nie pomyślałaś o tym, ze gram przed chłopakami, żeby dali mi spokój!? Nie pomyślałaś, że tak jak i ty czasem kłamiesz, tak i ja mogę czasem oszukiwać, mając dość docinek ze wszystkich stron, że się zakochałem?! - Czyli to cię boli?! Wstydzisz się uczucia do mnie?! Czy też wstydzisz się mnie?! Masz dość tego, że ludzie zauważają to, że nawet ty jesteś skory do uczuć? Wiesz co, gdzieś mam, co pomyślałam, a co nie, co miałeś na myśli, a czego nie! Mam gdzieś ciebie i twoje słowa! Bo tylko winny się tłumaczy! - Maja, do cholery, ja cię kocham, a tamten głupi zakład był tylko wybrykiem przy piwie sprzed roku, to nie miało racji bytu i nigdy nic dla mnie nie znaczyło! - Więc po co to mówiłeś?! PO CO?! Nie pomyślałeś, że może mnie zranić, gdy usłyszę od kogoś, że nazwałeś mnie za moimi plecami naiwną, głupią, wyśmiewałeś się z mojego uczucia od ciebie?! Nie rozumiałam już jego słów. Nie słyszałam jego głosu. Oparłam głowę o ścianę i pozwoliłam łzom płynąć po zaczerwienionej twarzy. Sama już nie wiedziałam, czego były wynikiem- złości, smutku, rozczarowania, bólu, urazy… - W twoim pokoju znajdziesz walizki. Zabierz je stąd, siebie weź stąd też i nigdy już nie wracaj. – Mój głos, cichy, pełen bólu, ginął w jego krzyku, jednak wiedziałam, że mnie usłyszał. Odeszłam od niego, rzucając mu ostatnie spojrzenie i zamknęłam się w łazience, opierając się plecami o wyłożoną płytkami ścianę i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. - Maja, Boże, błagam cię, zrozum… - Nie, Eemi, to ty zrozum. Nie będę mogła ci zaufać, nie po tym, co zrobiłeś. Twoje tłumaczenie nic więcej nie da, oprócz tego, że będę się czuła jeszcze bardziej poniżona. Idź stąd, proszę, bo zadzwonię po Damiana albo Patryka – powiedziałam ze ściśniętym gardłem, nie odrywając spojrzenia od tafli lustra, a ów wzrok utkwiłam w jednym punkcie. Na beżowej bluzeczce, pod którą skrywał się rosnący brzuszek i nasze rozwijające się w nim dziecko, o którym chciałam powiedzieć mu za kilka dni, gdy zasiedlibyśmy koło choinki, ciesząc się magicznym czasem i chwilami tylko we dwoje. I tak trafiliśmy do punktu wyjścia. Zapytacie, czy łatwo odpuścił? Nie, oczywiście że nie. Dzwonił, próbował złapać mnie w klubie, wypytywał Monikę i prosił ją, by przekazała mi jego słowa, których nie chciałam słuchać. Każdego dnia Patryk miał mnie na oku, a gdy tylko robiło się gorąco, w dyskretny sposób zwracał uwagę Finowi, by ten zostawił moją osobę w spokoju, a jeśli niejasno się wyraziłam, może mu, razem z Damianem, w sposób praktyczny pomóc w zrozumieniu mojej prośby. Jednak nigdy nie powiedziałam mu o Laurze, nigdy nie wspomniałam o niej ani słowem. Miesiąc po kłótni zerwałam kontrakt z klubem, przerwałam studia i wróciłam do domu rodziców, jak zwykle z podkulonym ogonem szukając tam zrozumienia i akceptacji. Bo co innego mi pozostało? Na morały na temat mojego wyboru już było stanowczo za późno. ~*~ Ostatni raz oczami Eemiego ~*~ Przypomniałem sobie ostatni raz, gdy patrzyłem na kogoś we śnie. Wtedy jednak nie dzieliła nas szklana tafla oszroniona moim oddechem, nie stałem na zewnątrz i nie zaglądałem do mieszkania, tylko leżałem w cieple Majki i oparty na łokciu sprawdzałem ile wytrzymam, zanim musnę jej twarz czy odkryte ramię. Nie wytrzymałem nawet minuty, przez co ją obudziłem. Z zafascynowaniem śledziłem, jak zaciska usta, mruga powiekami, odnotowałem nawet zmianę w sposobie oddychania. Dotknąłem okna, czując w opuszkach palców ból, który ukoić mógł tylko jej dotyk. Dziewczyna, a właściwie już kobieta, podniosła małą dziewczynkę, która przykleiła się do niej jak mała przyssawka i wplotła paluszki w jej dużo dłuższe od naszego ostatniego spotkania włosy. Sam pamiętałem ich miękkość, zapach… Mężczyzna, który stał tuż za nimi odszedł, zostawiając ją samą. Ułożyła sobie życie. Ma wspierającego go mężczyznę przy boku, dziecko, dom. Tylko tyle chciałem wiedzieć. Odwróciłem się na pięcie i odszedłem w kierunku, z którego przybyłem, wyjmując z kieszeni kurtki telefon. Odnalazłem wiadomość od kumpla, z którym kiedyś wylewałem hektolitry potu na siłowni, by jeszcze raz odczytać treść smsa z adresem Majki i skasować go z pamięci, nie tyle urządzenia, co i mojej własnej. Chciałem się po prostu upewnić, to po to przebyłem tyle kilometrów. By upewnić się, że nadal w świecie jest gdzieś Majka, którą kochałem, kocham i kochać będę. Chciałem wiedzieć, czy jest szczęśliwa i czy nareszcie odnalazła swój ideał, który jej nie skrzywdzi tak, jak zrobiłem to ja.
Powiedz dokąd zmierzasz, czy znajdziemy się? W zamian za nic uczyniłeś lepszą mnie
Za każdy dzień, za piękny sen, nawet za łzy Za to co mam, że nadal trwam, dziękuję dziś
Tak mało wiary w Ciebie, a dalej gnasz Nie szukasz, bo tak lepiej - co jest to masz Choć ciągle tylko cierpisz - uśmiechasz się Wciąż uczę się od Ciebie czym życie jest
Za każdy dzień, za piękny sen, nawet za łzy Za to co mam, że nadal trwam, dziękuję dziś
Powiedz mi - kim jestem? Jedną z wątłych traw Czy na każdym wietrze mogę pewnie stać? Powiedz - czym jest piękno? Czy jest w każdym z nas? Naucz mnie szanować wszystko co dziś mam
Za każdy dzień, za piękny sen, nawet za łzy Za to co mam, że nadal trwam, dziękuję dziś
OGŁOSZENIA PARAFIALNE!
Witajcie po raz ostatni!
Jako, że to już koniec tej historii, kieruję do Was kilka słów “od autora”, w gwoli wyjaśnienia, dopisania tego, czego zabrakło powyżej ozdobnej linii.
Zżyłam się z bohaterami niniejszej historii, która, jak już wspomniałam, jest tylko i wyłącznie fikcją literacką, mam nadzieję, że i Wy także. Jestem urodzoną dramatopisarką, dramaty widzę wszędzie i nie wyobrażałam sobie innego zakończenia, za co przepraszam. Wiem, że mogliście poczuć się rozczarowani moją wersją epilogu, jednak, jak to w życiu bywa, nie zawsze jest kolorowo. :)
Mam nadzieję, że znaleźliście tutaj rozrywkę i nie uznacie czasu spędzonego ze mną, Majką, Eemim i innymi bohaterami niniejszego opowiadania za stracony. Ufam, że podołałam Waszym wyobrażeniom i spodobał Wam się mój pomysł i powstałe “fanfiction”.
Jako, być może, pociechę dla tych, którzy również będą tęsknić za tym blogiem dodam, iż mam zarys fabuły kolejnego opowiadania, które mam nadzieję zrealizować, gdy tylko czas, inwencja twórcza i liceum mi na to pozwoli :) Znajdziecie je tutaj: http://powitaj-mnie.blogspot.com/.
Jeśli będziecie chcieli kiedykolwiek napisać, zapraszam na mój twitter bądź tumblr, do których linki znajdziecie w zakładce “click to know”. Odpowiem zawsze i z największą przyjemnością :)
Reasumując: dziękuję za poświęcony mi i bohaterom czas, kocham Was, pozdrawiam:
Klaudia.











