Co robiła grupa 70 osób przebranych za pluszowe zwierzęta w holu budynków unijnych w ten poniedziałek?
seen from Japan
seen from United States
seen from Australia

seen from Bulgaria

seen from Sweden

seen from France

seen from United States
seen from United States

seen from Germany
seen from United States
seen from Russia
seen from Norway
seen from Vietnam

seen from Switzerland
seen from China

seen from Netherlands
seen from United States

seen from Germany
seen from Japan
seen from Belgium
Co robiła grupa 70 osób przebranych za pluszowe zwierzęta w holu budynków unijnych w ten poniedziałek?
Co robiła grupa 70 osób przebranych za pluszowe zwierzęta w holu budynków unijnych w ten poniedziałek?
W tym tygodniu trwają negocjacje wokół traktatu transatlantyckiego w Brukseli. Kolektyw TTIP Game Over protestuje używając metody akcji bezpośredniej bez przemocy: przebrani za zwierzęta, które symbolizują naturę, która się broni, wbiegają do unijnych biurowców i tańczą, zostawiając za sobą masę liści, kwiatów i innych zielenin. Protestują w imieniu ponad trzech milionow obywateli Unii, którzy już podpisali petycję przeciwko wprowadzeniu traktatu transatlantyckiego (totalnie zignorowanej przez negocjujących). Uważają - między innymi - ze wzmocni on jeszcze władzę firm międzynarodowych, już często mających większe wpływy niż pojedyncze państwa. I że będzie gwoździem do trumny dla ochrony środowiska (która nie idzie w parze z handlem, wzrostem gospodarczym i zyskami…).
Kilka problemów z TTIP (Jacek Żakowski, Polityka) :
Po pierwsze, jednolity obszar gospodarczy, który miałby powstać, ma to do siebie, że kreuje wygranych dzięki efektowi skali i przegranych na skutek otwartej konkurencji z silniejszymi. W Unii wygrani dzielą się sukcesem z przegranymi poprzez programy spójności, fundusze strukturalne, swobodny przepływ pracowników itp. Strefa euro takich dodatkowych mechanizmów nie ma i to właśnie było jedną z głównych przyczyn sukcesu unijnej Północy kosztem regresu unijnego Południa. Po prostu gospodarki o wyższej wydajności pożerają gospodarki o niższej wydajności, jeśli nie chronią ich jakieś bariery (waluta, cła itp.) lub systemy wsparcia. TTIP żadnych takich mechanizmów nie przewiduje. Przegranym grozi więc grecka katastrofa.
Po drugie, zniesieniu barier nie towarzyszy w TTIP harmonizacja warunków działania przedsiębiorstw – np. podatków, prawa pracy itp. Zagraża nam więc transoceaniczna konkurencja podatkowa i socjalna, czyli wymuszane przez rynek obniżanie standardów ochrony środowiska, podatków i kosztów pracy (urlopy, ubezpieczenia) do poziomu tych krajów i stanów, gdzie obciążenia firm są najmniejsze. To może prowadzić do obniżania jakości życia i usług publicznych w Europie. W Unii taka konkurencja wywołuje poważne napięcia (np. powodowane przez dumping podatkowy w Luksemburgu czy na Cyprze i socjalny w Europie Wschodniej). Gdy do tej nieczystej gry przystąpią amerykańskie stany, napięcie dramatycznie wzrośnie. Grozi to załamaniem europejskiego modelu społecznego, gigantycznym napięciem politycznym i w dłuższej perspektywie kolejnym kryzysem.
Po trzecie, TTIP ma wprowadzić rygorystyczny system ochrony inwestycji. Inwestorzy będą mogli pozywać państwa przed prywatny arbitraż, jeśli uznają, że działanie rządów (np. zmiana prawa) przyniosło im straty. Sprawa jest poważna, bo oznacza to trwałe zrzeczenie się suwerenności na rzecz sądu arbitrażowego, kierującego się trudnymi do przewidzenia liniami orzecznictwa. Polska ma już m.in. z USA tego rodzaju umowę, ale różnica jest dość zasadnicza. Bo tym razem faktycznie nie będziemy mieli możliwości wypowiedzenia traktatu. Stroną TTIP będzie bowiem UE, czyli wyjście z niego musiałoby oznaczać wyjście z Unii. W istocie mówimy więc o traktacie nie tylko handlowym, ale w pewnym sensie także konstytucyjnym, otwierającym drogę do stworzenia imperium działającego na nieznanych dotychczas zasadach, opartych na niepraktykowanych wcześniej mechanizmach.
Wreszcie po czwarte, TTIP zmienia model integracji z globalnego na regionalny. W jego wyniku powstanie Imperium Zachodu, którego istnienie oczywiście będą próbowali zrównoważyć inni, tworząc Imperium Wschodu. W zapewne niezbyt odległej przyszłości może to oznaczać powrót do radykalnej polaryzacji świata. Nie wiadomo, czy to dobrze czy źle, bo nie ma publicznie dostępnych analiz. A skutki mogą być bardzo poważne.