
shark vs the universe
Misplaced Lens Cap

Kiana Khansmith
Sade Olutola

No title available
Stranger Things
"I'm Dorothy Gale from Kansas"

No title available
No title available

Origami Around
One Nice Bug Per Day

#extradirty

Love Begins

ellievsbear
art blog(derogatory)
Claire Keane
Three Goblin Art
Not today Justin

izzy's playlists!
official daine visual archive
seen from Bangladesh
seen from Argentina
seen from United States
seen from Türkiye

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from Maldives
seen from France
@transitionpopolsku
Co robiła grupa 70 osób przebranych za pluszowe zwierzęta w holu budynków unijnych w ten poniedziałek?
Co robiła grupa 70 osób przebranych za pluszowe zwierzęta w holu budynków unijnych w ten poniedziałek?
W tym tygodniu trwają negocjacje wokół traktatu transatlantyckiego w Brukseli. Kolektyw TTIP Game Over protestuje używając metody akcji bezpośredniej bez przemocy: przebrani za zwierzęta, które symbolizują naturę, która się broni, wbiegają do unijnych biurowców i tańczą, zostawiając za sobą masę liści, kwiatów i innych zielenin. Protestują w imieniu ponad trzech milionow obywateli Unii, którzy już podpisali petycję przeciwko wprowadzeniu traktatu transatlantyckiego (totalnie zignorowanej przez negocjujących). Uważają - między innymi - ze wzmocni on jeszcze władzę firm międzynarodowych, już często mających większe wpływy niż pojedyncze państwa. I że będzie gwoździem do trumny dla ochrony środowiska (która nie idzie w parze z handlem, wzrostem gospodarczym i zyskami…).
Kilka problemów z TTIP (Jacek Żakowski, Polityka) :
Po pierwsze, jednolity obszar gospodarczy, który miałby powstać, ma to do siebie, że kreuje wygranych dzięki efektowi skali i przegranych na skutek otwartej konkurencji z silniejszymi. W Unii wygrani dzielą się sukcesem z przegranymi poprzez programy spójności, fundusze strukturalne, swobodny przepływ pracowników itp. Strefa euro takich dodatkowych mechanizmów nie ma i to właśnie było jedną z głównych przyczyn sukcesu unijnej Północy kosztem regresu unijnego Południa. Po prostu gospodarki o wyższej wydajności pożerają gospodarki o niższej wydajności, jeśli nie chronią ich jakieś bariery (waluta, cła itp.) lub systemy wsparcia. TTIP żadnych takich mechanizmów nie przewiduje. Przegranym grozi więc grecka katastrofa.
Po drugie, zniesieniu barier nie towarzyszy w TTIP harmonizacja warunków działania przedsiębiorstw – np. podatków, prawa pracy itp. Zagraża nam więc transoceaniczna konkurencja podatkowa i socjalna, czyli wymuszane przez rynek obniżanie standardów ochrony środowiska, podatków i kosztów pracy (urlopy, ubezpieczenia) do poziomu tych krajów i stanów, gdzie obciążenia firm są najmniejsze. To może prowadzić do obniżania jakości życia i usług publicznych w Europie. W Unii taka konkurencja wywołuje poważne napięcia (np. powodowane przez dumping podatkowy w Luksemburgu czy na Cyprze i socjalny w Europie Wschodniej). Gdy do tej nieczystej gry przystąpią amerykańskie stany, napięcie dramatycznie wzrośnie. Grozi to załamaniem europejskiego modelu społecznego, gigantycznym napięciem politycznym i w dłuższej perspektywie kolejnym kryzysem.
Po trzecie, TTIP ma wprowadzić rygorystyczny system ochrony inwestycji. Inwestorzy będą mogli pozywać państwa przed prywatny arbitraż, jeśli uznają, że działanie rządów (np. zmiana prawa) przyniosło im straty. Sprawa jest poważna, bo oznacza to trwałe zrzeczenie się suwerenności na rzecz sądu arbitrażowego, kierującego się trudnymi do przewidzenia liniami orzecznictwa. Polska ma już m.in. z USA tego rodzaju umowę, ale różnica jest dość zasadnicza. Bo tym razem faktycznie nie będziemy mieli możliwości wypowiedzenia traktatu. Stroną TTIP będzie bowiem UE, czyli wyjście z niego musiałoby oznaczać wyjście z Unii. W istocie mówimy więc o traktacie nie tylko handlowym, ale w pewnym sensie także konstytucyjnym, otwierającym drogę do stworzenia imperium działającego na nieznanych dotychczas zasadach, opartych na niepraktykowanych wcześniej mechanizmach.
Wreszcie po czwarte, TTIP zmienia model integracji z globalnego na regionalny. W jego wyniku powstanie Imperium Zachodu, którego istnienie oczywiście będą próbowali zrównoważyć inni, tworząc Imperium Wschodu. W zapewne niezbyt odległej przyszłości może to oznaczać powrót do radykalnej polaryzacji świata. Nie wiadomo, czy to dobrze czy źle, bo nie ma publicznie dostępnych analiz. A skutki mogą być bardzo poważne.
Czekajac na pomidory
W czasie kiedy ja zasiałam mój ogródek w Polsce i porzuciłam mając nadzieje, że da sobie rade sam, Marzi rządzi w Picardii. Oto raport ;)
Słoneczniki pną się do nieba. Maki będą pomarańczowe. Zakwitły nasturcje, pomidory rosną i też kitną.
Od czasu do czasu walczę ze ślimakami bez muszli, nalewam im do małego spodka trochę piwa (bezalkoholowego, bo mam w ogrodzie jeża i nie chcę żeby chodził pijany, a pomaga mi ze ślimakami. A jeśli nie daje rady ich wszystkich zjeść, to sobie ślimaki w piwie ...popływają. Jeż nazywa się Henriette i na jesieni spróbuję zrobić mu schron.)
Często wyrywam chwasty, bo dużo pada i czasami tak ciepło jakbyśmy w jakimś tropikalnym kraju mieszkali. Roślinność szaleje. Mam przy tym towarzystwo, jak widać na zdjęciu.
Buraki wyszły po 6 tygodniach, prawie straciłam nadzieję. Marchew po 5, z nadzieją było podobnie. Mam dwa rodzaje sałaty - grosse blonde paresseuse i reine de juillet już też powoli wychodzą. Nasionka organiczne kupiłam w tym sklepie: http://www.biaugerme.com/ Rzodkiew zjedzona, sama ją jadłam płacząc, a to dlatego, że była mega ostra, a przecież podlewałam... No i taka długa i chuda... ale całkiem smaczna. Szpinak też zjedzony.
Teraz tylko wyrywam liście kapusty kale (jarmuż) na smoothie, kupiłam trzy sadzonki, reklama była niesamowita - 100 g jarmużu daje (m.in.) 1000% witaminy k. Jest tak dobra dla zdrowia, że jedząc jeden liść mam wrażenie ze z dnia na dzień staję się coraz lepszym człowiekiem :) Jest chyba dobra na wszystko (no może oprócz wzdęć, wiadomo kapusta...) - boli cię głowa? jarmuż! masz wrzody? jarmuż! coś z oczami nie tak? jarmuż! nieszczęśliwie zakochany? jarmuż!
Mam też jednego kalafiora (było ich dwóch, ale ten drugi padł) i jedną paprykę, właśnie zakwitła. Uczę się na błędach i już wiem jak się lepiej zorganizować na przyszły rok. Zasada numer 1 - sadzić według księżyca. Kiepska ze mnie czarownica... zupełnie to pominęłam. To może właśnie dlatego moja rzodkiew źle wyrosła. A pierwsze sałaty zamiast się rozrosnąć i zawiązać, strzeliły w górę niczym drzewa.... (i tak je zjadłam). Postaram się lepiej na przyszły rok. Dwa dni temu topola puściła puch i się magicznie śnieżnie w ogrodzie zrobiło. Jest cudownie. ps. I jeszcze gdzieś tam między pomidorami rośnie sobie bazylia. ps2. Sąsiad, właściciel klaczy, czasami podśmiewa się gdy wyrywam chwasty. -Zaczekaj, dam ci rund-up, już nie będziesz musiała tyle się męczyć. -Rund-up!? No wiesz pan co!? (jestem oburzona) Ja nie po to robię sobie ogródek, kupuję nasionka organiczne, żeby między moje rządki rund-up sypać. -A to ty do tych należysz.... (tylko westchnął i poszedł.)
Marzi, juillet 2016
Eksperyment z grzadka
Ogrodek / stan startowy
Poczatek maja: w ‘szklarni’ (prostokat, ktory byl kiedys szklarnia) wysialam i wysadzilam - szpinaki, marchewki, fasolki, pory, selery, nagietki, nasturcje, len, brokuly, kalarepki... Jedna czesc zostawilam tez na cukinie i patisony. Na dwoch nowych grzadkach - pod jablonka i na zeszlorocznych badylach z ogrodu - probuje milpe: dalam tam kukurydze i dynie. Ela dosadzi mi potem fasolki, jak (i jesli) kukurydza wzejdzie. Jarek ma kawalek zostawiony na pomidory. Dzieki Krzysiowi z Lutynii udalo mi sie to zascielic, bo dal mi dwa worki slomy. Tato wyprostowal sciezke, Zdzichu bedzie podlewal, a Urszula obiecala plewienie. Zostawilam wiec to wszystko w dobrych (i licznych) rekach i zobaczymy co dalej. Najblizsza inspekcja (i zbiory) pod koniec lipca.
Ilonce zostawilam troche nasion: nagietki ogrodowe i dzikie, nasturcje, fasolki, szpinak nowozelandzki, len, rzodkiew i slonecznik... Na Ilonke moge liczyc w kwestii zebrania nasion potem na przyszly rok, bo nie wiem czy ja bede w odpowiednim czasie na miejscu.
Siejemy: tak wygladaja na przyklad ziarna dzikich nagietkow.
Moj ojciec uznal, ze nie moze juz patrzyc na sciezke, ktora nie jest prosta i teraz ja prostuje.
Stan zero i stan posredni...
Przerwa na inny urlop teraz. Tato pomaga, wujek pomaga ;)
Zaczynam, pielenie, kopanie, nowa grzadka pod krzakiem, a tam gdzie ta gora badyli bedzie nowa grzadka na dynie i kukurydze.
Zdzichu gdzieś zdobył dla mnie kostkę słomy! Jako, że jest to towar rzadki i deficytowy, to pilnuje jej dla mnie bardzo groźny kot o imieniu Icek. Jest to kolejne zastosowanie kotów w parmakulturze.
Krystyna Cornuet oraz jej mąż Pierre Cornuet od 16 lat prowadzą w okolicach Augustowa swój samowystarczalny leśny ogród o powierzchni 1 ha. W swoim ogrodzie państwo Cornuet w zręczny sposób łączą ze sobą permakulturę, biodynamikę, zalecenia Anastazji oraz dużą dozę zdrowego rozsądku....
No, no, kto by pomyślał, ze koty jednak są przydatne w ogródku! “Ściółka przywabiać może też gryzonie, mieliśmy z tym problem na początku. Niektóre grządki były zryte do imentu. Szczęśliwi wtedy ci, którzy mają łowne koty! U nas równowaga wróciła tak po 2 latach, kiedy w ogrodzie zadomowiły się jeże i zaskrońce.” Poza dwoma lokalnymi kotami, jednym kotem pół-domowym a pół-ogrodowym oraz dwoma kotami sąsiadów, mamy też obfitość zaskrońców. Był tez jeż, ale coś go dawno nie widzieliśmy. Przed nami piękna przyszłość i pasmo sukcesów.
Aby cukinie i dynie — których różnorodność i kolorowość uwielbiam — nie zajęły mi połowy grządek, chce spróbować zrobić grządkę na nie gdzie indziej. Nie zdobyłam kostek słomy jak dotąd, wiec trochę po swojemu robie z tym, co mam. W końcu jedna z zasad parmakultury to ‘wykorzystuj dostępne materiały’. Uprzejmy gość z Biedronki dał mi kartony, wygrzebałam ze stosu drzew do ogniska gałęzie śliwki i jabłonki i probuje robić grządkę — wał w rogu ogrodu pod jabłonką gdzie jest dobre nasłonecznienie; Wysypałam tam na to trochę kompostu, a tato wykopał mi ziemie na górce. (Dół po ziemi będzie teraz służył jako kompostownik i będzie w sam raz na nową grządkę za rok.)
No i posiałam już trochę rzeczy do doniczek w domu, w asyście zaintrygowanego kota.
Ogródek / Stan Zero
Eksperyment zacząć czas. Mój ogródek ma się całkiem nieźle po zimie: seler naciowy rośnie jeszcze z poprzedniego sezonu, zioła tez (tymianek, szałwia, pietruszka), idzie szpinak, który zasiał mój wujek i wszędzie jest jarmuż… Biegam po ogrodzie i tu kopie, tu piele, tam sprzątam wesoło, a kpinom i śmiechom ze mnie nie ma końca, jak i dziwowaniu się skąd u mnie te rolnicze skłonności, ale nie przejmuje się, tym bardziej, ze mi wszyscy jednak - wśród pokpiwań - pomagają ;)
Będę próbować robić nowa grządkę ze słomy na dynie i cukinie, do której potrzebuje — a jakże — słomę w kostkach i kartony. Podczas kiedy mój ojciec wczoraj twierdził, że na pewno nikt tu już nie ma słomy w okolicy i nic z tego nie będzie, ja zobaczyłam na wieczornym spacerze starannie ułożone kostki słomy... pod ściana eleganckiej kawiarni w samym środku parku zdrojowego...
Ach, no i wszystkiemu asystują koty.
Raport z Picardii
A oto wiesci od Marzi:
Mój ogród to 3 metry na 6, tyle roboty bylo przy tym, a taki maciupki się wydaje... ale czuję, że będzie dobrze. Na pierwszy raz. Wszystko rozrysowałam, miało być - po kolei: -pomidory i bazylia -sałaty -cukinie A jako że teren jest większy niż początkowo mialo być i w sklepie organicznym znalazłam nasionka na szpinak i rzodkiew, więc je zasiałam w poniedzialek i codziennie teraz podlewam. Pogoda piękna. Będzie zimno, ale mówią mi i czytam, że moje nasionka przetrwają. uf. Natomiast na pomidory sałaty i cukinie jeszcze poczekam. Choć dzisiaj oczytałam się o burakach i chyba kupię nasionka i jakoś wkrórce zasieję. Buraki na soki. Samo zdrowie. Koło domu czekają dwie nasturcje, czerwony słonecznik i maki (argentyńskie bodajże) z Pousse qui pousse. Poza tym posiałam kilka naszych słoneczników. Czekam niecierpliwie aż zakiełkują. Czasami podglądam sasiadów. Dla mnie to pierwszy raz ogród, oni mają wprawę. I podpytuję ludzi z okolic co kiedy i jak siać. Cieszą się, że mogą pomóc. Mało młodych ludzi tutaj dotyka ziemi, chyba że rolnicy, ale to już ich zawód.
Marzena