Czasami wszystko jest nie tak jak powinno być. Czasami patrząc na rzeczywistośc widzimy coś co naprawde mogłoby istnieć. Jedna decyzja w przeszłości, jedno słowo więcej. Czasami tchórzymy. bez przyczyny, tak poprostu skazując się na przegraną. Najbardziej żałujemy tego, że nawet nie podjeliśmy walki. Nic nigdy nie jest z góry skazane na porażkę. Zawsze są szanse, nawet minimalne, a z tych szans może rozwinąć sie coś pozytywnego. Dlaczego nie walczymy? bo brak w nas nadziei? pewności siebie? boimy się bólu? Ale czy nie lepsze to niż pustka… Przyzwyczajamy się do niej tak samo jak do kolejnych porażek. Tylko że te nas rozwijają, budują naszą osobowość, wpływają na psychike. Możemy byc ludźmi z ranami doświadczeń, mającymi nauke na przyszłość zapisaną w bliznach, albo zamkniętymi w klatce naszych obaw i z lękiem patrzącymi w oczy rzeczywistości ze strachu przed skaleczeniami. Rozumiem takich ludzi, ale cenie jedynie tych pierwszych. Podziwiam ich odwage i nieugiętość. Chciałabym na starośc patrząc w przeszłość zobaczyć taką osobę. Byłabym wtedy dumna z siebie samej, nie za osiognięcia ale próby. Chociaż myślimy, że mamy jeszcze czas, całą przyszłość przed sobą, nie widzimy że przyszłość jest w tym co teraz. To jest nasz czas. Jeden, niepowtarzalny, nie do odwrócenia. Czas na decyzje. Rozsądne lub mniej, planowane albo całkowicie spontaniczne. Takie, których nawet jesli będziemy żałować to nie zapomnimy.












