Odchodzi się już od modelu stawiającego na wychwytywanie patologii, bo w każdej sytuacji, nawet najbardziej traumatycznej, wciąż mamy dostęp do naszego potencjału. Na początku mojej własnej terapii myślałam, że ta praca polega na tym, żebym wykryła w sobie wszystkie nieprawidłowości i je naprawiła. I wtedy będę wystarczająco dobra. Jednym z przełomowych dla mnie momentów, było zdanie sobie sprawy z tego, że nie muszę niczego w sobie naprawiać. Czekają mnie różne wyzwania i trudności, ale mam też dostęp do mnóstwa rzeczy, które mnie budują. Moje życie nie zmieni się na lepsze wtedy, kiedy wyłapię, co jest ze mną nie tak, i to naprawię, tylko wtedy, gdy zmienię stosunek do samej siebie. Uzdrawianie dokonuje się przez akceptację.
Anna Szapert, w: „Istota porażki”, Uroda Życia nr 7 (33), Lipiec 2017














