Mam psa. Konkretnie sukę. Suka owa ma pewną dziwną przypadłość. Otóż jej emocje nie wiedzą co to stan pośredni. Mówiąc prościej – funkcjonuje na skrajnościach. Jak radość – to do obłędu. Jak smutek – to tak bolesny, że aż żal patrzeć. Pan weterynarz mądrze zaznaczył, że wychowując takiego psa, powinienem bardzo ostrożnie dawkować jej emocje, bo inaczej albo ona oszaleje, albo ja. Z naciskiem na moją osobę. Jak ma się suka do płyty Vavamuffin? Ano ma się i to bardzo dobrze. Bo słuchając “V” miałem wrażenie, że z tym albumem jest jak z moją suką. Że chłopcy nie biorą tu jeńców i grają na skrajnych emocjach. Jak impreza – to na maksa radosna. Jak dół – to żyletki. A po środku nie ma nic.
Weźmy otwierającą album “Ferajnę”. Radosny pulsujący funk i fragmenty, które równie dobrze mogłyby znaleźć się na ścieżce dźwiękowej do “Brudnego Harry’ego” i tryskające energią partie wokalne. A tuż po tym kawałku “Tatuaż” – melancholia, smutek i brud zmarnowanego, pustego życia. I tak już będzie do końca albumu. Radosne utworze przeplatają się ze smutnymi (“Sztany katana”, “Ostatnia piosenka”). Choć panowie z Vavamuffin nie ograniczają się w żonglowaniu emocjami tylko do zamieszczania obok siebie zróżnicowanych piosenek. Oni w obrębie jednego numeru są w stanie w niebywale radosną pieśń wpleść tekst, któremu daleko do optymizmu (gorzkie “Bambuko” czy “Rzeka”). Zresztą teksty są tu osobną wartością. Uliczna poezja miesza się z politycznymi obserwacjami, socjologicznym zacięciem, ale i czystą afirmacją życia, spełniania marzeń i prostymi radościami dnia codziennego.
Piękna jest to płyta. Eklektyczna – Vavamuffin zabierają nas na wycieczkę przez niema wszystkie style muzyczne od rocka, przez funk, disco, reggae po knajpiane ballady. Kapitalnie wyprodukowana – ten album po prostu brzmi. Klarownie, pomysłowo z lekkim retro posmakiem.
To już trzynasty rok jak Vavabus mknie. Słuchając tego albumu nie mam żadnych obaw o przyszłość tego pojazdu. Stan techniczny znakomity. Pomysłów na nowe trasy co niemiara. Jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. To teraz czekamy na nowy album.