Raspberry Pi Zero W - recenzja najmniejszego Raspberry Pi z WiFi [KONKURS]
Na pierwszy rzut oka Zero W nie różni się niczym od zwykłego Zero. Wygląda praktycznie identycznie, wymiary ma te same, procesor taki sam, też taktowany na 1 GHz, pamięci RAM również 512 MB. Nawet wyjścia te same i rozmieszczone w identyczny sposób. Warto zapłacić dwa razy więcej za prawie takie samo urządzenie?
Testy nowych modeli Raspberry Pi to zazwyczaj dość problematyczna sprawa. Malina najczęściej jest używana razem z Kodi, więc po raz kolejny opisać instalację i wrażenie używania OSMC? Kolejne zastosowanie to Raspbian i podłączenie jakiegoś czujnika lub miernika. Ciężko przy czymś taim pokazać jakąś różnicę w urządzeniach. Nawet przy tym wspomnianym OSMC równice w szybkości działania mogą być bardzo subiektywnym odczuciem i w sporej mierze zależą od karty pamięci. Zresztą, jeszcze gdyby Zero i Zero W różniły się podzespołami, to miałoby to sens, ale jedyna różnica to wbudowane WiFi oraz Bluetooth 4.1. Postanowiłem więc skupić się na wadach zwykłego Zero i tego co mnie najbardziej w nim irytowało.
Od czasu premiery Raspberry Pi 3 B strasznie się rozleniwiłem i nie wyobrażam już sobie używania Maliny bez WiFi. Nie chodzi tutaj nawet o przesyłanie jakiś wielkich plików. Często RPi leży na biurku, obok mam laptopa z którego łączę się z Maliną przy użyciu SSH i coś na niej robię. Brak konieczności używania kabla ethernet mocno ułatwia życie. Zwłaszcza, jeśli nie ma się złącza ethernet w laptopie i za każdym razem trzeba szukać przejściówki. Zresztą kabla też zawsze trzeba szukać, a WiFi jest wszędzie dookoła i tylko czeka na użycie. Gdy chciałem użyć Zera, to musiałem poszukać przejściówki z microUSB na USB i karty WiFi na USB. Mam kilka takich kart jeszcze z czasów pierwszego Raspbery Pi (Ktoś je jeszcze pamięta?). Zero z takim sterczącym „ogonkiem”, to często było za mało, bo chciałem też podłączyć monitor. Dochodzi nam kolejna przejściówka z miniHDMI na zwykłe HDMI. To prawda, że mam laptop od Apple i przejściówki nie są mi obce, ale dlaczego muszę mieć też komplet dla Maliny…
Zazwyczaj kończyło się to tak, że zamiast używać do czegoś Zera, to brałem z szafki 3B. Prościej, łatwiej i wygodniej. Oczywiście, gbydym chciał zbudować coś małego, to pewnie byłbym się przemógł i użył Zera ze względu na jego wymiary… a nie, chwila… W takim wypadku użyłbym ESP8266 i znowu poradziłbym sobie bez kabli, bo przecież ma zbudowane WiFi. W dodatku kosztuje mniej niż Zero. Co prawda nie ma w ogóle USB czy HDMI, ale przecież ma kilka pinów GPIO i można podłączyć dowolne czujniki i przesyłać z nich dane. Bezprzewodowo. Do Maliny z Domoticzem. Ostatnio głównie w taki sposób rozwiązywałem obsługę i sterowanie przeróżnych urządzeń. Przerobiłem nawet mój filtr powietrza w taki sposób, że ma WiFi. Właśnie dzięki użyciu wspomnianego ESP8266.
Wróćmy jednak do Zera. Wiele osób chciało je kupić z powodu ceny. Jest to w pełni uzasadnione. 26 złotych za Zero to świetna cena. Problemem była i wciąż jest dostępność Zera. Zazwyczaj nie ma go w sklepach, a gdy jest to wyprzedaje się w kilkanaście minut.
W przypadku Zero W mamy dwa razy wyższą cenę, czyli 52 zł. Obecnie jest je łatwiej kupić. Jedynym organiczeniem jest limit jednej sztuki na zamówienie, ale w przypadku zwykłego Zero też tak mamy. Oczywiście to cena samego Zero W. Należy pamiętać, że Malina ta do działania potrzebuje jeszcze karty pamięci microSD oraz zasialcza 5V i kabla z microUSB. Oczywiście zasilacz i kablem ma każdy, bo tak zazwyczaj ładujemy naszego smartfona czy czytnik ebooków. Jednak nawet przy tej wyższej cenie, to tylko 26 zł różnicy. Warto się zastanowić czy za 26 zł kupimy przejściówkę z microUSB na USB oraz kratę WiFi. Może być ciężko.
Zero W wciąż kosztuje niewiele i rozwiązuje jeden z największych problemów, które miałem z Zerem. W końcu nie muszę do niego podpinać nic innego niż zasilanie. Wbudowane WiFi to spore udogodnienie. Z Zero W spędziłem ledwo jeden dzień, ale chciałbym kupić kilka sztuk i nawet pokusić się użycie ich w kilku projektach, gdzie obecnie używam ESP. Dodatkowo chyba zamontuję je na stałe za telewizorem. Jestem ciekaw jak sobie poradzi z RasPlex’em i streamowaniem wideo z dysku NAS.
Raspberry Pi Zero W, które mam okazję testować dostałem od sklepu Botland.com.pl. Możecie w nim zamówić Raspberry Pi Zero W za 52 zł lub zwykłe Raspberry Pi Zero za 26 zł.
KONKURS
W komentarzy pod tym wpisem, opiszcie swój pomysł na uczynienie waszego domu lub mieszkania bardziej inteligentym dzięki Raspberry Pi. Możecie puścić wodzę fantazji i poza samym RPi opisać użycie innych elementów dostępnych w sklepie Botland.com.pl (podajcie linki do nich).
Autor najciekawszego i najbardziej oryginalnego pomysłu wygra Raspberry Pi Zero W.
Konkurs trwa do środy 10 maja. W czwartek skontaktuję się ze zwycięzcą i postaram się w piątek wysłać mu Zero W.
Jeśli chcesz podyskutować lub wymienić się swoimi spostrzeżeniami i opiniami o Raspberry Pi, albo po prostu szukasz inspiracji w jaki sposób wykorzystać swoją Malinkę, zapraszamy do naszej grupy na FB! - facebook.com/groups/malinowepi i do polubienia naszego profilu na Facebooku - facebook.com/malinowepi oraz zapisania się na Malinowy Newsletter.