Jest mi źle jak nigdy wcześniej... Czuję ucisk na sercu... Czuję jak powoli umieram, ale podoba mi się to, pragnę tego... Nie potrafię żyć normalnie. Ludzie wyprowadzają mnie z równowagi. Chcę spokoju, chcę spokoju jak kiedyś... Piszę do ciebie dziadku, bo jest mi tak bardzo źle. Często ci zazdroszczę, że trafiłeś do raju, w którym nie musisz martwić się o nic. Zostawiłeś mi na ziemni babcię, a tak naprawdę kobietę, która jest dla mnie jak matka. Dzięki niej jeszcze tu jestem. Żyję tylko dla niej. Jestem jej wdzięczna, że jest w tych trudnych chwilach. Każdego dnia dopada mnie lęk, że może jej zabraknąć. Chciałabym iść dalej i spełniać swoje marzenia. Ale upadam i nie potrafię wstać. Próbuję być silna, ale nic nie idzie po mojej myśli. Chciałabym tylko zasnąć i obudzić się obok ciebie. Obok anioła, który nade mną czuwa.