Waga:
Sw: 65kg
65-64-63-62-61-60-59-58-57-56-55-54-53-52-51-50-49-48-47-46-45-43-42-41
------------------------------------------------------
Bmi:
Startowe bmi: 26.2
26-25-24-23-22-21-20-19-18-17-16-15-14
Not today Justin
Keni
Lint Roller? I Barely Know Her

Discoholic 🪩
Stranger Things

JBB: An Artblog!

❣ Chile in a Photography ❣
AnasAbdin

Origami Around
noise dept.

PR's Tumblrdome
art blog(derogatory)
hello vonnie

Janaina Medeiros

No title available

JVL
DEAR READER

祝日 / Permanent Vacation

@theartofmadeline

if i look back, i am lost
seen from Jordan
seen from Philippines
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Brazil
seen from Türkiye
seen from Israel
seen from Israel

seen from Malaysia
seen from France

seen from United States
@th-iness
Waga:
Sw: 65kg
65-64-63-62-61-60-59-58-57-56-55-54-53-52-51-50-49-48-47-46-45-43-42-41
------------------------------------------------------
Bmi:
Startowe bmi: 26.2
26-25-24-23-22-21-20-19-18-17-16-15-14
Mam problem, że znowu mam nawrót.
Nie wiem czym do końca jest to spowodowane bo kocham swoją sylwetkę i jestem z niej bardzo zadowolona. Ale poczucie pustki i głodu jest moim uzależnieniem i dlatego wróciłam.
Sytuacja akurat w której pojawił się ten nawrót jest dość zabawnie znajoma. Myślę, że zapoczątkowane to zostało w moim najniższym stanie o czym dotyczył mój poprzedni post czyli to co miało miejsce dwa lata temu.
W skrócie byłam wtedy w znajomości, która nie potrwala za długo. Najpierw wakacje spędziliśmy razem, potem po wakacjach wyjechał. Mieliśmy plany że jak wróci za te 3tyg to jeszcze się zobaczymy. Ale znalazł sobie jakąś inna i urwał kontakt.
Teraz mój chłopak wyjechał i myślę, że to może być powód. Głodzę się bo wtedy te dwa lata temu już w tamtym momencie gdy wyjechał (tamten facet z którym byłam w situationship) się nie głodziłam a ból po stracie był nie do zniesienia. Teraz głodzenie się daje mi poczucie kontroli. Mimo iż ta kontrola nie dotyczy samego związku a dotyczy mnie samej.
Wydaje mi się, że robię to dla własnego poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad samą sobą.
Chociaż nie spodziewam się żeby miał wrócić i zerwać ze mną kontakt. Ale minimalnie może to być jakiś efekt traumy.
Pamiętam pewien okres Any tak mocno, że nie wiem do tej pory co myśleć.
Dwa lata temu podczas wakacji schudłam bardzo mocno. Trochę specjalnie trochę nie. Właściwie to bardziej niespecjalnie bo to był bardziej przypadek. Przed wakacjami schudłam w zdrowy sposób i byłam pełna energii i szczęśliwa. Potem przyszedł epizod depresyjny, silny bardzo mocno. Tak bardzo, że zapomniałam w ogóle o potrzebie jedzenia. Schudłam, spodobało mi się. Trochę nawet podkręciłam to. Aż do pewnego momentu.
Poszłam na zakupy. Chciałam kupić stanik. To był też przełomowy dla mnie czas bo zaczęłam powoli akceptować swoje kobiece kształty i po latach walki z binderami i bandażami zaczęłam nosić stanik. Byl pożyczony. Dlatego też wybrałam się na zakupy w celu zakupienia własnego.
Gdy byłam w przebieralni i przymierzałam ten stanik, po raz pierwszy w sumie widziałam się tak dokładnie w lustrze. Czułam po ubraniach że schudłam ale nie oglądałam się w lustrze, nigdy, aż do tego momentu. Szczerze wiele osób może mnie za to znienawidzić w myślach. Ale przeraziłam się. Na prawdę realnie przeraziłam się tym jak wyglądam. Nie mogłam się poznać. Wystawały mi tak przerażająco żebra. Brzuch choć go nie wciągałam wyglądał na wklesly jakbym co najmniej go wciągała z całych sił. Byłam wtedy też na czczo, prawdopodobnie od kilku dni.
Teraz gdy o tym myślę, chciałabym znowu tak wyglądać. Myślę, że nie byłam po prostu wtedy gotowa. Nie planowanie schudłam i miałam wrażenie, że straciłam kontrolę nad tym jak się odżywiam. Wiem, że wszyscy tutaj do tego dążymy, żeby ana przejęła nad nami kontrolę ale wtedy nie byłam świadoma i tak strasznie mnie to uderzyło, że zwyczajnie spanikowałam.
Przepraszam Ano.
Jak brakuje Ci motywacji to przejrzyj listę obserwowanych swojego chłopaka xdd
Jesteśmy razem od 4mies, nie jestem typem stalkerki i zazwyczaj koło chuja mi to lata. Wiem że mnie bezgranicznie kocha i mówi że babe powinno być za co złapać (cyce to moj atut bahahah) ale przydałoby się to chociaż jakoś uformować bo się "zapuściłam"
Wyobraź sobie, że jest chłodny zimowy poranek, a tuż tuż wielkimi krokami zbliżają się święta.
Wstałaś z łóżka o godzinie 8:00 jak w zegarku co rano. Wyspana i całkowicie wypoczęta stawiasz swoje bose stopy na posadzkę i czujesz chłód, dlatego szybko decydujesz się włożyć swoje puchate kapcie, które dostałaś na Mikołajki, a które tylko czekają już pełne gotowości zaraz obok twojego łóżka. Puchatość i miękkość otula twoje zmarznięte przez noc stopy, a ty możesz w końcu ruszać ku łazience. Kiedy otwierasz drzwi do miejsca twojego porannego rytuału, rozglądasz się w poszukiwaniu wagi, aż w końcu ją dostrzegasz w kącie lekko opartą o ścianę. Sięgasz po nią i ustawiasz w tym samym miejscu co zawsze, następnie rozbierasz się do naga, zostając tylko w swojej bieliźnie, i odkładasz swoje ubrania na kupce tuż obok misiowych kapci. Z lekkością stawiasz najpierw jedną stopę na wagę, potem drugą. Ustawiasz się dobrze zastygając w bezruchu, po chwili spoglądasz w dół i widzisz 38,01kg. To twoja ugw, którą niedawno osiągnęłaś swoją ciężką pracą.
Z uśmiecham na twarzy odkładasz wagę na miejsce i podchodzisz do lustra. Widzisz piękne wklęsłe policzki, delikatne jak kruche ciastka obojczyki, które wystają w poszukiwaniu komplementów. Schodzisz wzrokiem coraz niżej i dostrzegasz swoje szczupłe ramiona, płaski a nawet wklęsły brzuch, mocno zaostrzoną talię, i wystające kości miednicze, których widok napawa cię jeszcze większą satysfakcją. Jeszcze niżej o uwagę proszą się szczupłe jak patyczki nogi, a przede wszystkim ta ogromna przerwa pomiędzy udami. Wystające kości w miejscu kolan, które wyglądają niesamowicie uroczo, tak jak i kostki poniżej. Zachwycona spoglądasz znów na swoją twarz i widzisz ten błysk w oku.
Zakładasz z powrotem na siebie swoje ubrania i odkładasz wagę na miejsce. Wychodzisz z łazienki i kierujesz się ku kuchni, gdzie zaczynasz przyrządzać swoją poranną kawę.
(znalazłam takie coś w moich roboczych 👀)
Nie wiem jak wy sobie radzicie ale jeśli ktoś jest zagubiony i nie wie jak fastować z głową to mogę się podzielić tym co na mnie działa.
Nie fastuj po więcej niż 24h bo to droga do binge. Może komuś się podoba taki układ, że fastuje 3 dni a potem czwartego dnia zajada. Jeśli tak spada wam waga to super ale osobiście jestem osobą, która nie może sobie pozwolić na zmęczenie, dlatego stosuje omad.
Cały dzień nie jem, wieczorem zjadam jeden posiłek. W ciągu dnia nie jestem zmęczona. Zjadam w jednym posiłku nie więcej niż 500kcal.
Organizm się przyzwyczaja do jednej i tej samej godziny i jest bardzo łatwo w taki sposób funkcjonować.
Może komuś sprawdziloby się jedzenie jednego posiłku z rana. Ale osobiście wolę zjeść 3-4h przed snem. Jestem najedzona i nie idę spać od razu po posiłku tylko pozwalam temu się strawić. Później z rana normalnie się wyprozniam co też jest ważne, żeby ten metabolizm pracował.
Jecie dosłownie praktycznie tyle co nic, zwłaszcza, że w ciągu dnia spalacie kalorie (ja sie dużo ruszam więc prawdopodobnie wychodzi mi na koniec dnia z 200kcal).
Żadna nowość ale przypominajka, że omad istnieje i to serio może być waszym stylem życia!
Warto dodać, że w ciągu dnia warto dużo pić. Możecie pić wodę jak boicie się płynnych minimalnych kalorii ale ja stawiam na izotoniki (max. jedna butelka dziennie) a tak ogólnie to lubię bardzo pić lipton zero, a jak jestem w domu to pije wodę z kranu z malutka ilością soku dla smaku (słabo mi działa filtr i daje lekko chlorem).
Jedyne co mnie wkurwia w anie to fakt, że ubrania zaczynają być za duże.
Ubrania kosztują... Nie stać mnie na kupowanie nowych. Pamiętam jak kiedyś nosiłam M i schodziłam do xs, to po drodze kupowałam i wydawałam kase na S a potem ponownie musiałam bo xs. A teraz mam ubrania s/xs i chuj mi w dupe xdd
xxs kupować zaraz będzie trzeba. Ale to już się wstrzymam do wiosny. Zimowe ubrania i tak duże i tak.
Żeby nie było, że marudze jak dziwka bo fajnie jestem wdzięczna anie, że waga spada ale no haaaajsss!!
Kocham słuchać muzyki. Dosłownie muzyka mnie kontroluje. Teraz jestem głodna ale muzyka sprawia, że głód się wycisza.
Często rodzaj muzyki jest w stanie wprowadzić mnie w dany humor.
Kocham.
Drugi dzień katuje jedna miseczkę frytek ">"
Help me, już mi się kręci w głowie. Byłam na randce z nowo poznanym chłopakiem i już jak siedzieliśmy w kawiarni, i zaczęłam pić kawę to myślałam, że odlecę.
Przydałoby się coś zjeść xdd
Wygrzebałam stare zdjęcie
Kocham oglądać moje stare zdjęcia z mojego ulubionego momentu w życiu.
Wciąż wracam myślami do wakacji 2024, gdzie wakacje minęły jak mrugnięcie okiem. Pracowałam na kuchni w super restauracji ze świetnymi ludźmi. Mam na Instagramie wstawiony post z tego czasu po skończeniu sezonu gdzie zawsze lubię sobie wrócić i powspominać jaki wspaniały czas tam spędziłam. Gdzie w jedne wakacje z najniższego punktu w moim życiu wzniosłam się na wyżyny.
Relacja jaką miałam w tamtym momencie z jedną osobą choć zakończyła się okrutnie to wciąż uważam, że to najlepsze co mnie spotkało w całym moim życiu. Nie wspominając o mojej sylwetce, która w tamtym momencie była moim lw.
Kocham jedno zdjęcie, na którym pozuje w lustrze w łazience, na tle zużytych mopów podłogowych luźno wrzuconych do kosza na pranie. Z ręką na biodrze, ubrana w fartuch i bluzę, bo choć było to gorące lato ja zamarzałam od środka.
Zawsze poprawia mi się humor jak przypominam sobie ten czas. Byłam w swoim prime i chce do tego dążyć!
Głód, który czuję jest podsycony potrzebą powrotu do tego uczucia jak wtedy.
Update z życia
Bahahah typ z pracy co mówiłam że się z nim zakręciłam wysłał mi prawie 10minutowa głosowke w której mówi że nie szuka związku tylko jak już situationship albo fwb. WIEM też się zaśmiałam. Powiedziałam, że jest pierdolniety xdd ale zostawmy to
Z innych rzeczy to chyba długo nie pobędę singielka (mega dziwnie się z tym czuje, że prawdopodobnie z jednej relacji wskakuje zaraz do następnej) pojawiły się osoby zainteresowane i tak szczerze to jedna osoba mocno mi wpadła do oka, a może bardziej do ucha bo świetnie mi się z nim rozmawia hahah
To nie tak, że jestem typem osoby, która poszukuje przygód związkowych. Dla mnie relacja to coś poważnego i fakt że byłam w jednej i to przez rok może o tym świadczyć. To też nie tak, że łatwo jest wejść w kolejną relacje, bo mimo wszystko uczucia były szczere wobec mojego ex, na prawdę. Tylko zdrada (i tu się przekonałam), choćbyś kochał całym sercem swojego partnera to i tak niestety prowadzi do zniszczenia związku. Bardzo się starałam podtrzymać te relacje tak długo jak tylko miałam nadzieję i wierzyłam. Ale te 5 miesięcy walki były tylko przykrym doświadczeniem. Przez ostatni czas uczucia już i tak zaczęły gasnąć bo sama relacja już nie miała swojego charakteru. Po prostu była. Dlatego choć może to głupio i absurdalnie zabrzmieć, ja czułam się juz wtedy jak singielka. Od sierpnia 2025, kiedy chciałam zerwać ale tego nie zrobiłam.
Cóż nie chcę się rozwodzić. Myślę, że to ostatni post o moim ex. To co było w 2025 niech sobie tam zostanie.
Oficjalnie mogę pożegnać stary rok i powitać nowy :))
I z zaburzenia niekontrolowanego wpadłam w zaburzenie kontrolowane. Nie jadłam ostatnio cnie. Ze stresu. A teraz choć mogłabym zjeść chociaż cokolwiek to głodzę się. Uzależniające jest poczucie pustki i płaskiego brzucha. Chyba nigdy nie zerwę z tym uzależnieniem. Wystarczyło kilka tygodni z jadlowstretem a ja już znowu jestem uzależniona.
Płaski brzuch 🤞🤞
Nie mówiłam jeszcze tego tutaj ale zerwałam z chłopakiem jakiś czas temu.
Czuje się wolna. Nie mam już poczucia, że bez niego to nie to samo. Moje uczucia same wygasły przez ostatni czas więc ciężko by było nie podjąć takiej decyzji. Zerwanie przebiegło spokojnie. To była rozmowa.
Z innych rzeczy don't hate me ale zakręciłam sis z kolegą z pracy. Niefortunnie wyszło. Ale najśmieszniejsze jest to, że ja nie planowałam nic ale po jednym wypadzie to miałam takie że ej on coś definitywnie chce. Więc chciałam to zweryfikować czy on tylko tak się zabawia czy faktycznie cos miał na myśli więc dwukrotnie spytałam o wyjście i dwukrotnie odmówił. Także chuj dobrze, że zweryfikowałam to szybko. Nienawidzę situationship nie szukam związku bez zobowiązań ani krótkich relacji. A on pisze i chce się spotkać jak coś chce a że ja nie dałam dupy a nawet buziaka to mu się pewnie odechciało bawić xdd dużo mówi to o nim
Szukam partnera także śmiesznie bo stwierdziłam że założę tindera xdd don't hate me. To było impulsywne. Na początku nie byłam przekonana no bo kurde ja nie z tych ja lubię zagadać do kogoś irl, plus jestem świeżo po rozstaniu. I miałam do siebie wyrzuty sumienia, że jak ja mogę tak od razu hop siup. Ale potem zrozumiałam, że przecież byłam w tej relacji choć już nie chciałam od sierpnia 2025. Więc to nie była zdrowa relacja. Juz samo zakończenie udowodnilo że przecież cos już było nie tak.
Byłam lojalna i zapatrzona jak w obrazek cały czas. Zdrada to najgorsze gówno jakie można zrobić drugiej osobie a sama tego doświadczyłam od niego. Więc chyba mam prawo jako singielka znaleźć sobie kogoś. Nie na pocieszenie ani trochę. Tylko serio kogoś w końcu. Może nie przez tindera ale poeksperymentować nie zaszkodzi. Kto wie może da się tak z kimś poznać :')
AAAAAAAAA
Zostałam porównana do aktorki. PIERWSZY RAZ W ŻYCIU. Zawsze myślałam, że nie mam celebrity look alike. Jakby ja uważam, że moja uroda jest niestety nie standardowa trochę. A tu bam. Ponoć wyglądam jak effy ze skins.. Jakby whaaaat. Effy? Ta piękna dziewczyna? Plis my dreams. Widzę podobieństwo w nosie to fakt. Ale 😭😭🤚
Brak mi słów...
Cóż.. Nowy rok hahaha cnie.
Z zaburzenia w zaburzenie..
Początkiem roku 2025 zwalczyłam swoje demony przeszłości. Znalazłam lepsze miejsca niż siedzenie w ed. Rok 2025 był trudny. Bardzo pozytywny i negatywny jednocześnie. Mimo wszystko moja podświadomość mówi że należał do tych lepszych.
Faktycznie tak było. Było dużo plottwistow ale.. moje podejście było jak ukojenie dla duszy. Choć wydarzyło się mnóstwo przykrych rzeczy. Które miały i będą mieć wpływ na moją przyszłość. Będę je pewnie wspominać do końca życia. Jednak znalazłam w tym siebie. Przestałam żyć w sposób gdzie tylko obserwowałam.
Końcem roku zaczęłam się zmieniać. Mój temperament był okropny do zniesienia nawet dla mnie. Czułam jakbym się pogarszała. Wpływ ma na to długotrwały stres rozpoczęty już od początku tego roku. Kielkowal we mnie powoli z każdym miesiącem. Sytuacje które wydarzyły się w drugiej połowie roku 2025 były okropne. Choć w tamtych momentach nie dawałam po sobie znać to po czasie dusiło mnie to. Wiele wątków których żałuję. Niektóre z mojej winy. Niektóre totalnie poza moją kontrolą.
Stres to było jedyne co czułam pod koniec roku. Grudzień objawił się skutkami. Zaczęło się powoli od delikatnej wybiórczosci jedzeniowej. Potem coraz większa wybiórczosc która objawiała się jadlowstretem do coraz większej grupy jedzeniowej. Przed świętami jadłam tylko pomidory w jogurcie bo tylko to byłam w stanie zaakceptować. W pracy choć miałam dostęp do całego asortymentu sklepu spożywczego i miałam wystarczająco pieniędzy to nie miałam na nic ochoty. Zaczęłam wybierać napoje, które zawierały jakies kalorie. Wybierałam często izotoniki z witaminami aby się jakkolwiek dożywić. W święta gdy przyjechałam do domu zjadałam się sałatka jarzynowa 23 grudnia. W wigilię jadłam pierogi i żadne mi nie smakowały. A ja kocham pierogi. Jadłam tyle co kot napłakał. Zawsze w święta zajadałam sie ciastami i słodkościami. Tym razem poza jednym kawałkiem ciasta nie jadłam żadnych słodyczy. Nic nie smakowało tak jakbym chciała. Jadlowstret się powiększał i powiększał. Wróciłam do domu po świętach z rodziną i piłam już tylko napoje i jadłam jedna kanapkę dziennie. Na sylwestra pojechałam do chłopaka. Nie jadłam nic porządnego więc pojechaliśmy po wege lazanie. Stwierdziłam że mam na nią ochotę i zjem ja cała (to takie malutkie opakowanie żeby nie było że byłam w stanie wepchnąć lazanie większą od mojej głowy xdd). Zjadłam, wepchnelam cala w siebie. Potem piłam alkohol. Zrzygałam sie po północy nie przez alkohol a przez przepełnienie. Po nowym roku pojechałam do mamy. Siedzę tutaj od 3 dni. Sfrustrowana powiedziałam mamie o tym problemie. Mama się martwi teraz i pyta co jakiś czas czy jadłam coś. Denerwuje się mówiąc że muszę w siebie wmusić jedzenie. Nie potrafię. Skubie po trochu czegokolwiek ale nie daje rady. Wczoraj wieczorem zrobiłam zupke chińska bo stwierdziłam że jest nieduża i zawsze ją lubiłam. Juz mnie bolał żołądek od braku jedzenia. Zjadłam połowę i więcej nie mogłam. Niedobrze mi bylo. Dzisiaj zjadłam pare wafli ryżowych. Akurat one nie mają zbytnio smaku i uratowały mnie od bólu brzucha. Potem wcisnęłam w siebie naleśnika bo mama zrobiła. I tak właśnie siedzę i rozmyślam gdzie popełniłam błąd.
Nie czuje żebym miała znowu depresję. Może to być cicha depresja bo nie czuje się jakoś specjalnie smutna. Myślę że to po prostu etap przejściowy gdzie organizm jest w trybie przetrwania i po traumie z ed właśnie wybrał taki sposób na odreagowanie na stres. Bo go tego nauczyłam. To moja wina.
Chciałam zacząć rok 2026 od zmian. Chcę zrobić glow up. Ale nie taki wyglądowy. Tylko taki wewnętrzny. Chciałbym w końcu być zdrowa. Lepsza wersja siebie. Ale początek roku zaczął się tak wiec czuje się zniechęcona. Nie wiem już jak walczyć.
Boże daj mi siły
Jak masz na imię?
Napisz do mnie prywatnie a nie się chowasz pod anonimem 😉
Nie gryzę 🙂