
tannertan36
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ

Janaina Medeiros
Alisa U Zemlji Chuda
DEAR READER

titsay
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
Sweet Seals For You, Always
Mike Driver
Monterey Bay Aquarium
taylor price
Peter Solarz

No title available

if i look back, i am lost

Kaledo Art

oozey mess

pixel skylines
d e v o n

Discoholic 🪩

seen from United States
seen from Oman

seen from Spain
seen from United States
seen from United States
seen from South Africa

seen from United States
seen from T1

seen from Canada

seen from United States
seen from United Kingdom

seen from United States
seen from United States
seen from Brazil

seen from Türkiye

seen from Türkiye
seen from Poland

seen from Brazil
seen from France

seen from Germany
@thunder-maddy
Aykut Aydogdu
insta @ shrxe
8
Starałam się nie patrzeć w jego stronę więc ciągle przyglądałam się wnętrzu mojego kubka. - Czy mi się wydaję, czy jesteś smutna? - Od kiedy interesujesz się takimi rzeczami? - Wczoraj było lepiej, prawda? Przysunął się bliżej a ja odwróciłam wzrok. - Wczoraj nie musiałam na nowo przeżywać tego co dzisiaj, każdy grał swoją rolę, ty nad wyraz dobrze skoro ciągle patrzyłeś tylko na mnie. - Więc o to chodzi, że nie poświęcam ci czasu? - Nie. O to , że tu jestem i muszę być twoją dziewczyną. Nie powiedział już nic. Wstałam, zostawiłam kubek i poszłam się przejść. Dobrze, że nie wpadł na jakiś genialny pomysł pójścia ze mną bo chyba zrzuciłabym go z najbliższej skarpy. Wiatr przyjemnie rozwiewał moje włosy, słońce przebijało się pomiędzy gałęziami uginającymi się pod jabłkami. Szłam dalej, chciałam iść jak najdalej aż nikt mnie już nie znajdzie. Usiadłam na wysuszonym kępie trawy i patrzyłam jak woda pięknie opływa każdy kamyczek. Sama nie wiem kiedy łzy zaczęły napływać mi do oczu, po prostu coś we mnie pękło, chyba już wiedziałam co się dzieje. Od tylu dni chciałam stąd uciec, nie chciałam na niego patrzeć a wczoraj naprawdę mi się podobało. Chciałabym żeby tak było częściej ale realia są inne. Co mam teraz zrobić? Powiedzieć mu, że chyba się w nim zakochałam i chcę go na wyłączność? Przecież widzę, że on tak nie umie, że podoba mu się spanie z tyloma kobietami. Nie pozostawia mi wyboru. Otarłam łzy i wróciłam do domu, przebrałam się, wzięłam telefon i wyszłam szybko z domu, ktoś mówił coś do mnie gdy zatrzaskiwałam drzwi jednak miałam to głęboko gdzieś. Chciałam do kogoś napisać, poradzić się, zadzwonić... Szybko jednak okazało się, że straciłam kontakt z ludźmi którzy byli mi bliscy przed tą sytuacją, większość założyła swoje rodziny i po prostu wydawało mi się głupie, że nagle miałabym do nich pisać i wylewać swoje żale. - Musimy pogadać, nie możesz się tak zachowywać. Wziął mnie za rękę i podniósł lekko. Patrzyłam na niego swoimi rozżalonymi oczami jednak on okazał się twardszy niż myślałam. Zaprowadził mnie do samochodu i zamknął w środku, był to jego ulubiony sposób na karcenie mnie za złe zachowanie. Rozmowa w samochodzie kiedy nie mogę uciec. Może to głupie ale ja zawsze uciekam, nie lubię rozmawiać, patrzeć komuś w oczy, mówić wprost co mi leży na sercu. - Bardzo nie podoba mi się twoje zachowanie względem dziewczyn. - CO ? Moje zachowanie? To nie ja sypiam z ich chłopakiem. Spojrzał na mnie jakby lekko zdziwiony, jakbym kłamała. Ja sama nie dowierzałam, że powiedziałam coś takiego. - Posłuchaj, rozmawialiśmy już o tym... jeśli chcesz żebym... - Nie chcę, nic od Ciebie nie chcę. Odepchnęłam go i jakimś cudem otworzyłam te cholerne drzwi. Zatrzasnęłam je tak mocno, że chyba każdy w promieniu kilometra usłyszał trzask. Wiedziałam, że tego nienawidzi, że ten samochód traktuje jak swoje dziecko, dlatego zrobiłam to z tak wielką przyjemnością. Bojąc się konsekwencji uciekłam szybko na górę i zamknęłam się w swoim pokoju słuchając tylko serii przekleństw dochodzących z podwórka.
7
Wszedł do środka jakby nigdy nic, oparł się o blat i wziął kubek kawy. Miałam wrażenie, że patrzy na mnie ale ja wciąż patrzyłam przez okno. - I jak tam nastroje po wczoraj? - Słabo, mógłbyś mi to dzisiaj wynagrodzić - rzekła Sylwia. - Wynagrodzić? - Tak. Podeszła do niego i zaczęła całować więc wstałam, wzięłam swój do połowy pełny kubek, założyłam buty i wyszłam na dwór. Podobał mi się ich ogród, czułam się tam prawie jak w domu, stoły pozostawione po wczoraj dzisiaj uratowały mnie przed spędzaniem poranku z nimi. Usiadłam sobie na lekko pokrytym rosą drewnie i wzięłam ciepły kubek między dłonie. - Przeziębisz się. Poznałam go po głosie, nie usłyszałam zamykających się drzwi, czy byłam tak zamyślona? - Nic mi nie będzie, wolę posiedzieć tu, przynajmniej nie zwymiotuję. Mam nadzieję, że zrozumiał aluzję do jego pocałunków z tą wieśniarą.
6
Otwieram oczy, widzę światło przenikające do pokoju przez moje białe jak śnieg zasłony. Czuję się dobrze, nie mam kaca ani nic z tych rzeczy. Zastanawiam się jak wczoraj mogło dojść do tylu rzeczy, słyszę jak Sylwia żali się dziewczyną. Myśli, że zasługuje na niego bardziej niż ja chodź to nie prawda, w tym przypadku on nie zasługuje na kogoś takiego jak ja. Zakładam szlafrok i schodzę na dół. - Hej - mówię do dziewczyn. Wszystkie odpowiadają poza Sylwią. Rozmawiam z nimi chwilę, są bardzo miłe, zachowują się normalnie co jest zupełnym wyjątkiem w tym domu. Widzę, że on wstał wcześniej i już zaczął robić coś przy samochodzie. Jego szare dresy wyglądają na nim lepiej niż zwykle, patrzę na jego tyłek kiedy do porządku przywraca mnie odgłos czajnika. Dobra, muszę się skupić. Zalewam dwie łyżeczki kawy rozpuszczalnej falą wrzątku i siadam przy stole przodem do okna. Uśmiecham się mimowolnie i biorę łyk kawy.
Every morning a cat wakes me up. I woke her up today
5
Było już tak cholernie późno, że oczy same mi się zamykały. Siedziałam sama na piachu który miałam już wszędzie. Gdy tak rozmyślałam nad sensem mojego istnienia usłyszałam czyjś głos, był to jeden z jego kumpli od pokera. - Dobrze ci tu tak samej? Był już mocno podpity więc nie chciałam go prowokować. - Nie narzekam, zaraz i tak idę się położyć. - Zmęczona? - Taak.... Nogi już mi odpadają. - Przecież tańczyliście tylko raz, z tego co zauważyłem. Zarumieniłam się. Serio wszyscy tak bardzo się w nas wpatrują, że liczą ile razy tańczyliśmy? Jezu... - Chodź, zatańczysz teraz ze mną. - Nie, dzięki ale naprawdę jestem zmęczona. - Ale to nie było pytanie. Chwycił mnie za rękę i zabrał ze sobą. Był pijany, natarczywy i obleśny ale co mogłam zrobić? Wiem, że kilka razy uderzył swoją dziewczynę więc nie chciałam być następną ofiarą jego przemocy. Łapie mnie mocno za biodra, wzrokiem szukam ratunku w czyiś oczach. Jego ręka zjeżdża coraz niżej, łapie mnie w pasie i unosi lekko w stronę wyjścia. - Co ty wyprawiasz? - Ojj cicho mała, tylko chcę się trochę zabawić. - CO? Łapie mnie za nadgarstki i popycha w stronę bocznej ściany, nikogo tu nie ma a muzyka jest ledwie słyszalna. Odpycham go mocno jednak on napiera na mnie swoim ciałem i ręką próbuje zmacać co mam pod sukienką. Wtedy słyszę tylko huk jego głowy uderzającej z impetem o ścianę. Szybko się oswobadzam i odskakuję za plecy mojego wybawcy, którym okazuję się kto inny jak mój udawany chłopak. Mówi coś do niego trzymając go za włosy a ja zaczynam płakać z nerwów, dochodzi do mnie dopiero co on chciał mi zrobić. Widzę jak uderza go jeszcze raz i odwraca się w moją stronę a ja cała roztrzęsiona wtulam się w jego klatkę piersiową jak nigdy wcześniej... w sumie w ramach ścisłości to nigdy się w nią nie wtulałam ale uznałam, że jest to dobry moment na ten pierwszy raz. Czuję jak całuje mnie w głowę i zakłada swoją marynarkę na moje ramiona. Kiedy odwraca się lekko żeby wyjaśnić co się stało swojemu ojcu ja szybko uciekam do domu, zamykam się w swoim pokoju i idę prosto pod prysznic. Chcę zmyć z siebie jego zapach, jest mi tak nie dobrze, że chyba będę musiała zwymiotować. Stoję pod strumieniem gorącej wody. Mam jeden wielki helikopter więc szybko utwierdzam się w przekonaniu, że zamknięte oczy nie są dobrym rozwiązaniem. Te wszystkie rzeczy które się dzisiaj wydarzyły... Chcę o nich zapomnieć. Kładę się do łóżka koło piątej. Wydawało mi się kiedy stałam pod prysznicem, że ktoś pukał do pokoju jednak nie miałam zamiaru się z nikim widzieć. Zamykam oczy i od razu zasypiam.
4
Właśnie w taki sposób wzbudziłam sensację, nie z powodu stroju a z tego co stało się później. Zacznijmy od początku, wchodzę piękna, cała w bieli i wszystkie oczy skierowane są na mnie, a może na sukienkę która obija pięknie to sztuczne światło? Podchodzi mój nie zawodny partner którego staram unikać się jak ognia, całuje mnie delikatnie w usta co jest dla mnie takim szokiem, że nie wiem co mam robić. Nagle widzę jak ktoś biegnie w moją stronę i wiecie co? Zaczyna się impreza albo raczej cyrk! Nasza ukochana Sylwia, łapie mnie za nadgarstek i ciągnie na bok, on widząc to odpycha ją a ta wpada prosto na kelnera niosącego kolację. Jej kolorowa sukienka zamienia się w ociekającą sosem pieczeniowym szmatkę a ja nieskalana żadną kroplą stoję zamurowana i patrzę na tę wariatkę. Kelner próbuje jej pomóc jednak ona zapłakana ucieka. - Nic ci nie jest? Jego ciemne oczy patrzą w moje, jednak one są puste. Zastanawiam się co ona może teraz czuć, czy czuje się tak jak ja każdej nocy na początku? Na początku kiedy jeszcze brałam wszystko na poważnie i chciałam zakochać się w tym facecie? Jeżeli tak to jej współczuję. Sos może sprać ale uczucie odrzucenia pozostanie w niej o wiele dłużej. Niespodziewanie łapię go za rękę. Tak, ja robię coś co normalnie wprawiłoby mnie o mdłości a teraz czuję potrzebę bliskości akurat jego. - Chodź, usiądziemy tam. - proponuje i obejmuje jedną ręką. Są takie silne, że przez ułamek sekundy czuję się bezpiecznie, pierwszy raz odkąd tu jestem. Jest to tak miłe uczucie, że pragnę go więcej jednak jest coś co wciąż mnie od niego odpycha, w głębi siebie czuję, że tak naprawdę on mną gardzi, że nie pociągam go w żaden sposób a zabawka w formie niewinnej dziewczyny pokazuje tylko, że może mieć każdą kiedy tylko zechce. Siadam obok niego, podaje mi drinka którego teraz tak bardzo mi trzeba. To całe zdarzenie było tak nie prawdopodobne i komiczne, że oboje chyba dalej nie możemy w to uwierzyć. Kładzie mi rękę na udzie i delikatnie je gładzi. Pomimo dwóch warstw tiulu i halki czuję ciepło jego ręki. Nic nie mówi tylko patrzy na mnie i uśmiecha się lekko, mam wrażenie, że jest coraz bliżej więc wstaję. - Muszę się przejść. Odkładam drinka i kieruję się prosto w bramkę prowadzącą na tyły domu. Nie wytrzymam tu długo.
3
Po tym uroczym geście na jaki się zgodziłam czyli zatańczeniem z nim usiadłam przy stole obok ludzi których nie znałam. Coś do mnie zagadywali jednak ja jeszcze nie doszłam do siebie, czułam się skrępowana, nie chciałam żeby myślał, że na niego lecę. Chciałam jak najszybciej pokazać mu, że tak nie jest jednak nie miałam za bardzo okazji ani pomysłu. Zaczęłam z nimi rozmawiać o tym jaką tworzą wspaniałą rodzinę i , że może kiedyś będę jej częścią. Kłamanie w tej sprawie przychodziło mi tak łatwo chyba tylko dlatego, że przekręcałam wszystkie swoje obawy i zdanie na ich temat w coś dobrego. Zrobiło się chłodniej, ciemniej, niektórzy zaczęli się rozchodzić natomiast reszta chciała bawić się dalej. Nawet ich rozumiałam, ten darmowy dobry alkohol szybko uderzał do głowy, widziałam to po dziewczynach które dawały się już obmacywać jakimś podstarzałym gościom. Wtedy pojawiła się ona, w sukni do ziemi kolorowej jak jej życie towarzyskie, Sylwia. Widać, że chciała zwrócić na siebie uwagę, tylko czyją? Mało było napalonych facetów? Wydaje mi się, że może chodzi o “mojego” chłopaka. Zaczęłam się zastanawiać czy dawać jej te satysfakcję po tym co mi zrobiła. Nie raz wywyższała się, poniżała i krzyczała na mnie przy wszystkich, że jestem nie zaradna, nie umiem dobrze gotować, szyć tak jak ona... choć radziłam sobie całkiem nie źle ona zawsze twierdziła, że jest lepsza. Do czego ją to zaprowadziło? Do mieszkania z nieznajomą rodziną i nie odwzajemnionej jak mniemam miłości. Weszła i rozejrzała się z uśmiechem, dobrze wiedziała gdzie stoi więc od razu podeszła. Ujęła jego ramię, widać było zaskoczenie w jego ciemnych oczach. Zaczęłam zastanawiać się czy skoro ona wystąpiła w sukni wieczorowej ja też powinnam się przebrać z sięgającej do kolan sukienki? Nie ukrywam, że było mi trochę chłodno. Ale chwila, dla kogo miałabym to zrobić? Dla niego? Nigdy, nie dam mu tej satysfakcji, niech sam sobie radzi z lepiącą się do niego Sylwią. Wtedy i mnie ktoś ujął za ramię, była to jego matka. - Kochana a ty się nie przebierasz? Mój syn chyba zadbał o twój strój wieczorowy. W myślach mętlik, że co? Jaki strój, co mam jej powiedzieć tak, nie? - Tak, właśnie szłam się przebrać. Uśmiechnęła się do mnie, szczerze. Była jedyną normalną osobą w tym domu. Możliwe, że nie wiedziała do końca jaki koszmar tu przeżywam albo przeżywała dokładnie taki sam z jego ojcem. Czy wie, że wychowała potwora? Bardzo przystojnego... Stop. Idę się przebrać i widzę już na moim łóżku pudełko z sukienką w środku. Jest, szczerze mówiąc bardzo w moim stylu. Lubię rzucać się w oczy więc jest biała, ze złotym zdobieniem w formie listków, ma trochę tiulu co sprawia, że jest lekka. Boże, wygląda jak suknia ślubna. Może nie powinnam w niej iść? Nie no, zrobię to dla jego mamy. Niech chwali się koleżankom jaką super dziewczynę znalazł sobie jej synek.
2
Ubrana w “grzeczną” kieckę wyszłam z domu prosto do ogrodu, tak żeby nikt mnie nie widział. Usiadłam na schodach i zerwałam kiść winogron wiszącą akurat obok balustrady. Wtedy gdzieś w oddali rzuciła mi się w oczy biała koszula, przyjrzałam się a tam stał On. Wyglądał przystojniej niż zwykle, jakoś inaczej. Boże, jak mogę powiedzieć, że on wygląda przystojnie... przecież to potwór. Jednak miał coś urzekającego w sobie gdy patrzyłam tak na niego, może to przez dzielącą nas przestrzeń. Szedł w moją stronę więc chciałam szybko się ulotnić, wyplułam ostatnią pestkę z winogrona, wstałam i od razu natknęłam się na Sylwię. Patrzyła na mnie jakoś dziwnie. - Co tu robisz? - Przecież mogę tu być tak samo jak ty. - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Wtedy on objął mnie w pasie i zwrócił się do niej: - Znowu ci odbija? Zdążyłam tylko mrugnąć a ona już odwrócona szła prosto do domu. Poczułam, że triumfuję w tym starciu. Objął mnie drugą ręką co w tej chwili akurat w ogóle mi nie przeszkadzało. - Myślałam, że lubisz wszystkie swoje kochanki. - Myślałem, że ty mnie nie lubisz. - Bo nie lubię. Uśmiechnął się lekko, dał buziaka w czoło co całkowicie mnie zaskoczyło, pewnie dlatego, że goście zaczęli się już schodzić. Poszedł ich przywitać a ja zostałam. Nawet mi to pasowało, że nie ciągnął mnie ze sobą jak to było ostatnim razem. Chyba zrozumiał, że nie lubię pokazywać się ludziom jak zwierzątko w zoo. Reszta dziewczyn była już pod namiotem z drinkami w dłoniach, zabawiały gości jego ojca. W sumie się nie dziwię, to było bardzo w ich stylu i w sumie były tutaj też od tego. Poczekałam aż impreza lepiej się rozkręci, aż wszyscy będą trochę podpici i nie będzie ich obchodziło czy będę dla nich miła czy nie. Przyznaję, że wyglądał na najbardziej wpływowego młodzieńca w mieście wśród tej hołoty. Nazywałam tak naprawdę zamożnych ludzi. Może mieli pieniądze ale urody za grosz. Z rozpiętą marynarką siedział na jednym z krzeseł blisko ojca i popijał whiskey w towarzystwie kolegów. Widziałam, że kręciła się tam ciągle Sylwia jednak ON ciągle patrzył na mnie. Nawet uroczy gest. Wzięłam kieliszek szampana i podeszłam nieco bliżej, wtedy wstał i poprosił mnie do tańca. Nie lubię tańczyć i dobrze o tym wiedział no ale musieliśmy się trochę poprzytulać na oczach innych. Odłożyłam kieliszek i delikatnie wtuliłam się w jego ramiona. - Moglibyśmy tak codziennie... Gdybyś chciała. - Udawać? - A czy teraz udaję? Na to pytanie znał odpowiedź chyba tylko on sam więc nie odezwałam się słowem. Nagle poczułam szarpnięcie, to była ona, cała czerwona z zazdrości ze sztucznym uśmiechem. - Hej, odbijamy ! Próbowała położyć jego rękę na swojej talii jednak on odepchnął ją lekko. - Co ty wyprawiasz? Szepnął wściekły. Ja rzuciłam jej równie pogardliwe spojrzenie bo nie powiem, nie źle zaczęła mnie już wkurzać. Przecież w nocy pewnie i tak sobie go weźmie to po co ten cyrk? - Widzę jak się męczysz więc chciałam wam obojgu ulżyć. - Teraz przesadziłaś, znikaj zanim mój ojciec cię zauważy. To trochę smutne ale bała się go. Kiedyś po pijaku się do niej dobierał co na nikim nie zrobiło wrażenia, chyba wtedy poczuła pierwszy raz, że tak naprawdę nikt jej tu nie kocha, nie troszczy. Objął mnie mocniej i położył brodę na mojej głowie, to było trochę zabawne, był o wiele wyższy więc możliwe, że tak było nawet wygodniej. Jednak chwilę potem zaczął przesuwać ją niżej, najpierw w stronę mojego ucha gdzie tylko delikatnie musnął je ustami, potem w stronę mojego policzka. Czułam zbliżające się ciepło jednak nie byłam w stanie dać mu tego co chciał. Byłam wściekła, był przecież moim największym wrogiem który trzyma mnie tu siłą. Odwróciłam głowę z drugą stronę, czułam jak wzdycha. Miałam ciarki na całym ciele jakby uwodził mnie swoim oddechem... o dziwo udawało mu się to, jednak piosenka skończyła się szybciej niż przepuszczałam.
zostałam nałożnicą króla? cz.1
Budzę się w środku pola, to chyba kukurydza. Strasznie boli mnie głowa więc domyślam się, że nie znalazłam się tu z własnej woli, widzę krew na dłoni którą własnie przejechałam po włosach. Nagle słyszę jak coś zbliża się do mnie, bardzo szybko, zamykam oczy i wtedy słyszę głos - zostaw, ona jest ze mną. Spoglądam przed siebie i widzę coś jak skrzyżowany byk z , no właśnie, z czym? Jest ciemno ale bardziej intryguje mnie kto mnie uratował. Odwracam się i widzę człowieka ale nie zwykłego, ma jakby koronę z rogów jelenia. Otwieram usta z przerażenia, nie mogę nic powiedzieć, nawet ruszyć bo paraliżuje mnie strach. Jego silne ramiona podnoszą mnie z wyjątkową łatwością. Próbuję dostrzec w nim coś znajomego, cokolwiek co wydałoby mi się człowiecze. Zanosi mnie do swojego lokum które okazuje się jakby grotą tylko bardziej cywilizowaną niż reszta otoczenia które mijaliśmy. Kładzie mnie delikatnie na łóżku zrobionym z prawdziwego drewna i wyłożonym wieloma poduszkami, kocami itd. Ściąga coś z siebie ale nie jestem pewna dokładnie bo znajduje się za czymś na wzór parawanu. - Przepraszam jeśli Cię wystraszyłem , to może być szok dla kogoś nie z naszego świata. Nie z naszego co? Patrzę w jego stronę i ukazuje mi się cudowny mężczyzna, potężny, władczy i normalny. Przez chwilę myślę, że to sen i zastanawiam czy chcę się z niego ocknąć. - Nie musisz się mnie bać, nie zrobię Ci krzywdy. - Skąd mogę wiedzieć? Nie wiem nawet jak się tu znalazłam... Ujmuje moją dłoń, nie protestuję bo wiem, że i tak nic by to nie dało. - Obserwowałem Cię z naszego portalu. Wiesz potrzebuję kogoś takiego jak ty, tak ... człowieczego. - Człowieczego? - W tej krainie są same nadludzkie postacie, ja na matkę mojego dziecka wybrałem zwykłą śmiertelniczkę. Chwila. Matkę jego co? Zabieram szybko, wstaję i patrzę na niego. - Nawet się nie znamy... chcę wracać do domu, nie zostanę tu, nie będę z Tobą. - Owszem, będziesz. Już postanowiliśmy, jesteś idealna.