Coś ze mną było nie w porządku. Trudno dokładnie określić co. Nie potrafiłem tego nazwać, spętać łańcuchem. Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Obce, nigdy wcześniej go nie zaznałem. Jakiś rodzaj nastroju. Samopoczucia, w które się zapadałem. Z początku pojawiało się tylko czasami – gdy byłem wyczerpany. Potem nadchodziło częściej. Nadchodziło to właściwe słowo. Wprawdzie był to mój własny nastrój, mój własny stan, ale nie miałem nad nim kontroli. Nie przypominało to emocji, ponieważ je umiałem przynajmniej częściowo tłumić, a niekiedy nawet całkiem eliminować. Lecz ten nastrój zawsze wyłaniał się z głębi mózgu i pochłaniał mnie bez reszty.
Józef Karika 'Samotność'












