Jedna cząstka mnie się leczy, kolejna umiera.
~ Inercja
seen from Canada
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Malaysia
seen from Japan

seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Yemen

seen from Brunei
seen from China

seen from India

seen from Germany
seen from Indonesia

seen from Brunei

seen from South Korea

seen from Brunei

seen from Malaysia

seen from United States
Jedna cząstka mnie się leczy, kolejna umiera.
~ Inercja
Tańczyła, gdy pierwszy raz ją zobaczył, i nie przyszło mu do głowy, że dokładnie w ten sam sposób ostatecznie zakończy się ich wspólna droga. Pamiętał, jak kolorowe lasery wskazały mu ją pośrodku tłumu i jak bardzo nie mógł oderwać od niej wzroku. Płynęła swoim własnym nurtem, tworząc wokół siebie silne pole energetyczne. Miała w sobie wyjątkowy magnetyzm, który paraliżował go od środka. Nie pamięta już, jak to się stało, że zebrał się na odwagę, ale gdy zatańczyła dla niego po raz pierwszy prywatny taniec, wiedział, że nigdy już nie będzie chciał robić tego z inną. Z tego wszystkiego najardziej lubił ją przyłapywać. Boso w ogrodzie podczas lata. W satynowej sukience w ich salonie, gdy za oknem toczyła się ciężko zima. Nawet na schodach, gdy szła po nich z parasolką, odgrywając słynne sceny z burleski. No i w sypialni... nago, z narzuconą na ramiona koszulą, którą właśnie z niego zdjęła. Przez cały ten czas była dla niego jak ulubiony film, do którego wracasz setki razy, choć świetnie wiesz, co wydarzy się w następnej scenie. Zdarzało się, że do niej dołączał, w większości przypadków jednak wygodnie się rozsiadał i obserwował. W pewnym momencie znał już na pamięć każdy ruch jej bioder i te wszystkie miny, które posyłała mu z odległości, aby dać znać, że w domu nie pozwoli mu spać. Nawet nie wie, kiedy dokładnie zaczęli się mijać. Przyszła jesień, a ona tańczyła już jedynie pod jego nieobecność. Kilkukrotnie chciał jej powiedzieć, że za tym tęskni, jednak żadne okoliczności nie były wystarczająco sprzyjające. Pewnego dnia zamknęła za sobą drzwi, a on zastygł w przedpokoju. Dywan w salonie posiadał jeszcze wyraźne odciski jej stóp i wiedział, że w najbliższych tygodniach stoczy ze sobą naprawdę ciężką walkę. Niedługi czas później znalazł się na skraju drogi do wyjścia i choć parkiet był daleko, ona świeciła na nim jeszcze jaśniej niż kiedyś. Uśmiechnął się na myśl, że odzyskała swoje światło, czując jednocześnie, jak stopy zapadają mu się w posadzce. Znów go sparaliżowała. Ktoś właśnie poprosił ją do tańca, ale odmówiła. Zamknęła oczy i odpłynęła. Pomyślał wtedy, że podejdzie do niej i powie, że na pewno się pomylili. Pomyślał, że schowa jej twarz w swoich dłoniach i powie, że może po prostu źle to wszystko zrozumieli. Pomyślał, że weźmie ją za rękę i powie, że bez niej stąd nie wyjdzie. Pomyślał, że wrócą razem do domu... Pomyślał. Jego nogi jednak nie drgnęły. Tańczyła, gdy pierwszy raz ją zobaczył, i dokładnie w ten sam sposób kończyła się dziś ich wspólna historia.
Tańcz, Piękna. Niech nikt Cię nigdy nie powstrzyma.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
W kolejce kolejny break down,
Cholerne kłamstwa zmieniły mój mental,
Kolejna kaseta i ostatnia setka,
Była wczoraj, jutro wpadnie następna,
To śmierć drażni się ze mna, zamiast zabrać mnie w krainę doskonałości
,, Mam oczy po mamie''
,,Mam usmiech po mamie "
A ja mam po mamie nie wyparzony pysk i charakter kłótliwy
Później...
Później porozmawiamy...
Później do Ciebie zadzwonię...
Później się zobaczymy...
Później Ci opowiem co do Ciebie czuje...
Później może dam Ci szanse...
Później może Cię przeproszę...
a może zapomnę.
Zostawiamy wszystko na „później” i zapominamy, że „później” do nas nie należy.
Później ludzi może już nie być obok Ciebie.
Później możemy się już nie słyszeć lub nie przejmować.
Później dzieci nie są już dziećmi, a rodzice już tylko wspomnieniami. Tak dzień zmienia się w nocy, a noc w bezradność, uśmiech we łzy i życie w smierć.
Później bywa zwykle za późno.
Nie czekaj.
- Kobus - fragment przewodnika dla par
Nauczyłem się nie denerwować tym na co nie mam wpływu
Dożywotnia spina z Diabłem,
lubię tą rywalizację.
Ciągle walczę z tym pajacem,
kto jest większym pojebańcem!
Kiedyś miałem go za władcę,
dzisiaj już wiem, że to ściema!
Debil spisał mi cyrograf,
z okresem wypowiedzenia..