Najgłośniejszego wołania o pomoc nie słychać.
almost home
I'd rather be in outer space 🛸
🪼
Misplaced Lens Cap

⁂
Cosimo Galluzzi

Product Placement

❣ Chile in a Photography ❣
will byers stan first human second
Claire Keane
occasionally subtle

izzy's playlists!

tannertan36

Origami Around
styofa doing anything
Lint Roller? I Barely Know Her
Mike Driver
Cosmic Funnies
One Nice Bug Per Day
TVSTRANGERTHINGS

seen from United States

seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from China

seen from Italy
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@xiwanttocryx
Najgłośniejszego wołania o pomoc nie słychać.
“Nie jest powiedziane, że zawsze musimy iść w tym samym kierunku. Wcale nie jest powiedziane, że musisz iść za mną, albo ja za Tobą. Ważne byśmy umieli chodzić obok siebie. I szanować to, że czasem któryś z nas może pójść w lewą lub prawą stronę. To się nazywa wolność.”
—
Dla mnie włożenie ręki w ogień, dla kogoś bliskiego, nie jest bolesne. Nawet w momencie, kiedy pojawiają się poparzenia.
– 26.11.2022
@pikantnaa edit
it’s a beautiful feeling
Hej, śniłaś mi się dziś.
Wciąż tęsknie …
A kim jesteś?
Wymazać Twój numer i iść na terapię Wygoić rany nim znów je rozdrapię Będąc pijanym, myśląc, że jest po sprawie
I hope you have sex dreams about me tonight.
Aż w końcu przychodzi taki moment, że nie masz siły udawać, nie masz siły się uśmiechać, ciągnąć rozmowy.
Po prostu idziesz, robisz to co musisz, a myślami jesteś gdzies daleko, daleko stąd.
“Spojrzałam na niego z taką wściekłością, że aż zaszkliły mi się oczy. Potrzebuję, żebyś zawalczył o mnie, rozumiesz? To Ty z nas zrezygnowałeś. To Ty nie byłeś pewien. Już raz mnie zdobyłeś – pamiętasz? Wiesz doskonale, jak niewiele potrzebuję. Zdobyłeś mnie, siedząc ze mną przy stole. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy, nic więcej. Pamiętasz? Po prostu rozmawialiśmy. Absolutnie nic, kurwa, więcej. Tylko i wyłącznie rozmawialiśmy, a byliśmy blisko jak nikt nigdy z nikim. Tego właśnie chcę. Tego potrzebuję. Być blisko ciebie. I tego byś Ty był blisko mnie. To było moje szczęście.”
— Marta Kostrzyńska
“A co robi on? Najpewniej znów ucieka. Może myśli, że ma czas. Czas na to, by sięgać po to, czego chce. Wiem, że jest zagubiony. Myślę, że bardziej niż ja. Nikt go stamtąd nie wyciągnie, musiałby najpierw wiedzieć, o co mu tak naprawdę chodzi, a zdaje się, że nie ma pojęcia. Nie do końca wiem jakie emocje odczuwam. Na pewno nie są one skrajnie negatywne. Nie są też skrajnie pozytywne. Są ludzkie. Przewodzi im troska. Gdy o nim myślę, to pojawia mi się w głowie jedna, specyficzna wizja. Patrzę na niego, przytulam jak małego chłopca, a on po prostu pozwala sobie stać się nim w moich ramionach i opowiada o swoich emocjach w naturalny, dziecięcy, nieprzefiltrowany sposób. Wiem, ile jest w nim dobra i zawsze będę widziała je w nim jako pierwsze, niezależnie od ilości masek, które założy, mierząc się ze światem i sobą samym. Głównie sobą samym. Może rzeczywiście znów jestem trochę zbyt miękka, ale chyba nie chcę się tego pozbywać. Nie chcę nie czuć tych emocji. Nie chcę zaklejać dobra, złem, którego nie było więcej. Nie chcę się wyłączać na to, co we mnie szczere i prawdziwe. Szczere i prawdziwe zawsze przynosi ryzyko bólu, ale ja chcę przeżywać i odczuwać, nie uciekać.”
— Marta Kostrzyńska
“Myślę, że to koniec. Szkoda. Wiem, że to nie we mnie leży problem i sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle, bo może gdybym wiedziała, że gdzieś zawiniłam, to mogłabym myśleć, że jak to naprawię, to się coś zmieni, a tutaj zostaję z myślą, że i tak nie mam na to wpływu. Szkoda. Głównie myślę właśnie, że, cóż, szkoda, bo wiem, że naprawdę mogło być tak, jak chcieliśmy. Szkoda. Szkoda, że… uciekłeś? Zwątpiłeś? Stchórzyłeś? Poddałeś się? Przerosło Cię to? To najprawdopodobniej wiesz tylko Ty. Zostaję z myślą, że jesteś naprawdę piękny. Bo jesteś. I zawsze będę ogromnie wdzięczna, że mogłam Cię takiego szczerego, prawdziwego, rozebranego zobaczyć, bo było to naprawdę wspaniałe doświadczenie. Chciałabym być Twoją „simply the best”, ale widocznie potrzebuję więcej, niż chcesz mi dać. A może chciałeś właśnie tyle. Może nie umiesz. Może to nie ten czas. I nie to miejsce. Kto wie.”
— Marta Kostrzyńska
“Chryste, jacy my byliśmy na swoim punkcie pojebani. Zadurzeni, zakręceni, porwani w miłość. Nie było niczego oprócz nas. Świat stawał się zupełnie nieistotny, kiedy splatały się nasze oczy i dłonie. On mówił “moja”, a ja roześmiana wpadałam mu w ramiona i byłam absolutnie pewna, że oszalałam na wieki. Bo nie byłam już przeciętna, najmniejsza i nieważna. Byłam najlepsza, najważniejsza, najpiękniejsza, ta wybrana, ta na zawsze, dla której się rzuca i robi wszystko.”
— Marta Kostrzyńska
Mogłabym godzinami pisać jak mnie to bolało, jak nie mogłam spać i płakałam. Zamiast tego siadłam, spoglądałam na to co się dzieje. Brałam głęboki oddech czekając. Dałam zbyt dużo, poświęciłam wszystkie uczucia. Oczywiste, że tęskniłam. Dalej tęsknie. Nie mówię tego. Nie chce z tobą rozmawiać. Chce oddechu.
Trzymam kciuki, żeby tylko nie było za późno “na nas”.