Potrzebuję marginesu niezadowolenia i bezwładu. Pustej przestrzeni. Mam dość pojedynczych slów, surowych uwiecznień i uproszczonych zarysów, które być może nie doczekają się mojego powrotu. Podważam sens klatki, w której się umieściłam za każdym razem, gdy zaczynam się dusić, nawet jeśli mam świadomość przejściowości tego stanu. Frustracja. Jestem sfrustrowana.














