♥♥♥ nasza choineczka ♥♥♥
One Nice Bug Per Day

#extradirty
$LAYYYTER
"I'm Dorothy Gale from Kansas"

oozey mess
The Bowery Presents

Jar Jar Binks Fan Club

pixel skylines
YOU ARE THE REASON
No title available

if i look back, i am lost
Cosimo Galluzzi

Product Placement

❣ Chile in a Photography ❣
Mike Driver
Sade Olutola

No title available
todays bird
occasionally subtle
noise dept.
seen from United States
seen from United States
seen from Malaysia
seen from Malaysia
seen from India
seen from Spain
seen from Brazil

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Australia
seen from United States
seen from Philippines
seen from Tunisia
seen from Colombia

seen from Colombia
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@aolan-blog
♥♥♥ nasza choineczka ♥♥♥
się dzieje ♥♥♥
Już coraz bliżej :D
My floor
Tooooo jest mój kawałek podłogi~! :D
Przedstawiam etapy powstawania mojej tymczasowej, przed remontowej, prowizorycznej kuchni. Poprzednia kompletnie mi nie pasowała, gdyż była zaprojektowana pod ludzi o wzroście ok. 2m... Ja mam 1,5, więc musiałam po wszystko sięgać stając na palcach, a do niektórych szafek wiszących nawet nie dotarłam... Tak więc wyrzuciliśmy stare meble (oddałam teściowej) i wstawiłam swoje meble z IKEA. W następnym wpisie pochwalę się projektami nowej kuchni :) Ahoj przygodo~!!!
Jak ja zaczynałam szukać mieszkania? Zaczęliśmy od wybrania dzielnicy. Warszawa jest duża i każda jej dzielnica reprezentuje coś swojego. Ja przez większość swego życia mieszkałam na Ochocie, ale nie związałam się jakoś mentalnie z tą dzielnicą, żeby chcieć za wszelką cenę właśnie tam szukać mieszkania. Ukochany za to jest z Woli i bardzo sobie ją ceni, ale na szczęście był otwarty na propozycje. Żeby w takim razie znaleźć TĄ właściwą i jedyną w swoim rodzaju część miasta, która nam by pasowała, a nigdy się na jej terenach nie mieszkało, postanowiliśmy pozwiedzać. W każdy weekend wybieraliśmy jedną dzielnicę i jechaliśmy do niej samochodem. W ten sposób przekonywaliśmy się o jakości dojazdu i możliwościach do parkowania na samym miejscu. Zwiedziliśmy wszystkie, które wydały nam się ciekawe i za każdym razem zbieraliśmy kolejne to nowe obserwacje i pomysły.
Jezus Maria Co się Dzieje!!?? [wchodza nowe drzwi ♥]
Po tylu latach doczekałam się - hit-u opisującego życie w mieście, które jest mi prawie jak drugim domem, w którym się wychowałam i dorastałam.
Znowu zaczęłam tęsknić za Pekinem.
Polecam~! A autorom tego dzieła gratuluję!
Jak nie kupować mieszkania - część I - "Początki"
Tak, tak, tak~! Jestem w końcu posiadaczką kluczy do własnego gniazdka na ziemi! Po dłuuuugich przygodach, mękach i próbach sił się udało i tak oto wracam na tego bloga bogatsza nie tylko o lokum ale i wiedzę, którą mam zamiar się podzielić. Bardzo mi zależy na tym, żeby wszystkich uchronić przed tym wszystkim co musiałam przejść sama. Wcześniej nie miałam kompletnie entuzjazmu do tego i energii. Wszystko wydawało się niemożliwe do osiągnięcia, a chwila na otrzymanie kluczy do mieszkania baaaaaaaardzo odległa…
Co się działo? Jak to po kolei przedstawić? Najprościej będzie zacząć od początku.
(pic via dejoots)
I tak o to po: 10 niecałych miesiącach (dokładnie po 294 dniach), oraz 4 aktach notarialnych, 1 oszustwie, 3 rozmowach z komornikiem, 3 wizytach w sądzie, z 2 mieszkań marzeń zakupiłam to jedno jedyne i dziś dostałam do niego klucze~♥. A początek całej zabawy w dom dopiero przede mna...
I just hope that something really good will finally happened to me :-) Trzymamy kciuki!!!
Mój hit sezonu - piękna piosenka polskich twórców - Mikromusic.
Walentynki
Nie dajmy się zwariować, ale też nie rezygnujmy z tego święta! Nie deklarujmy ukochanym, że nie będziemy świętować Walentynek, żeby potem żałować, że się nie skorzystało z atrakcji jakie nam oferowano w danym dniu.
Wiem, że jest przesycone marketingowym bełkotem i całe miasto i świat pieje z tej okazji, ale zauważmy, że w dzisiejszych czasach, kiedy wiecznie za czymś się biegnie, goni i stara się osiągnąć postawione sobie cele, traci się nagle poczucie czasu i potrzeby na odrobinę więcej wyjątkowości danego dnia. A niech sobie będzie taki dzień św. Walentego, przez którego telewizja, radio, internet nam przypomina, że wtedy trzeba okazać więcej uczuć niż zazwyczaj.
Nie musi to też być koniecznie tragiczny dzień dla singli. Czy miłość okazuję się tylko drugiej połówce? A co z przyjaciółmi (też będący singlami), rodzeństwem (też w stanie wolnym), rodzicami??? Im też trzeba okazać trochę miłości, a okazja wyjątkowa. Pamiętam, jak będąc nastolatką z przyjaciółką pisałyśmy sobie kartki walentynkowe w imieniu jakiegoś tajemniczego wielbiciela. Mały gest, a dawał tak wiele.
Dla tych, którzy zaś żyją już w parze nie sugeruję też organizacji wycieczki do Paryża, czy jakiś niewiadomych poświęceń. Ale można ugotować coś wyjątkowego na kolację, upiec ciasto czekoladowe, pójść na wystawę do galerii, albo po prostu pójść razem do kina - to ostatnie to mój wybór i plan na 14 lutego tego roku.
Wybrałam oczywiście komedie romantyczną, żeby nie było, francuskiego pochodzenia, która będzie pokazywana przed-premierowo w kinie Muranów.
Wiosna 1958 roku. Pochodząca z małego miasteczka Rose Pamphyle postanawia wyjechać do Lisieux i poszukać pracy. Czyniąc to ma nadzieję uciec przed czekającym ją zaaranżowanym małżeństwem. Po przyjeździe do miasta udaje się na rozmowę kwalifikacyjną do charyzmatycznego właściciela firmy ubezpieczeniowej Louisa Écharda. Wywiad okazuje się być fiaskiem, ale na szczęście dziewczyna ma jeszcze jeden ukryty talent. Potrafi w ekspresowym tempie pisać na maszynie. Louis proponuje jej pracę pod warunkiem, iż wystartuje w zawodach szybkiego pisania.
źródło: Filmweb
O wrażeniach z seansu opowiem później, póki co zapraszam do zapoznania się ze zwiastunem i zdjęciami z filmu, które mnie urzekły :) Piękna kostiumografia i scenografia, no i wszystko w słodkich kolorach. Oby mój luby to przeżył :P ...
pic: allocine.fr
My Ride - wybieramy samochód
Prawo jazdy zrobiłam ponad rok temu. Bardzo szybko zdecydowałam się na kupno swojego pierwszego samochodu, a wybór padł na małe Renault Twingo, pierwszy model z produkcji, bo aż z 1993 roku. Dzięki jego ograniczeniom nauczyłam się dużo pokory wobec niego i całej kulturze poruszania się samochodem.
Jednak mój luby wczoraj oświadczył, że jeżdżę coraz lepiej i najwyższy czas załatwić mi coś lepszego. Byłam zachwycona i pochwałą, i propozycją zamiany samochodu. Choć kocham mojego Twingus-a, bardzo, bardzo, ale niestety ma swoje słabości, jak brak: wspomagania, poduszek powietrznych i mocy... Co by nie było ma już te swoje 20 lat, a ja mam prawo żądać czegoś więcej ;) (brzmi jak kwestia umocnienia związku...).
Mam kilka ulubionych modeli samochodu. Dzięki Czajniczkowi (takie pseudonim ma mój samochód, gdyż dmuchawa piszczy jak gwizdek od czajnika) nabrałam pewnego sentymentu do klasycznych modeli samochodów. Im nowocześniejszy samochód wydaje się być bardziej toporny i mało dostępny dla ludzi. Oto kilka moich propozycji, prezentowany po dziewczyńsku, samymi obrazkami.
Citroen XM - pojazd kosmiczny
SAAB 900 - krokodyl
Ale prawdziwym moim wymarzonym klasykiem jest Citroen DS. Niestety jest dla mnie kompletnie nieosiągalny...
Albo taki VW Type 3, hmmmm...
pic: klasyczny.com
dream wedding - skromna ceremonia
Zdarza nam się z ukochanym rozmawiać o naszym ślubie. Oczywiście wszystko w formie dyskusji, śmiania się z innych ile to oni wydają na swoją imprezę życia i pewni siebie, że my byśmy to zorganizowali kompletnie inaczej i oczywiście lepiej. Czyli jak?
Są pewne rzeczy, które przy organizacji typowego polskiego wesela nas drażnią.
Po pierwsze - muzyka. Niezrozumiałe jest dla nas, że przy piosenkach, które teksty nie pasują do sytuacji, ludzie chcą się koniecznie bawić... Nie trawimy też disco polo. Wyszłoby na to, że na własnym weselu bawilibyśmy się najgorzej. Więc nasza playlista stanie się naszym wielkim projektem, pełnym przemyślanych pod każdym względem utworów.
Po drugie - lista gości. Zdecydowaliśmy się też zbuntować i iść na wojnę. Nie damy się zmusić do zapraszania członków rodziny, których się nawet na oczy nie widziało. Chcemy się bawić i radować w tym szczególnym dniu z najbliższymi, a nie zakładać, że więcej gości = więcej kopert... To nie o to tu chodzi.
Oczywiście wszystkie te nasze decyzje i postanowienia były motywowane głównie kosztami... Pieniądz głównie zniechęca i odwleka plany organizowania swojego ślubu i wesela. Człowiek naprawdę chciałby uszczęśliwić wszystkich, ale nie do końca może. Ale pozwoliliśmy sobie jakoś zarysować plan i obraz takiego naszego wesela i podliczyć jakiś wstępny budżet takiego ślubu i wesela. Przeciętnie w naszym kraju wydaje się na takie przedsięwzięcie od 50 do 70 tysięcy złotych! My wyliczyliśmy wstępny budżet na 25 tysięcy.
Nasz scenariusz tego wyjątkowego dnia przewiduje zwykłą ceremonię ślubną w urzędzie stanu cywilnego, a potem pyszną kolację w restauracji, która podaje pyszne i tradycyjne polskie jedzenie. Każdy sam wybiera co chciałby zjeść i wypić. Potem część zabawowa przy barze (licząc, że restauracja ma taki) z dostępem do różnorodnych drinków, przekąsek i możliwością potańczenia sobie na mniejszym niż standardowo parkiecie w akompaniamencie do normalnej (ludzkiej?) muzyki.
Wstępnie ułożyliśmy listę z ok. 40 - 50 gośćmi, która składa się z członków najbliższej rodziny i przyjaciół.
Niedawno znalazłam zdjęcia z pięknej ceremonii ślubnej pewnej amerykańskiej pary, która byłaby urzeczywistnieniem naszego idealnego dnia ślubu i wesela. Wiadomo, że w praniu może wyjść zawsze inaczej, na szczęście mamy jeszcze sporo na to czasu, żeby to zorganizować. ;)
Poniżej przedstawiam zdjęcia, które znalazłam na blogu Something Pretty:
Jeszcze żyję, ledwo, ale daję radę. Póki co to mi się tak właśnie głowa kiwa i czuje się jakbym się unosiła w błękitnej przestrzeni bez grawitacji.
Spokój nas wszystkich uratuje...