Spotkanie zapoznawcze przybrało formę randki. Oboje podeszliśmy do tego dość poważnie i mimo, iż miał być to wypad na kawę, ubraliśmy się elegancko. Czarne spodnie z paskiem i ciemna koszula były moim ulubionym zestawem. Miałem nadzieję że ten image Ci się spodoba, jednak nie spodziewałem się tego, co ujrzę na miejscu. Czekając na Ciebie w umówionym miejscu i trzymając w dłoni powitalną róże o czerwonych płatkach, rozglądałem się po przechodzących obok ludziach. Gdy Cię ujrzałem w oddali, zaparło mi dech w piersi.
Czarna, obcisła sukienka idealnie podkreślała Twoja figurę. Szpilki, które miałaś na nogach, dodatkowo wymuszały Twoje kołysanie biodrami przy każdym kroku. To, co najbardziej przykuwało uwagę, to dekolt sukienki. Głębiej wcięty i eksponujący Twoje zaskakująco symetryczne piersi. Usmiechnalem się coraz szerzej gdy podchodziłas do mnie. Wręczyłem Ci kwiat i cmoknelismy się na powitanie po polikach. „Bosko wyglądasz” – oznajmiłem a Ty uroczo się uśmiechnęłaś. „Dziękuję, Ty też nieźle się wystroiles” oznajmiłaś to i spytałaś jakie plany mamy. Wziąłem Cię pod ramię i odpowiedziałem, że zaraz zobaczysz. Ruszyliśmy przed siebie, równym, powolnym krokiem.
Poprowadziłem Cię do windy w budynku, w którym zarezerwowałem nam stolik dla dwojga. Spojrzałas na mnie pytająco. Odpowiedziałem uśmiechem i wcisnąłem guzik z numerem 22. Winda ruszyła a ja Cię objąłem w talii. Po kilku sekundach drzwi się otworzyły i wprowadziłem Cię przez próg do dużej sali. Przeszklone okna ukazywały panoramę całego miasta i okolic. Po chwili zostaliśmy zaprowadzeni do stolika i rozpoczęliśmy ucztę. Zjedliśmy dania główne, rozmawiając i śmiejąc się z opowiadań. Popijaliśmy wino i co jakiś czas zerkalas na panorame. Trzymaliśmy się za ręce przez chwilę, a Twoja noga otarła się kilka razy o moją. Słodka fizyczność. Po zjedzonym deserze i kolejnej lampce wina postanowiliśmy urządzić sobie spacer.
Park był duży i przyjemny. Spacerując alejkami wsunelas ręce pod moje ramię i opieralas się. Krok za krokiem, ocierałaś biodrem o moje. Taka drobna rzecz a tak silnie na mnie podziałała. Było idealnie, do momentu aż ciemne chmury i deszcz przegoniły nas z parku. Początkowo stanęliśmy pod wiatą, lecz wciąż nasilająca się ulewa i przeniknięte ciuchy nie były romantyczne. Zaproponowałem kawę u siebie w domu a Ty ochoczo się zgodziłaś. Zamówiliśmy taksówkę i dotarliśmy szybko na miejsce. Od razu podałem Ci świeży ręcznik byś mogła osuszyć włosy i skórę.
Sam też się przesuszylem i zdjalem koszule, zamieniając ja na inną. Skorzystała z łazienki by doprowadzić się spokojnie do ładu z włosami i poprawieniem makijażu. Ja w tym czasie przygotowałem kawy i przygotowałem stolik w salonie. Gdy wyszłaś z uśmiechem na twarzy, poczułem szybsze bicie serca. Przepięknie wyglądałaś w wilgotnych lekko włosach opadających na ramiona. Dekolt i piersi prezentowały się kusząco, a delikatna gęsią skórka dodawała smaczku. Podeszłam i usiadłaś obok, a ja oplotlem Cię ramieniem. „Masz zimna skórę” – zauważyłem i przyciągnąłem Cię mocniej by podzielić się swoim ciepłem. Nic nie odpowiedziałaś tylko wtulilaś głowę w ramie.
Przez chwilę tak siedzieliśmy, sącząc powoli kawę. Rozgrzało nas od środka i zaczęliśmy czuć się dużo bardziej komfortowo. Nie zauważyliśmy nawet upływającego czasu. Nastała noc a my nie mieliśmy dość rozmów i siebie. Żal było to zakańczać, więc zaproponowałem całonocne rozmowy. Zgodziłaś się ku mojemu zaskoczeniu. Ale od razu przygotowałem Ci łóżko, powlekając świeża pościel. Towarzyszyłaś mi oparta o komodę i prowadząc rozmowy. „No, łóżeczko na wszelki wypadek masz gotowe” – powiedziałem i uśmiechnąłem się podchodząc do Ciebie i kładąc dłonie na biodrach. Spojrzeliśmy sobie w oczy a serca zaczęły szybciej bić. Oddechy odbijające się na naszych twarzach były ciepłe i przyjemnie kojące.
Zbliżyliśmy się i lekko musnelismy wargami. Czuły pocałunek wywołał więcej przyjemności, a gdy wsunelass czubek języka muskając moje wargi, poczułem dreszcz na kręgosłupie. Zacisnąłem dłonie mocniej na biodrach i przyciągnąłem do siebie. Twoje dłonie oparły się o blat komody i lekko unioslas się na palcach. Pocałunek nabrał na sile i języki zaczęły taniec przyjemności. Co jakiś czas z ust wydobywały się ciche pomruki.
Nie miałem pojęcia jak Ty na to reagowałaś, ale byłem w pełni świadomy swoich reakcji fizycznych. Pragnienie rosło z każdą sekundą. Pchany tym, przesunąłem usta całując Twój polik, dochodząc do szyi. Czule pieściłem wargami skórę. Wysuwając czubek języka nawilżalem ją i pobudzałem. Lekko zsunąłem ramiączko sukienki i całowałem Twój obojczyk i bark. Nastepnie ramię, po czym wróciłem do Twoich ust. Twoja dłoń przeczesała moje włosy, druga gładziła po plecach.
Uniosłaś lekko kolano i pogladzilas jego wewnętrzna strona o moje udo. Chwycilas włosy i odchylilas na bok moją głowę, odsłaniając szyję, która zaczęłaś pieścić swoimi pełnymi wargami. Pocałunki były czułe, a zarazem dość drapieżne. Przeszył mnie silniejszy dreszcz. Wychwyciłaś to od razu, spoglądając na mnie i przygryzając wargę. Zaczęłaś odpinać guziki mojej koszuli i gdy wszystkie już odpuściły, błądziłaś dłońmi po torsie i boczkach. Moja dłonie wciąż gladzily biodra i talię, ale zaczepiły jeszcze o Twoje pośladki. Miękkie, jędrne… Pchnelas mnie do tyłu, krocząc w moją stronę, aż poczułem jak uderzam o łóżko. Pchnęłaś mocniej i upadłem na nie. Twoje spojrzenie było zniewalające.
Czułem co się wydarzy i pragnienie wzrosło jeszcze bardziej. Oparlas dłoń o moje udo i pochylając się, pocałowałaś brzuch. Zaczęłaś odpinać pasek, guzik i zamek błyskawiczny… Zsuwając ze mnie spodnie i pochylając, mym oczom ukazywał się kuszący dekolt i kształtne piersi. Przełknąłem ślinę. Gdy spodnie opuściły już swoje miejsce, wyprostowałaś się i utrzymując kontakt wzrokowy, zaczęłaś kusząco gładzić swoje biodra, talię, kołysząc się i dając pokaz kobiecości. Podziwiałem z uchylonymi ustami, a bokserki już ukazywały mój stopień podniecenia. Unioslaś krawędź spódnicy i powoli zaczęłaś odsłaniać skrywane pod nią tajemnice. Ujrzałem smukłe uda, szparkę pomiędzy nimi i czarne, koronkowe majtki z czerwonymi akcentami. Zatrzymałas się, gdy krawędź znalazła się na wysokości pępka i obróciłas się.
Idealny tyłeczek opięty koronka prezentował się niesamowicie. Zapragnąłem wgryźć się w tą brzoskwinke. „Jezu ale Ty masz cudowne ciało” – szepnąłem i poczułem jak robię się mokry. Też to zauważyłaś na bokserkach. Powoli odpielas zapięcie i bez pośpiechu zsunelas z siebie spódniczkę. Okryta jedynie koronka majtek, spojrzałas na mnie i zasłaniając piersi ręką, podeszłam i uklęknęłaś pomiędzy moimi udami, wolną ręke kładąc na moim kroczu. Masowalas, wyczuwając pod materiałem kształt członka. Badałaś go powoli, a on pulsował. Zacisnęłas lekko dłoń na jądrach, jakby je ważąc. Wciąż utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy.
Twoje piękno mną wstrząsnęło i to dosłownie. Przymknąłem oczy, odchylając do tyłu głowę jeknalem. Poczułem jak zaczynasz znów całować mój brzuch, podbrzusze, zsuwając ze mnie bieliznę. Ulga z jaką się uwolnił była orzeźwiająco przyjemna. Dłonią zaczęłaś gładzić nasadę penisa, w górę i w dol, masując druga ręka jądra.
Ponownie spojrzałem. Niesamowity widok. Uśmiechnęłaś się do mnie i wdrapalas się na łóżko, tuż obok mnie. Klęcząc, kontynuowała jego pieszczenie. Ja mogłem podziwiać Twoje piersi, talię, wypięta lekko pupę. Wrzalem. Głośniej jęknąłem gdy Twoje usta złożyły pocałunek na mokrej główce. Moja dłoń powędrowała do pośladków. Zacząłem gładzic w rytm Twych pieszczot. Usta stopniowo oplatały go coraz bardziej, a dłoń przerzucała kulki.
Podkręciłaś tyłeczkiem i uśmiechnęłaś się z członkiem w ustach. Oczy błyszczały. Sięgnąłem do piersi i lekko je ugniatając, cieszyłem się twardniejącymi sutkami. Pierś idealnie leżała w dłoni. Miękka i jędrna jak reszta ciała. Znów zapulsowalem gdy possalas go. Moje ciało napielo się. „Jezu… Co Ty ze mną wyczyniasz…” Jęknąłem i oblizalem wargi. Ty coraz śmielej kontynuowałas pieszczoty oralne. Spoglądałem na Twoje wypięte pośladki co napędzało całe pragnienie by się między nimi znaleźć. Oderwalas nagle usta od niego i skierowała pocałunki do mych ust.
Wciąż zaciskając na nim swoją dłoń, załączyliśmy się w namiętnym pocałunku. Oplotlem Cię ramieniem i przerzuciłem przez siebie na bok. Ująłem dłonią pierś i zacząłem obdarowywać ciało deszczem pocałunków. Szyja, ramiona, boczki i talia… Brzuch i piersi. Przy nich spędziłem dłuższą chwilę, bawiąc się ustami i ssając lekko sutki. Zataczając na brodawkach kółeczka językiem i znów ssałem. Rozkosznie się wygielas w łuk. Zniżałem się i pieszcząc płaski i napięty brzuszek, zacząłem zdejmować majtki.
Centymetr po centymetrze odsłaniając wzgórek łonowy. Tutaj zatrzymałem koronkę i całowałem jedynie wzgórek. Budując Twoje napięcie. Cudownie się odznaczał pomiędzy kościami biodrowymi. Wiłaś się zachęcająco. Znów znizalem majtki, podążając wargami i językiem po wierzchniej stronie uda, aż do stóp, z których zrzuciłem bieliznę całkowicie. Wracałem ku górze identyczną drogą, lecz po drugiej nóżce. Następnie od wzgórka pocałunki podążali już wewnętrzna strona, to w jedną, do w drugą stronę. Zbliżające się do Twego łona, podziwiałem Twoja reakcje i różowe, zroszone płatki.
Niczym w róży, którą Ci wręczyłem na początku, zwinięta w pąk, miała za chwilę rozkwitnąć rozkoszą. Czubkiem języka musnąłem Twoja łechtaczkę. Następnie przesunąłem go w dół, rozkładając płatki na boki, niczym skrzydła motyla. Rozkoszna słodycz rozpłynęła się po moim podniebieniu, a Twój jęk bym nektarem dla mych uszu. Całowałem Twoje krocze, pieściłem językiem. Pochwytując Twoja łechtaczkę w usta, possalem zalewając Cię falą rozkoszy. Dłonią zacząłem pieścić Twoje piersi, a na włosach czułem Twoj dłonie. Kolejny dreszcz rozkoszy spowodował że niekontrolowanie zacisnęłaś uda na mojej głowie.
Usmiechnalem się i zawirowalem językiem przy Twojej dziurce. Oderwałem usta od łona i ukleknąłem, łapiąc członek w dłoń. Główką przemknalem po Twoim wzgórku i płatkach. W górę i dół kilka razy, zbierając napływające soki. Rozkoszny widok. Ty kołysałaś biodrami i ocierałaś o mnie. Powoli wsuwałem go w Twoją ciasną i mokrą cipkę. Czułem na nim jak pulsujesz i pragniesz mieć go w sobie. Gdy wszedł do końca, pochyliłem się całując Cię namiętnie.
Ty od razu oplotłaś mnie udami w pasie i dłonie zarzuciła na szyję. Wszedł jeszcze głębiej uderzając o tylną ściankę. Jeknelismy w rozkoszy. Z każdym ruchem stawaliśmy się coraz głośniejsi i sąsiedzi tej nocy z pewnością nie będą spokojnie spać. Popychałem coraz mocniej, a Ty nie pozostawałaś bierna. Kołysząc biodrami dodawałaś tempa i przyjemności. Całując Twa szyję czułem pazurki wbijane w plecy i coraz silniejszy uścisk ud. „Kotek… ” Jeknalem z trudem. „Zaraz nie wytrzymam”. Twój jęk był równie silny i równie trudno ubralas słowa ” Ja też… Błagam nie przestawaj”.
To było jak zapalnik który uwolnił z naszych ciał wszelkie pokłady rozkosznej eksplozji.
Poczułem jak wyrzucam z siebię ciepłe nasienie wprost w Ciebie, a Ty czując ta fale skurczyłaś się w silnym orgazmie. Przylgnelismy do siebie tak mocno, że drżące ciała zdawały się być jednym. Dreszcze rzucały nami a jęki stopniowo się wyciszaly. Wciąż jednak złączeni nie zamierzaliśmy tego kończyć…
Oddechy się wyrównały i spojrzałem Ci w oczy. Twoje potargane włosy opadały na białe prześcieradło, a na polikach pojawiły się słodkie dołeczki od uśmiechu. Pocałowaliśmy się czułe. Skurcz Twojej pochwy wyrzucił z siebie członek wraz z resztą zmieszanych sokow. Zasmialiśmy się czując to. „Idziemy pod prysznic” – zasugerowałaś i wstaliśmy jednocześnie. Jęknęlaś rozbawiona, gdy wstając na równe nogi, poczułaś na udach spływające płyny. Dłonią zakryłaś krocze jakby próbując zatrzymać wszystko i pobieglas do łazienki. Poszedłem za Tobą. Uśmiech sam malował się na twarzy, widząc jak pędzisz. Gdy i ja wszedłem do łazienki, Ty już stałaś w kabinie i puszczałaśwodę. Przez chwilę stałem uśmiechając się szeroko, po czym dołączyłem do Ciebie i zasunąłem drzwi kabiny.
Woda była przyjemna, nie za gorąca i nie za zimna. Krople ścigały się po Twojej skórze. Objąłem Cię w talii i zroszeni kroplami natrysku, ponownie się pocałowaliśmy. Ciało czuło orzeźwienie i nową energię. Obróciłas się i wreczylas mi mydło. Nie musiałaś nic więcej mówić. Roztarlem w dłoniach pianę i zacząłem gładzić Twoje plecy. Czułem pod dłońmi każdy Twój mięsień. Począwszy od ramion i barków, po kręgosłupie w dół, talia, biodra, pośladki… Namydlilem każdy skrawek Twojego ciała.
Zbliżyłem się i moje krocze wpasowało się idealnie w Twoje pośladki. Dłonie powędrowały po biodrach do przodu, namyślając Twój brzuch i następnie piersi. Brodawki wciąż były kusząco nabrzmiałe i wołały o ich dopieszczenie. Mruczałaś słodko. Dłonie opuściły rozkoszne wzgórza i powędrowały po brzuchu w dół, docierając do łona. Również je obmyłem czule, dosięgając do wzgórka. Naparłaś na mnie pośladkami.
Obróciłas się nagle i kładąc dłoń na moim torsie, pocałowałaś. „Teraz moja kolej” – szepnęłaś i namydlilas dłonie rozprowadzając pianę po mojej klatce piersiowej i ramionach. Twoje dłonie gładko przesuwały się po moim ciele. Tors, brzuch, boczki. Równie dokładnie zaczęłaś obmywać członek, z każdej strony. Wywołałas lekki wzwód. Uśmiechnęłaś się patrząc w dół i gdy woda zmyła że mnie resztę mydła, kucnęłaś w rozkroku i mając go na wysokości twarzy, zacisnęłas mocniej dłoń i zaczęłaś poruszać. Stwardniał bardzo szybko. Pocałowałaś główkę, następnie powoli otulałaś swoimi wargami aż zniknął caly w Twych ustach. Jęknąłem w rozkoszy. Wciąż był bardzo wrażliwy po orgazmie.
Gdy Ty pieściłaś mnie oralnie, ja dłońmi zebrałem Twoje włosy w kucyk i trzymając je tak, nadalem rytm. Podziwiałem Twoje plecy i pośladki z góry. Prezentowały się bardzo seksownie i stymulująco. Co jakiś czas zerkalas na mnie z dołu i uśmiechała się widząc reakcje. W końcu wstałaś i obróciłas się tyłem, stawiając jedną nogę na podwyższeniu, wypięłaś lekko biodra do tyłu i nakierowałaś dłonią penisa na wejście do swojej dziurki. Pchnąłem i ponownie rozkoszowałaem się Twym ciepłem. Łapiąc Twoje biodra, podtrzymywałem Cię i poruszałem w rytm swoich pchnięć. Główka uderzała w najczulszy Twój punkt, więc jęki stały się znów bardzo głośne
Widok poruszającego się w Tobie członka był również bardzo stymulujący. To, jak płatki oplatały mnie swoją delikatnością, napinające się pośladki, zaróżowiona druga dziurka. Oraz mięśnie pleców tak wspaniale odznaczające się pod skórą. „Jesteś cudowna” – jęknąłem. Ty w odpowiedzi głośno jeknęłaś i uderzyłam dłonią w ścianę. To, jaką potrafiłem dać Ci rozkosz, pobudzało mnie do działania. Dałem Ci jednego odczuwalnego klapsa i pchnąłem mocniej. Jajka uderzyły o wzgórek i wywołały dodatkowy dreszcz.
Sama zaczęłaś również napierać mocniej na mnie. Mój ruch do przodu, to Twój w tył. Niesamowite doznania. Puszczając Twoje biodra, jedną ręką oplotłem Twoje podbrzusze, druga dłoń zacisnęła się mocno na piersi. Ty lekko wygięta w talii, opierając pośladki i plecy o mnie, położyłas głowę na moim barku. Od razu zacząłem całować Twoja szyję i sięgnąłem do krocza, masując wzgórek. Twoje podniecenie sięgało zenitu i po kilku ruchach znów poczułem jak się na nim kurczysz i pulsujesz, wyrzucając z gardła krzyk rozkoszy. Nie zwalniałem tempa, Ty jednak zapragnęłaś zmiany. Obróciłas się przodem, a gwałtowność z jaką zeskoczyłaś z niego rzuciła mym ciałem.
Pocałowałaś i cofnęłaś się ciągnąć mnie za sobą. Gdy oparłaś się plecami o ścianę, a ja docisnąłem się do Ciebie, zaplotłaś nogę w moim pasie. Wbilaś paznokcie w skórę pleców. Uniosłem Twoje drugą nogę i nakierowując kutasa, wszedłem znów w Ciebie, dociskając mocniej do ściany. Zacisnęłaś na mnie uda i tak złączeni kontynuowaliśmy cudowne kochanie się. Pchnięcia były głębokie, lecz mniej intensywne. Nadrabialiśmy jednak mięśniami. Pragnąłem Cię z każdą chwilą bardziej. Woda wciąż obmywała nasze ciała i niemal parowała od naszych ciał.
„Jezu, zaraz dojdę wariatko” – oznajmiłem. „Chce Cię posmakować” – odpowiedziałaś półszeptem. Twoja prośba nie musiała długo czekać na spełnienie. Puściłem Twoje pośladki, a gdy stanęłas na nogi i wyszedłem z Ciebie, trzymając w dłoni pulsującego penisa Ty uklęknęłaś i od razu pochwyciłaś go w usta patrząc na mnie. Eksplodowałem a Ty uroczo się uśmiechnęłaś, usatysfakcjonowana doprowadzeniem mnie. Czując Twój język okrążający członek, drżałem w rozkoszy. Wstałaś po chwili i dodałaś, że pragniesz więcej… Zamruczalem i przytuliłem do siebie mocno. Obmywani strumieniem, przez chwilę staliśmy nieruchomo, po czym wyszliśmy z kabiny udając się znów do sypialni…
Wchodząc do sypialni, położyliśmy się obok siebie na łóżku. Na bokach, twarzą w twarz. Błądzilas palcami po włosach na mojej klatce piersiowej, ja zaś opuszkami palców gladzilem skórę od szczytu biodra, po talię i spowrotem. Miałaś idealne ciało. Bez skazy. Kuszące i pobudzające. Nie mogłem uwierzyć że leżysz tu obok i mogę Cię pieścić. Pocałowałaś mnie. „Poczekaj chwilkę” – szepnalem i wstałem pospiesznie do szuflad. Wyciągnąłem trzy świece i zapaliłem je stawiając na komodzie przy łóżku, zgasiłem światło i wróciłem do Ciebie.
Blask świec przyjemnie wpłynął na zmysły. Zamruczalas i stwierdziłam, że fajny nastrój. Znaw mnie pocałowałaś, sięgając dłonią do mojego członka. Był nabrzmiały i główka mocno się odznaczała po tych rozkoszach, lecz do pełni formy mi trochę brakowało. Twój dotyk jednak bardzo pobudzał moje zmysły i ciało. Piesciliśmy się wzajemnie, całując i tańcząc językami. Wciąż tak spragnieni doznań, byliśmy zaskoczeni, ale i szczęśliwi. Usiadłaś nagle i wciąż go masując, zmieniłaś pozycje, klękając nad moją głową i sama sięgnęłas ustami do niego.
Ja mając widok Twojej słodkiej cipki przed oczyma, zacząłem ją pieścić językiem. Połączenie w 69 dawaliśmy sobie wzajemną rozkosz długi czas. Nie spieszyliśmy się. Czułem Twoje sutki ocierające się o brzuch. Gładząc Twe uda przemyślałem językiem między płatkami, co jakiś czas wsuwając go głębiej. Ty również od czasu do czasu zgłębiała pieszczote i nie zapominała o dopieszczeniu jąder. Gdy jednak mój penis zaczął wypełniać znaczącą część Twoich ust, jakby tego wyczekując znizylas się cała i nie obracając się, nabilas się na niego.
Jęknąłem. Twoje zaciśnięte mocno pośladki i napięte plecy były niesamowite. Podskakiwałaś powoli na mnie, a ja masując Twoje pośladki, delektowałem się tą chwilą. Twoje włosy falowały w rytm tej rozkoszy. „Ohhh tak Kociaku” – widok Twych soków na moim penisie dodawał całej sytuacji pięknej barwy. Rewelacyjnie kołysałaś biodrami i rozbudzałas wszystkie zmysły. Po intensywnej przejażdżce na koniu, zeszłaś i położyłas się na boku, kusząco wypinając ciało w łuk. Nie czekałem na dalsze zaproszenie. Położyłem się za Toba i zacząłem ocierać mokra glo ka o Twoje pośladki.
Dłonią masowałem pupcie, rozchylając pośladki i podziwiając widoki. Potem dłonią przemknąłem po Twoim kroczu zbierając soki i rozcierając je aż do drugiej dziurki. Mruczałaś i w półmroku widziałem jak Twoja druga dziurka kurczy się i rozszerza. Pocałowałem Twe ramię i szepnąłem, czy masz ochotę spróbować. Mruknęłaś że bardzo, wiec powoli przymierzyłem się do wejścia. Rozluźniłas się zapraszając. Powoli, stopniowo zacząłem się wsuwać, popychając soki w głąb, by nawilżenie było jak największe. Ciasno i przyjemnie. Gdy udało się w całości go wsadzić w tą ciasna dziurkę, przylgnelismy jak dwie łyżeczki. Dłonią sięgnąłem do krocza by masować Twoja łechtaczkę poruszaliśmy się powoli by delektować się ta delikatnością.
Intensywność doznań była przyjemna. Nic więc dziwnego że zaczęliśmy przyspieszać drogę do kolejnego orgazmu. Wygięłaś się jeszcze mocniej i mocno chwycilas w garść prześcieradło. Całowałem Twoja szyję i już niewiele nam brakowało do przeżycia kolejnej rozkoszy. Tym razem siła z jaką przyszły nasze orgazmy była nie porównywalna z wcześniejszymi. Ciała drżały a w głowach zawirowało. Objąłem Cię mocno w talii i leżeliśmy długo drżąc, bez sił. Zasnęliśmy tak wtuleni.