I znów pod klubem rozmazany tusz, łzyBól zabijasz bólem, masz to we krwiPrzynoszą ulgę, czasem są jak opiumKiedy wypłukują na chwilę żal z oczuNie masz pytań, kiedy w lustrze je spotykaszMimo że próbujesz mocno, oczy tracą ostrośćZanim do końca się nie rozsypieszUciekasz wzrokiem, zawijasz się w liścieI ciągle myślisz - kocha, nie kochaUpychając towar po zatokachCzujesz te świeże na sercu bliznyTym razem nie ten, zły typ mężczyznyZostał diamentowy kolczyk, na szkłach paraSpacer alejami cierni w ciemnych okularachOna wie, ja to wiem, ty to wieszŻycia strumień, deltą rzeki morze łez ...








