Następnym razem, gdy będziecie sięgać po jedzenie odpowiedzcie sobie na pytanie: dlaczego chcę to zjeść? Jedyną prawidłową odpowiedzią powinno być: ponieważ odczuwam głód i chcę go zaspokoić.
Powody, dla których sięgamy po jedzenie poza głodem to stres, zdenerwowanie, smutek, nuda, radość, czyli różne emocje. Pomaga ono je chwilo zagłuszyć, ponieważ zajmujemy się przygotowaniem posiłku i jego spożywaniem. Oprócz tego jedzenie oddziałuje na ośrodek przyjemności w mózgu. Zaspokaja nie tylko głód fizjologiczny, ale też daje nam poczucie bezpieczeństwa, bliskości, uspokaja nas. Często jemy, dlatego że sprawia nam to przyjemność. Krótko po zjedzeniu niepotrzebnego posiłku odczujemy wyrzuty sumienia, przejedzienie, a negatywne emocje tylko się nasilą.
Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że jedzenie nie rozwiąże naszych problemów. Służy tylko i wyłącznie do zaspokajania głodu i tylko wtedy powinniśmy po nie sięgać.
Jestem zestresowana – NIE JEDZ!
W takiej sytuacji prawdopodobnie sięgniesz po kaloryczne, tłuste, słodkie jedzenie ( bo raczej nie po jabłko). Zrobisz to, aby się odprężyć i choć na chwilę zapomnieć o powodzie Twojego stresu.
Jak zrób? Znajdź inny sposób na radzenie sobie ze stresem. Proponuję usiąść wygodnie, oprzeć się, zrelaksować ciało, zamknąć oczy i spokojnie oddychać. Ja to robię tak: kładę rękę na brzuchu,wdycham powietrze nosem tak długo jak mogę, aż całe płuca się wypełnią, wstrzymuję je przez 3sekundy, a następnie powoli wypuszczam ustami, tak długo jak mogę. Kontynuuję przez 5-10min. Jeśli już udało Ci się wstępnie uspokoić zastanów się nad przyczyną Twojego stresu. Czy aby na pewno jest warta Twojego zdrowia? Wyobraź sobie najgorszy scenariusz i pomyśl jakie będą jego konsekwencje. Gwarantuję Ci, że cała sprawa okaże się trochę mniej straszna. Jeśli chodzi o długoterminową walkę ze stresem niezawodna jest oczywiście aktywność fizyczna,a także medytacja.
Jestem zdenerwowana – NIE JEDZ!
Załóżmy, że ktoś Cię zdenerwował, a ty szukasz możliwości natychmiastowego rozładowania napięcia. Sięgasz po jedzenie, bo jest łatwo dostępne i szybko ukoi Twoje nerwy.
Jak zrób? Znowu pomocne może się okazać ww. ćwiczenie oddechowe. Jeśli to za mało wykrzycz się w poduszkę albo zrób szybki sprint w miejscu jednocześnie boksując 😀 A najlepiej wykorzystaj negatywną energię, by przekuć ją w tą pozytywną i idź na trening! Możesz też pomyśleć sobie tak: czy warto się denerwować tą sprawą? Jeśli nie to przestań, wyjdzie Ci to na zdrowie. Jeśli tak to usiądź i na kartce wypisz możliwe rozwiązania problemu. Przemyśl wszystko i postaraj się znaleźć wyjście z sytuacji. To najlepsze co możesz zrobić. Jedzenie na pewno Ci nie pomoże.
Jestem smutna – NIE JEDZ!
Ktoś sprawił Ci przykrość, masz zły dzień, więc myślisz że jedzenie poprawi Ci nastrój. Być może tak będzie, ale tylko na chwilę. Potem Twój nastrój jeszcze się pogorszy, pojawi się poczucie winy, a smutek nadal zostanie.
Jak zrób? Jest to takie uczucie, które musisz do siebie dopuścić i je przeżyć. Innej opcji nie ma. Tylko w ten sposób możesz się go pozbyć. Oczywiście mówię tutaj o przypadkach, gdy naprawdę masz jakiś poważny powód do smutku. Jeśli chodzi o drobiazgi to nie sięgaj po jedzenie tylko znajdź inny sposób na szybką poprawę humoru. Moje pomysły: wypij kawę, herbatę lub inny ulubiony napój, usiądź i delektuj się nim. Włącz odcinek ulubionego serialu, a żeby nie podjadać zrób sobie dużą szklankę wody z cytryną i imbirem. Poczytaj gazetę lub książkę ( ja lubię Women’s Health, skutecznie powstrzymuje mnie od podjadania). Wyjdź gdzieś, sam, ze znajomymi, byle by coś robić! Oczywiście znowu świetnym sposobem na poprawę humoru jest trening, ponieważ podczas niego wydzielany jest hormon szczęścia.
4. Jestem znudzona – NIE JEDZ!
Myślisz sobie, że jedzenie jest dobrym sposobem na zabicie czasu i przy okazji przyjemnym, ale konsekwencje nie są warte tej krótkiej chwili zapomnienia.
Jak zrób? To proste, znajdź coś pożytecznego do zrobienia. Po prostu zajmij się czymś, co lubisz lub czymkolwiek, bo wszystko będzie lepsze, niż ładowanie w siebie kalorii, których nie potrzebujesz.
Jestem radosna – STOP! Pomyśl zanim zjesz
Często traktujemy jedzenie jako formę nagrody. Załóżmy, że dostałeś wymarzoną pracę i idziesz do kawiarni na kawę i ciastko, by to uczcić.
Jak zrób? Jeśli nie zdarza się to często, nie jest regułą tylko wyjątkiem to zjedz. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. Nic się nie stanie, jeśli postąpisz tak raz na jakiś czas. Gorzej jeśli każdy Twój sukces w życiu będziesz chciał uczcić obfitym jedzeniem. Wtedy pojawi się problem. Nie dopuść do tego. Już sam sukces powinien być nagrodą za Twoje wysiłki.
Dla przyjemności – STOP! Pomyśl zanim zjesz
Zjadłeś już obiad, ale masz straszną ochotę na deser.
Jak zrób? Jeśli jest to jakaś okazja, na przykład jesteś u znajomych to zastanów się i podejmij decyzję. Jak się będziesz czuć jak to zjesz? Usatysfakcjonowany czy raczej przepełniony i niezadowolony? Nie sięgaj po coś tylko dlatego, że ładnie wygląda. Naucz się odróżniać poczucie głodu od chęci sprawienia sobie przyjemności. Wyobraź sobie, że każdy kawałek jedzenia, który zjadasz gdy nie jesteś głodny od razu zasila Twoje komórki tłuszczowe. Jesz i tyjesz. O to Ci właśnie chodzi? Jeśli nie, naucz się odmawiać zachciankom.