Hej, jest to pierwsze tłumaczenie, jakie pojawia się na moim Tumblerze. Nie gadałam z autorką wcześniejszych tłumaczeń,ale biorąc pod uwagę od jakiego czasu już jest nieaktywna, to postanowiłam, że sama zabiorę się za ten rozdział :) Po pokazie fajerwerków wróciliśmy do środka, głównie ze względu na to, że było zimno, ale też ze względu na alkohol, który jeszcze nam został. Wyglądało na to, że Niall zapomniał o tym, że obiecał, że wrócimy do jego pokoju, czemu nie miałabym nic przeciwko... Zaczęłam szukać Jake'a , chciałam się z nim upić, byłam mu to winna. W końcu znalazłam go w kuchni z drinkiem w ręcę, rozmawiającego z Harrym. - Renee! - zawołał, jednocześnie podnosząc do góry kubek. -Jakeee - zawołałam ciszej i podeszłam do blatu, by nalać sobie czegoś. Obiecałam, że dzisiaj się upijemy, i oto jestem - Harold, czuj się zaproszony - powiedział Jake i Harry oczywiście się zgodził Jake zaoferował się, do czynienia honorów i umieścił trzy kieliszki na blacie, które po chwili wypełnił tequilą aż po sam brzeg - Za Nowy rok i za nowy początek! - powiedział Jake'a i cała nasza trójka opróziła kieliszki Alkohol palił mój język oraz gardło, mimo to położyłam szklankę czekając aż ktoś znowu ją zapełni - Kolejny? - zapytał Harry, na co Jake przytaknął i zabrał się do nalewniania. - Trzy,dwa, jeden i znow szklanka pełna. Czułam się już lekko wstawiona, ale kolejny kieliszek nikogo nie zabije. Poza tym, tójka jest szczęśliwą liczbą. - Wypijmy jeszcze jednego, liczby zaprzyjaźnione(Liczby zaprzyjaźnione to para różnych liczb naturalnych, takich że suma dzielników każdej z tych liczb równa się drugiej) To dobre dla umarlaków- tak Harry usprawiedliwił wypicie kolejnego drinka i miałam wrażenie, że czyta mi w myślach - Mi pasuje- powiedział Jake i znowu napełnił kieliszki Tym razem to Harry odliczał i całą nasza trójka wypiła po raz kolejny. - Jeszcze jeden?- zapytałam, mimo, że wszystko wokół wirowało, a ja czułam się słabo - Myślę, że tyle wystarczy na dzisiejszy wieczór- powiedział ktoś za mną. Przewróciłam oczami, bo tym kimś okazał się Niall - Nie jestem twoim dzieckiem- powiedziałam i skrzyżowałam ramiona - Może i nie, ale byłby niezłym tatuśkiem- Jake powiedział do mnie, na co Niall parsknął (podtekst seksualny) - Jeżeli nie przestaniesz pić, to albo zwymiotujesz i jutro obudzisz się z potężnym kacem, albo skończysz w śpiączce alkoholowej. -Oh tak, wybacz. Zapomniałam, że jesteś specem w sprawach alkoholu- powiedziałam, po czym spróbowałam odejść od niego, ale chodzenie w 5 calowych szpilkach będąc pijaną nigdy nie wychodzi na dobre, więc potknęłam i prawie upadłam. Niall złapał mnie za ramie i trzymał w pozycji pionowej. - Musisz się położyć - Czy to jakiś podtekst oznaczający, że chcesz ze mną uprawiać seks? - Nie mam zamiaru się teraz z tobą kochać, kiedy jesteś w takim stanie, musisz to odespać, chodż. - Nie- powiedziałam uparcie , na co Niall podniósł mnie i zaczął nieść w stronę gigantycznych schodów - Masz taki ładny dom- wybełkotałam. I ładną twarz. Twoja twarz jest ładniejsza, niż twój dom. Zastanawiam się czy twój penis jest tak duży jak twój dom. A może widziałam go już wcześniej? Widziałam? - Nie, nie widziałaś Otworzył drzwi nogą, po czym połozył mnie na tym razem pustym łóżku. -Hej, gdzie jest Perrie i Katherine. Czy nie były tu wcześniej? - Masz na myśli Sophię i Perrie, tak? - Taaak, są razem i myślałam, ze to Katherina- wybełkotałam i podniosłam nogi do góry, tak by spadły z nich buty Jeden z nich przez przypadek prawie uderzył Nialla w twarz i zaczęłam śmiać się tak głośno, że aż sama siebie przestraszyłam -Co ty na to, żebym to ja cię rozebrał, wtedy nikt nie zostanie poszkodowany,hmm? - To tylko pretekst, żeby mnie rozebrać- powiedziałam i wskazałam palcem na niego. No... może nie na niego, tylko gdzieś z metr na prawo od niego ale uznałam to za osiągnięcie biorąc pod uwagę jak bardzo pijana byłam - Uwierz mi, nie. Usiadłam i zajęłam się zdjęciem kolczyków, które położyłam na szafce nocnej, a póżniej zdejmowaniem sukienki. - Trzeba ją rozpiąć z tyłu- powiedziałam do Nialla, który niecierpliwie do mnie podszedł - Wydaję mi sie, że aż tak głupi nie jestem, ale dzięki- odpowiedział i usiadł za mną , by móc rozpiąć sukienkę Wstałam i odwróciłam się twarzą do niego, tak, że sukienka mogła opaść na moje stopy -Gotowe - Tutaj- zaoferował mi jedną ze swoich koszulek, bym mogła się okryć. Nadąsałam się ale i tak ją założyłam. - Pachnie jak ty- zauważyłam i ruszyłam w stronę łazienki - Co robisz? - Idę siku Po wszystkim umyłam ręce i podekscytowana wróciłam do pokoju. Spróbowałam wskoczyć do łóżka, ale nie trafiłam i wylądowałam na ziemi - Jezu, Ray, wszystko okej? - Rymuje się!!- zauważyłam pomimo bólu. -Zostaniesz ze mną na noc?- powiedziałam po tym, jak pomógł mi wejść do łóżka - Umm, pewnie - Przynajmniej dopóki nie zasnę? - Dobra - zapewnił mnie, po czym wczołgalam się pod kołdrę - Twoje łóżko jest takie miękkie i pachnie tak przyjemnie, uwielbiam je- jednocześnie podciągając kołdrę, aż po samą szyję Usiadł obok mnie, ale nie wszedł pod kołdrę i wyciągnął swój telefon. Pachniał jak papierosy i drogie perfumy, ten zapach doprowadzał mnie do szału. Musiałam powiedzieć coś jeszcze bo inaczej byłam pewna, że bym eksplodowała - Ładnie pachniesz - Dziękuje- powiedział nie odrywając wzroku od telefonu - Dlaczego nie skupiasz się na mnie? Niall głośno westchnął po czym odłożył telefon i spojrzał na mnie - Tak, teraz masz całą moją uwagę - Dzięki, od razu mi lepiej- powiedziałam sarkastycznie, ale nie odwróciłam wzroku. Gdyby nie to, że tak się spiłam, to naprawdę byśmy wtedy uprawiali seks? - Pewnie tak, znaczy, jeżeli wtedy chciałaś - Jasne, że chciałam. Znaczy, mam już 18 lat i nigdy nie uprawiałam seksu. Nie żeby było w tym coś złego, po prostu chce wiedzieć, co niby w nim jest takiego niesamowitego, wiesz? - To nie jest taka wielka sprawa, po prostu jest świetny i zapominasz o wszystkim na kilka minut . Zależy od tego kogo właśnie pieprzysz. - Oh Nic po tym nie powiedziałam, zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć. - Chcesz już iść spać? Powinienem zostawić cię samą? -Nie.po prostu... jestem zmęczona i boli mnie głowa, także - Racja Zaczął wstawać z łóżka, ale zatrzymałam go - Powiedziałeś, że ze mną zostaniesz - Chciałem po prostu zamknąć balkon, bo zaczyna się już robić zimno - Oh, okej Niall poszedł zamknąć balkon i wrócił, Zdjął buty i wsunął się pod kołdrę razem ze mną. Był taki ciepły, że przytuliłam się do niego i połozyłam moją głowę na jego klatce piersiowej. Nie mam pojęcia czy mu się to podobało, ale nie usłyszałam od niego żadnego komentarza, dlatego uznałam, że tak. Tak właśnie zasnęliśmy, splątani i oddychający w tym samym tempem *** Poranek pełen był skacowanych ludzi, którzy narzekali szukając czegoś do jedzenia albo do picia. Czegoś, czego nie zwymiotują. Niestety byłam jedną z nich. Opuściłyśmy dom Nialla razem z Katheriną, kiedy wszyscy zaczynali już dzwonić po taksówki albo po rodziców, nas odebrała mama. Razem z Sophią i Jake'iem planowaliśmy by zrobić tego wieczoru nocowanie. Chcieliśmy się emocjonalnie przygotować do powrotu do szkoły. Kiedy wróciłam do domu, zauważyłam, że coś jest na rzeczy-rodzice byli zadzwiająco cicho. - Wszytko gra?- zapytałam kiedy siedzieliśmy przy obiedzie, którym jako jedyna się nie delektowałam. Postanowiłam jeść w małych ilościach 3 razy dziennie, tak, że moje zęby i włosy nie będą wypadać oraz, że nie będę mdlać, ale i tak wiedziałam, że kiedy tylko wstanę od stołu, to od razu pójdę do łazienki zwymiotować cały mój posiłek. - Musimy ci coś powiedzieć...- zaczęła mama i zrobiła tą swoją minę pod tytułem .. bardzo złe wieści'' na co odłożyłam łyżkę. - Co się stało? - Kiedy wczoraj w nocy wyszliśmy nie było w domu nikogo, kto mógłby zająć się Charlie - Uciekła?- zapytałam i natychmiast poczułam ucisk w żołądku - Nie, została potrącona. - Przez kogo? Naprawdę nie chciałam płakać, ale poczułam się okropnie, tracąc kogoś dla mnie ważnego - Nie wiemy, ale znaleźliśmy ją dzisiaj rano po drugiej stronie ulicy. - I gdzie teraz jest? - W sortowni śmieci, za kamienicami - Tak po prostu ją wyrzuciliście?- krzyknęłam odsuwając się od stołu - Co innego mogliśmy zrobić? - Nie jestem już głodna - powiedziałam i pobiegłam na górę do łazienki, gdzie (niecelowo) zwymiotowałam wszystko, co zjadłam. Nie miałam ochoty patrzeć na nikogo teraz patrzeć, więc rzuciłam się na łóżko i wyjęłam telefon. Powiedziałam Jake'owi i Sophii o wszystkim. Im też było przykro, gdyż to nasza trójka znalazła ją trzy lata wcześniej skuloną pod samochodem, który był zaparkowany koło naszej szkoły. Dostałam wiadomość - Niall pytał co u mnie Ja: Wszystko ok, a tam? Niall: Wszystko gra? Ja: Nie Niall: :( Niall: Co się stało? Ja: Mój kot został przejechany Ja: A moi rodzice wyrzucili ją kurwa do śmietnika Niall: Przykro mi :( Ja: Co robisz? Niall: Szykuję się na tą nudną noworoczną galę z rodzicami Ja: Gdzie to się odbywa? Niall: Hilton Ja: OO, ekskluzywnie JA: Przywieź mi jakieś mydła z hotelu :)) Niall: Okay :D Zaraz po tej wiadomości zrobił się offline, pewnie musiał się jeszcze wykąpać,ale obiecal jeszcze, że póżniej napisze. Zaczęłam się pakować do Sophii, chociaż nocowanie było wtedy ostatnią rzeczą, o której myślałam. Mama nawet nie wspomniała o tym , że mam być w domu o północy, czuła się winna za to co się stało Charlie. Pani Smith otworzyła drzwi z wielkim uśmiechem , zapraszając mnie do środka i zdejmując mój płaszcz, mimo, że zapewniałam ją, że nie trzeba. Potem powiedziała mi o tym, że w kuchni są ciasteczka, podziękowałam i poszłam na górę, Jake już tam był, przywitał mnie uściskiem i dużym, mortym buziakiem w usta - Czy ty przypadkiem nie masz chłopaka?- z głębi pokoju odezwała się Sophia, na którą spojrzałam się zaskoczona - To ja jej miałem powiedzieć!- zawołał Jake - Co miałeś mi powiedzieć? - Wiem, że to nie jest dobra chwila, ale ja i Harry...spotykamy się -Co? Od kiedy? - Od wczoraj, to wyszło na tej imprezie noworocznej - Wow, nieźle!- powiedziałam, po czym go przytuliłam. Co na to Louis? - On jeszcze...on jeszcze nie wie. I wolelibyśmy, żeby tak zostało przez najbliższe dwa tygodnie, chcemy sprawdzić czy to, co jest między nami naprawdę może wyjść -Jasne Zaraz potem usadowiliśmy się na olbrzymim dwuosobowym łóżku Sophii razem z laptopem i całym arsenałem chipsów i lodów, zaczynając tym samym dziewczyński wieczór. To już swego rodzaju rytuał. Każdego piątkowego wieczoru przed zakończeniem wolnego, które trwało dłużej niż tydzień, nasza trójka zbierała się w jednym domu na babski wieczór. - Więęc ty i Niall....- zaczęła Sophia i momentalnie poczułam na sobie ich ciekawskie spojrzenia -Ta, cóż. Nie jesteśmy razem i wątpię, że będziemy -Ale ty go lubisz- powiedział Jake z pełną buzią - A on lubicie ciebie- dodała Sophia, prawie wypluwając z buzi lody Dlaczego moi przyjaciele zawsze poruszają takie tematy mając aż tyle jedzenia w buzi? -Skąd możecie wiedzieć czy mnie lubi? -To przez ten sposób w jaki na ciebie patrzy- powiedzieli jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie - Jak na mnie patrzy? Patrzy na mnie tak jak patrzy na każdego -Nieprawda- powiedziała Sophia i wzięła duży łyk coli - Sophia ma racje, widziałem na lekcjach ten jego słodki uśmiech kiedy na ciebie patrzył, gdy ty byłaś zajęta czymś innym -Przecież on prawie w ogóle nie chodzi na lekcje- powiedziałam próbując się bronić, chociaż nie wiem dlazczego - Chodzi akurat na te,na które ty też jesteś zapisana. Powinnaś zwrócić na to uwagę następnym razem -Spróbuję Film skończył się półtorej godziny później, po tym, jak w całości go przegadaliśmy, w końcu Sophia wyciągnęła spod łóżka dwie butelki białego wina. Było już po jedenastej i jej rodzice położyli się już spać, więc nie martwiliśmy się już, że nas nakryją, mimo że Sophia i Jake mieli po 18 lat -Za nowy rok, za nowych chłopaków i za Rey, która będzie miała 18 lat już za miesiąc!- powiedziała Sophia unosząc do góry butelkę, z której po chwili wzięła duży łyk -Za wszystkie penisy,za dobry nowy rok, za nowy początek i oby więcej seksu dla całej naszej trójki!- powiedział Jake i zaraz wziął dużego łyka z butelki po czym podał mi ją -Za...dobry nowy rok, za nowy początek i za zmiany -Jesteś taka nudna- zaczął narzekać Jake podczas gdy ja piłam łyk za łykiem. Boże, chcesz się upić?! -Dokładnie Skoro tak, to upijmy się! I to właśnie zrobiliśmy włączając ,,Keeping Up With The Kardashians'' i pijąc za każdym razem, gdy ktoś powiedział ,,jak'' -Boże, ile ja bym dał, żeby być Kardashianką- wymamrotał Jake opierając swoją głowę o moje ramie -Niby czemu? Twoja prywatność by tak jakby...zniknęła. Mówiąc,,zniknęła'' wydałam z siebie dźwięk przypominający ''puuf''. Kręciło mi się już trochę w głowie, a że Sophia zajęta była wymienianiem sprośnych smsów z Liamem, także razem z Jake'em skupiliśmy się tylko na sobie nawzajem. -Może i ta... ale miałbym za to niezły tyłeczek - Już teraz masz niezły tyłeczek Jake -Wiem, Harry już mi to mówił - To oczywiste, że tak mówił- zachichotałam. Ma dużego? -Mhm, największego. Największego na całym świecie- wybełkotał i uśmiechnał się jak zakochany głupek - A co jeżeli Louis się wścieknie? -Dlaczego niby miałby się wściec? Przecież spotyka się z Eleanor -Taaa- powiedziałam i pomyślałam, że po dwóch butelkach wina, mogłabym teraz zasnąć w ciągu sekundy Tak przynajmniej było, aż do momentu, kiedy z drugiego końca pokoju zadzwonił mój telefon. To był pierwszy raz kiedy usłyszenie utworu Martiina Garrixa zdenerwowało mnie -Kto do kurwy dzwoni do ciebie o dwunastej?- zaczęła Sophia -Niall- od razu rzucił Jake i miałam zamiar pokazać mu za to środkowy palec, ale miał rację i to imię Nialla wyświetliło mi się na telefonie - Tak?- odebrałam próbując brzmieć na trzeźwą, na tyle, na ile dałam radę -Gdzie jesteś? -U Sophii, co jest? -Nic, po prostu jestem w parku po drugiej stronie ulicy i nie mogę zostać tu długo, bo powiedziałem rodzicom, że idę tylko zapalić, więc może mogłabyś tak... wykraść się na chwilę? Serce zaczęło mi mocniej bić -Nie ma sprawy, będę za chwilę -Dokąd się wybierasz?-zapytał mnie Jake, kiedy zobaczył jak nakładam jedną z najgrubszych kurtek Sophii oraz jej czapkę. -Niall jest na podwórku, więc idę się z nim na minutkę spotkać, okej? Sophia jedynie machnęła do mnie ręką, co uznałam za zgodę, a Jake zakluczył za mną drzwi, więc wyszłam na dwór bezszelestnie. Niall czekał na ławce w parku, tak jak mówił. Był ubrany w marynarkę, zapiętą na wszystkie guziki. Było trochę zimno i marzłam idąc w jego stronę w bawełnianych spodniach od piżamy. - I jaaaaaaaaaaaak tam?- przywitałam się siadając obok niego po turecku - Jesteś pijana? -Csiii. Swoją drogą, to jestem Rey Przewrócił oczami i uśmiechnął się, po czym wziął mnie na kolana -Mam coś dla ciebie - To samochód? Może pieniądze? Co?- zmarszczyłam czoło i zaczęłam wymieniać rzeczy,które chciałabym dostać - Nie Po tym zaczął rozpinać swoją marynarkę i w pewnym momencie wyciągnął spod niej małą, białą kulkę futra -Co? NIE!- zawołałam, gdy zobaczyłam małego kotka patrzącego na mnie niewinnym wzorkiem - Mam dla ciebie nowego kotka. Pomyślałem, że taki prezent mógłby ci się spodobać - To jest...wow - I wiem, że to nie będzie to samo, jakbyś znowu miała Charliego, ale- zaczął, ale przerwałam mu szybkim buziakiem w usta, który całkowicie go zaskoczył -Nie! Ono jest świetne. Czekaj, zaraz sprawdzę czy to chłopiec, czy dziewczynka... On jest świetny! Hmm, jak mogę go nazwać? - Jak tylko chcesz -Hmm, nazwę go... Nacho Niall parsknął, kiedy brałam kotka na ręce - Dlaczego Nacho? - Bo teraz naprawdę przydałyby mi się jakieś nachosy, żeby trochę otrzeźwieć. -Za rogiem jest sklep otwarty 24/7. Zaprowadzę cię tam- powiedział i nie mogłam odmówić ofercie kupienia mi nachosów. Złapał mnie za biodra i podniósł ze swoich kolan i zaczęliśmy iść w stronę sklepu z Nacho na moich kolanach Jest taki uroczy i malutki i zasnął zanim doszliśmy do sklepu, który był pusty nie licząc sprzedawcy, który już mocno spał W sklepie wybrałam 3 różne paczki nachosow i sos, a Niall zaoferował, że za mnie zapłaci (oczywiście) na co się zgodziłam bez poczucia winy. Gdybym miała pieniądze, to zapłaciłabym za nie. Ale nie miałam... Odprowadził mnie aż pod same drzwi domu Sophii, gdzie zamówił taksówkę, która miałaby zabrać go z powrotem do hotelu -Moi rodzice pewnie myślą, że próbuję wypalić całą paczkę- powiedział i uśmiechnął się podczas gdy ja przeczesywałam futro Nacho ręką, na której uwieszona była reklamówka z prawdziwymi nachosami - Dziękuje ci za to, naprawdę to doceniam. jesteś naprawdę miły. Wzruszył ramionami i podrapał się po po karku, prawdopodobnie nie wiedząc, jaki powinien być jego następny ruch. - Możesz mnie teraz pocałować, wiesz? Uśmiechnął się na te słowa i pochylił się, by mnie pocałować, co po chwili przerodziło się w obściskiwanie się - Do zobaczenia w poniedziałek?- zapytał gdy obok nas zatrzymała się jego taksówka -Tak- wysapałam i patrzyłam jak odjeżdża. Po chwili dostrzegałam Jake'a i Sophię z nosami przy szybie. Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową, po czym weszłam do środka Jake otworzył mi drzwi i nikt nic nie powiedział, dopóki nie położyłam Nacho oraz nachosów na łóżku -Okay, podsumujmy. Wychodzi w środku nocy z ekskluzywnej gali, tylko po to, by dać ci kota, którego tylko Bóg raczy wiedzieć skąd wziął, potem kupuje ci jedzenie,a następnie odprowadza do domu. I ty do cholery nie chcesz, żeby był twoim chłopakiem?!- zapytał Jake z buzią wypełnioną serowymi nachosami -Bo... No nie wiem, ale na pewno nie zaproszę go na randkę albo coś w tym rodzaju - Dlaczego? -Bo jeżeli mnie odrzuci, to będzie to takie żenujące. I to byłoby dziwne. Nie dziękuje - Czy rozmawiamy o dziwności tego pana, który niedawno zrobił ci minetę? - sarkastycznie zapytała Sophia jednocześnie głaszcząc Nacho -Tak,właśnie o tym Oboje westchnęli i dzięka Bogu, rozmowa potoczyła się w stronę trzeciej miesięcznicy Sophii i Liama Rano, zanim położyłam się spać, wysyłałam ostatniego smsa do Nialla, z podziękowaniami, po czym zasnęłam z uśmiechem na ustach. - Pierwszy dzień szkoły po przerwie świątecznej przyszedł zdecydowanie zbyt szybko i z całą pewnością nie byłam w nastroju, by słyszeć dźwięk budzika o 7 rano. Wyczołgałam się z łóżka w ślimaczym tempie i w takim stanie powędrowałam do łazienki. Nacho, który dosyć szybko zaaklimatyzował się domu deptał mi po piętach -Nic dziwnego, że jesteś taki wesoły i szczęśliwy. Nie musisz przecież chodzić do szkoły- wymamrotałam podczas mycia zębów Obserwował mnie, kiedy się ubierałam, a później kiedy trudziłam się z nakładaniem mascary i eyelinera. Spakowałam się na dzisiejszy dzień, pocałowałam Nacho na pożegnanie i jeszcze chwilę poświęciłam na oglądanie jak wczołguje się do swojego małego łóżeczka, by jeszcze trochę pospać. Spojrzałam się na siebie w lustrze ostatni raz, zanim zeszłam na dół Wszyscy byli przy stole, wliczając w to Ellie i Chrisa, którzy przyjechali do domu na ferie, ale nie udało mi się spędzić z nimi zbyt wiele czasu. Jadłam jabłko, kiedy to mama dostarczyła mi swoją przemowę o uważaniu na lekcjach, bo zostało już tylko 5 miesięcy szkoły i o egzaminach i o uniwersytecie i o tych wszystkich głupotach, o których nawet nie miałam zamiaru słuchać. Wiedziałam co trzeba robić i bez mamy gadającej o tym 24/7 Tata wysadził mnie i Katherine blok przed szkołą, ale nie śpieszyło się nam, bo do rozpoczęcia lekcji było jeszcze jakieś 10 minut Kiedy weszłyśmy do środka, wszyscy chodzili jak zombie i było jasne, że wszystkim brakuje ferii i tego, że mogli spać ile im się chciało. Zauważyłam Nialla przy szafce Jake'a, rozmawiającego z nim o czymś, co wyglądało na bardzo ważne, więc pożegnałam się z Katheriną i ruszyłam w ich kierunku. Niall wyglądał fantastycznie i potrzebowałam wszystkich sił, by powstrzymać się przed pocałowaniem go Reyall: http://www.polyvore.com/back_to_school/set?id=158889907 -Hey- powiedziałam i oboje odwrócili się, by mnie powitać. O czym gadacie? - O dziewiętnastce Harry'ego. Nie chce niczego z pompą, więc pewnie pójdziemy do jakiejś restauracji albo do klubu. Albo tu i tu. Wiesz, tylko nasza ekipa-powiedział Jake na co kiwnęłam głową -Taa, nie jest typem imprezowicza- zgodziłam się. Małe spotkanie towarzyskie powinno mu wystarczyć. -A dwa tygodnie później trzeba będzie szykować się na twoją osiemnastkę, co nie?- powiedział Jake i wbił mi łokieć w bok -Ja też nie będę chciała dużej imprezy. Jestem już nimi zmęczona -Jak można mieć dość imprez?- zawołał Jake -Cóż, podczas ferii mieliśmy co najmniej jedną dużą imprezę na tydzień i szczerze mówiąc mam już dość Jake w niedowierzaniu pokręcił głową. Za to Niall nie zdążył powiedzieć czegokolwiek, bo właśnie wtedy zadzwonił dzwonek ogłaszający rozpoczęcie się lekcji Podeszłam doi szafki, gdzie zostawiłam swój plecak i wyjęłam rzeczy potrzebne na angielski. Usiadłam w ławce obok Sophii, która uśmiechnęła się na mój widok Pana Grey'a jeszcze tu nie było, więc spędziliśmy te kilka minut na rozmawianiu o nadchodzących urodzinach Harry'ego i o wymianię uczniów, która miała się odbyć tydzień po moich urodzinach. Drzwi otworzyły się i i pan Grey w końcu pojawił się w klasie witając nas uśmiechem i kubkiem kawy, który miał w ręce. - Nie wierzę, że którekolwiek z was poczyniło przez te ferie jakiś postęp ani nawet nie spróbowało przeczytać czegokolwiek, także otwórzcie swoje książki tam, gdzie ostatnio skończyliśmy. Horan, czytaj. Niall westchnął i zaczął czytać, podczas, gdy my robiliśmy notatki. Kiedy zadzwonił dzwonek pan Grey poprosił Sophię, żeby na moment została po lekcji, bo musi jej coś powiedzieć, więc przyjęłam zaproszenie Nialla, żeby towarzyszyć mu i Zaynowi i pójść razem z nimi za szkołę, żeby zapalić. -Dzisiaj rano prawie zaspałem, a później zasnąłem na algebrze- powiedział Zayn strzepując papierosa -Ja tak samo. Nawet nie wiem czemu tutaj jestem- powiedział Niall podpalając mojego papierosa Byliśmy w środku bardzo ważnej rozmowy, kiedy to Jake przybiegł do nas cały zdyszany - Co się stało? - Liam pobił pana Grey'a za napaść na Sophię Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Muszę jeszcze tylko powiedzieć, że dość ciężko tłumaczy się tego typu teksty na język polski, ze względu na specyficzny sposób pisania po angielsku oraz różnych gierek językowych, które z większych lub mniejszym skutkiem przetłumaczyłam. Z góry przepraszam, za te nienaturalne momenty, ale taki jest właśnie urok tych tłumaczeń. Zwłaszcza, gdy nie chce się jakoś bardzo odbiegać od oryginału. Dziękuje bardzo za przeczytanie i zapraszam do oceny :)