Sinister || Larry / Prolog 1/2
Opis: Louis Tomlinson, psychiatra w Mental Rehabilitation Centre Violet Quarters, staje przed najtrudniejszym przypadkiem niestabilności psychicznej, jaką kiedykolwiek dała mu jego kariera.
Harry Styles, w mirażu gwałtu i siedmiu makabrycznych morderstw, z niebezpiecznym, ciemnym uśmiechem, nadal może manipulować nawet swoimi najsilniejszymi wrogami.
Ale oskarżony morderca ma masakryczną przeszłość, której nawet sam Harry dokładnie nie pamięta.
Od tłumaczki: Witam was bardzo serdecznie w moim pierwszym tłumaczeniu! Mam ogromną nadzieję, że wam się spodoba i że zostaniecie ze mną do końca ♥ ♥ ♥ Poprzednia część ♥ ♥ ♥ Dostępne na Wattpad
Prolog 1/2
Violet Quarters była jednym z największych psychologicznych ośrodków rehabilitacyjnych w Londynie, w którym mieszkają najbardziej szaleni psychopatyczni mordercy. To właśnie ten ośrodek przywraca im zdrowie psychiczne - a chodzi tu głównie o lekarza - Louisa Tomlinsona. Miał tylko 26 lat, ale posiadał w sobie talent, dar, taką rzecz, która przekonywała jego pacjentów.
11 luty. Tego dnia przywieziono jednego z tych najniebezpieczniejszych pacjentów. Noc wyglądała jak plama ojeju na dziewiczym i wypolerowanym campusie medycznym. Gęsty śnieg, który spadł na rynny i drogi przypominał wyrok śmierci, a jego oddech wisiał w powietrzu niczym biały duch.
Otoczony pięcioma oficerami, został zaprowadzony do dużych szklanych frontowych drzwi Violet Quarters. Patrzył na wszystko przymrużonymi oczyma i z małym uśmieszkiem na jego pulchnych wargach. Wzrok każdego z przechadzających się po holu był skierowany na niego.
Został oskarżony o gwałt i morderstwo siedmiu osób, od młodych chłopców po kobiety w średnim wieku. Mimo że prokuratura dysponowała wieloma dowodami oraz wieloma świadkami, zamiast kary śmierci został przekierowany do ośrodka psychiatrycznego. Był arogancki, inteligentny i inny. Jego osobowość była porównywana do Hannibala Lectura^.
Patrzył na wszystko spod długich rzęs, które zdobione były malutkimi płatkami śniegu. W jego błyszczących, przekrwionych oczach, w hipnotyzującym szmaragdzie można było dostrzec kpinę.
Ludzie oczekują, że mordercy i gwałciciele będą grubi i tłuści z mopami długich włosów i pedofilią wymalowaną na twarzy razem z wąsem. To właśnie ten przesąd był niewłaściwy i mylący, jeżeli chodzi o niego. On był piękny.
Wysoki, szczupły, mleczna cera i burza loków - wyglądał jak marzenie każdej nastoletniej dziewczyny.
Kiedy przechodził przez korytarz, jego wzrok zatrzymał się na przystojnym recepcjoniście. Patrząc na niego mrugnął i przejechał językiem po perłowych wargach. Z twarzy pracownika natychmiast uciekły wszystkie kolory, a w oczach był tylko strach.
Został wybudzony z transu przez mocne szarpnięcie jednego z oficerów którzy go eksportowali. "Oczy do przodu, Styles."
"Jestem teraz w szpitalu, co zrobię - zapatrzę się na kogoś na śmierć?" Splunął i spojrzał na niego oczami kota. "Plus, po tu jestem? Bo trzeba kogoś oskarżyć?"
"Wiemy, że to zrobiłeś, zamknij się, kurwa, bądź dobry, albo natychmiast usiądziesz na krześle elektrycznym." Warknął inny z oficerów i nieoczekiwanie wepchnął go do jakiegoś pokoju. Oskarżony potknął się i zanim zdążył się odwrócić usłyszał dźwięk zamykanych za sobą drzwi z okrutnym hałasem zatrzasku.
W pokoju było cicho - przerażająco cicho i zimno. Ściany były matowe, szare, z dużym, żelaznym oknem z kratami, z których można było zobaczyć białe wzgórza. W kącie stało wąskie, podłużne, białe łóżko z twardym, sztywnym prześcieradłem, które swędziało. Ale po tym wszystkim co go spotkało tylko westchnął. Podszedł do okna i opierając czoło o szybę patrzył, jak ptak skacze od oblodzonej rynny do innej, oblodzonej rynny.
*****
"Harry Styles." Wysoka rudowłosa kobieta spojrzała na niego z czułym uśmiechem na twarzy, gdy otworzyła drzwi od pokoju. Ponure oczy chłopaka zwróciły się ku niej i szeroki uśmiech ozdobił jego twarz, ukazując dołeczki. Spojrzała na notatnik, który miała w dłoni, a drzwi oparły się o jej biodro.
"Czas na twoje pierwsze spotkanie z doktorem Tomlinsonem." Spojrzała na chłopca i machnęła dłonią, żeby ten za nią poszedł. On pokiwał głową, wstając szybko z łóżka i drepcząc za nią. Długi, biały płaszcz i spodnie, które miał nosić, zwisały luźno na jego kościstym ciele. Przeszkadzało mu to, że ciągle musiał je podciągać, bo zsuwały się z jego wystających bioder.
Korytarze, którymi szli, były wąskie i z każdej strony zdobione drzwiami, podobnymi do tych jego. Ostry zakręt w prawo zaprowadził ich do znacznie szerszej sali z marmurowymi podłogami i windami, wygodnymi krzesłami i kanapami oraz z wielkim, czarnym fortepianem na środku.
"Podekscytowany?" Kobieta spytała przez ramię, gdy przesuwała kartę, która wisiała na jej szyi, przez czytnik przy końcu windy.
"Zachwycony." Harry wyciągnął rękę i marszcząc brwi z oszołomionym westchnieniem, gdy drzwi windy otworzyły się i weszli, a kobieta nic nie zrobiła. " Nie zamierzacie mnie zakuć?" Zapytał, wymachując wolnymi nadgarstkami przed jej twarzą. Ona tylko rzuciła mu politowane spojrzenie, przewracając oczami, zanim nacisnęła w windzie numer 4 i zaczęli się podnosić.
Harry przypuszczał, że wielkie, metalowe drzwi, do których podeszli po wyjściu z windy to gabinet doktora Tomlinsona. Kobieta odwróciła się do niego i kiwnęła głową, zanim otworzyła mu drzwi.
Ten pokój był całkowicie inny niż reszta pomieszczeń Violet Quarter. Był przestronny i ciepły, ściany malowane głęboką czekoladą. Wyposażony był w jeden skórzany, wytarty fotel i w jedną skórzaną kanapę. Oczy Harry'ego skanowały pomieszczenie, w którym terapeuta ma "przywrócić mu zdrowie psychiczne". Ta myśl sprawiła, że Harry wydał długie westchnienie i przewrócił oczami.
Stał tam przez dokładnie minutę i 12 sekund, gdy usłyszał delikatny głos: "Usiądź tam". Harry odwrócił głowę w stronę, z której dobiegał dźwięk. Stał tam drobny mężczyzna o idealnie ułożonych włosach, złotej skórze, łukowatych brwiach. A jego pupka i uda wyglądały przepysznie w białych chinosach^^.
Harry nie próbował udawać, że nie ocenia mężczyzny od stóp do głów, zacisnął usta i dopiero po chwili usiadł na skórzanej kanapie. Mężczyzna pociągnął noskiem, ścisnął niebieski kubek w małych dłoniach i usiłował znaleźć wygodne miejsce w swoim zniszczonym fotelu. Jego oczy również bezwiednie podróżowały po ciele Harry'ego - nic zmysłowego - to tylko ocena, którą Harry przyjął od Louisa na pierwszy rzut oka.
"Czy Wendy dostosowała się do twoich potrzeb?" Zapytał, przesuwając się na swoim miejscu, powodując, że skóra jęczy^^^.
Harry odrzucił głowę i prychnął, zakładając, że Wendy jest tą rudą babką. " W porównaniu z policjantami? Pewnie."
Lekarz nie spuścił z niego oka. "Dobrze. Świetnie. Cóż. " Westchnął, pochylając się i stukając palcem w swój kubek. " Jestem dr. Tomlinson. Zaczniemy tą sesję od zdradzenie mi swojego imienia i jak myślisz? Dlaczego tu jesteś?"
Harry zrobił się ostry. " Cóż, Louis, jestem pewien, że znasz już moje imię, więc po co tracić na to czas." Uniósł brwi, gdy mężczyzna przesunął się na siedzeniu, gdy ten użył jego imienia." I powiem ci, dlaczego tu jestem - jestem tutaj, ponieważ," wciągnął głęboko powietrze, a po tej czynności na jego twarzy pojawił się nikczemny uśmiech. Pochylił się do przodu na kanapie, a masywne dłonie spoczywały na jego kolanach, "ponieważ świat wierzy, że jestem chorym, molestującym dzieci mordercą."
Odchylił się, przyciskając długim palcem wskazującym malinowe usta. "I powiem ci, że to fałszywe oskarżenia, Louis. Jestem kimś więcej." Uśmiechnął się sugestywnie, patrząc na niego lśniącymi oczami.
"Och? "zapytał Louis, podnosząc kubek do ust, by wziąć mały łyk."Powiedz mi, Harry."
"Widzisz, że zaczęło się, gdy miałem około 13 lat." Harry przebiegł dłonią po lokach, wzdychając. "Zaczęło się, gdy byłem znudzony, bardzo znudzony. Więc wziąłem kuchenny nóż i chodziłem z nim po okolicy. Zabiłem kota naszego sąsiada - i widzisz, na początku nie wiedziałem, dlaczego to zrobiłem. Po prostu wiedziałem, że to jest dobre uczucie. "Przejechał językiem po zębach. "Wiedziałem, że czuję się tak dobrze jak wtedy, gdy się podniecam, a dochodzę naprawdę szybko. Wiedzieć coś leżące przede mną i wiedzieć, że ja to zabiłem. To znak psychopaty."
Harry z satysfakcją przyglądał się, jak Louis drgnął niespokojnie na swoim miejscu, jak jego jabłko Adama podskoczyło, ale co dziwne, jego oczy nie okazywały strachu. Harry wyszczerzył zęby w uśmiechu. "Więc potem trzymałem się tego, zabijałem przypadkowe zwierzęta, odrywałem im skórę, a po tym znów się nudziłem."
Mruknął, stukając palcem w wargi, gdy potrząsnął głową, zatrzymując spojrzenie na mężczyźnie siedzącym przed nim. Ten również patrzył prosto na niego. "Więc przeniosłem się na dzieci." Uśmiechnął się do swoich paznokci."Mali chłopcy, naprawdę. Podobało mi się, jak byli niewinni." Harry wewnętrznie się zastanawiał, co myśli Louis, ale ten nie wyglądał na zaskoczonego, więc Harry kontynuował. "Więc kupiłem trochę liny ...pojechałem do Winchester^^^^ a tam zobaczyłem samotnego chłopca na placu zabaw. Po krótkiej rozmowie dał się namówić i poszedł za mną do lasu. Tam go związałem i zgwałciłem." Pociągnął nosem i zamrugał.
"Zgwałciłem go, a potem zabiłem bez litości - podobnie jak koty i psy przed nim. "Roześmiał się, jakby opowiadał tandetny żart, a jego śmiech stał się głośniejszy, kiedy zobaczył, jak kolor ucieka z twarzy Louisa. "Wtedy znudziła mnie niewinność i zabrałem się za ich dziwcze matki." Harry pochylił się do przodu, obserwując wydatne kości policzkowe Louisa i ładne usta, ślicznie cerulejskie^^^^^ oczy, które, gdy tylko spojrzały w te należące do Harry'go, uciekły. Kiedy w pokoju od dłuższego czasu panowała cisza, Harry wybuchnął głośnym, drżącym śmiechem.
"Uwierzyłeś w to, prawda?" Sapnął, przeczesując włosy dłońmi. -"Cała ta gówniana opowieść była kłamstwem, ty kutasie." Louis ścisnął mocniej swój kubek, marszcząc brwi.
"Harry, aby osiągnąć stabilność psychiczną, musisz przestać opowiadać tak wymowne historie - tak nie jest właściwie." Splunął.
"Jesteś piękny, wiesz o tym, Lou?" Harry uśmiechnął się, przesuwając palcem wzdłuż swojej dolnej wargi, gdy ponownie przestudiował jego rysy twarzy. Policzki Louisa zapłonęły różem, a oczy uciekały od tych Harry'ego. Odchrząknął.
"To nie ma nic wspólnego z twoim zadaniem, Harry. A teraz powiedz mi, co czyni cię tak niewinnym? "Louis wciąż nie mógł spojrzeć mu w oczy." Co sprawia, że chcę uwierzyć, że w rzeczywistości nie zrobiłeś wszystkiego, co mi powiedziałeś? "
Chłopiec po prostu patrzył na niego z uśmiechem na ustach, który ukazywał jego dołeczki. Wyglądał tak niewinnie. Minęło kilka chwil, a Louis wyglądał na coraz bardziej zakłopotanego. "Ile masz lat, Louis?"
Mężczyzna wije się pod jego intensywnym spojrzeniem, w końcu patrząc na niego z twarzą pozbawioną emocji. "To nie ma znaczenia - Harr- teraz posłuchaj mnie ..."
"25-26?" Zapytał Harry, kręcąc głową. "26 Założę się. Założę się też, że lubisz kutasy" Wyszczerzył zęby w uśmiechu, a zaraz zaśmiał się głośno z chrypką. Śmiech sprawił, że Louis wstał z fotela ze zdezorientowanym wyrazem twarzy.
"Myślę, że zaplanujemy twoją sesję na inny dzień." Intonował szybko, wskazując na drzwi i wyciągnął z kieszeni spodni telefon. Szybko wykręcił cyfry i zaczął coś mówić do odbiornika. A Harry obserwował go z szelmowskim uśmiechem.
"W porządku, Lou." Harry westchnął i wstał, a Louis wzdrygnął się.
"Nie nazywaj mnie tak, zwracaj się do mnie jak do doktora Tomlinsona, Harry. " Beczał, nerwowo stukając palcami w oparcie krzesła.
"Denerwujesz się? "Harry roześmiał się, gdy ruszył w kierunku mężczyzny, który skulił się, a żyły na jego szyi napięły się. Jego spojrzenie skierowane było w podłogę. Harry podszedł do niego na tyle blisko, dopóki jego wargi nie dotknęły ucha doktora.
"Nie Harry. Proszę przestań albo będę musiał wezwać ochronę." Wymamrotał z zakłopotaniem, przyciskając dłoń do piersi chłopca, by go odepchnąć.
"Dlaczego tak się boisz? Nie zgwałciłem ani nie zabiłem tych ludzi." Zamruczał, przesuwając opuszkami palców po bicepsach mężczyzny.
" Trudno mi w to uwierzyć. " Mruknął Louis, odsuwając go od siebie jeszcze bardziej. Harry dmuchnął w jego nos, przewracając oczami z uśmiechem.
"Okej, Lou. Przekonam cię, prędzej czy później." Warknął i odwrócił się przodem do drzwi, które w tym samym momencie otworzyły się ukazując Wendy, która spojrzała na niego z dyskryminującym spojrzeniem.
"Co?" Wymachiwał rękami z nikczemnym uśmiechem, a ona po prostu przewróciła oczami.
"Chodź, kłopocie" Roześmiała się, wychodząc z sali, a on ruszył za nią. W progu spojrzał przez ramię, aby zobaczyć Louisa opartego o krzesło, wpatrującego się w podłogę.
Liczba słów: 1789
*****
. ^Hannibal Lecter - postać fikcyjna, jeden z głównych bohaterów powieści Thomasa Harrisa Czerwony smok, Milczenie owiec, Hannibal i Hannibal – po drugiej stronie maski oraz główny bohater filmów pod tymi samymi tytułami opartymi na powieściach.
^^Chinosy - klasyczne spodnie z miękkiego materiału, z dwiema ukośnymi kieszeniami z przodu i dwiema wpuszczanymi z tyłu. Jak wiele innych elementów męskiej garderoby, pierwotnie powstały na potrzeby wojska. I tyle wystarczy xD
^^^Skóra jęczy - Wyrażenie " leather groan " co dosłownie znaczy "Jęk skóry" wiecie, gdy przesuwacie się po skórzanym fotelu on wydaje taki śmieszny dźwięk xD
^^^^- miasto w Anglii. Polecam gorąco "Winchester- miasto duchów" Ajj <3
^^^^^cerulejskie - niebieskie
Od tłumaczki: I jak wrażenia? Mam tak wielką nadzieję, że będziecie chcieli to czytać. Mnie się osobiście podoba, tak samo jak cała książka *-*
*** I hope that you liked it, Dawilie***












