Little wonders
Czasem przychodzi czas na zmiany. Chyba nie do końca odpowiada mi tumlr'owy format... więc przenoszę się na inną platformę.
Zapraszam: http://life-little-wonders.blogspot.com/
Monterey Bay Aquarium

titsay
ojovivo
Interview Vampire Daily
Cookie Run:Kingdom Official!
Fai_Ryy
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Noah Kahan

❣ Chile in a Photography ❣
One Nice Bug Per Day

if i look back, i am lost
macklin celebrini has autism
$LAYYYTER

No title available

tannertan36
KIROKAZE
No title available
art blog(derogatory)
Cosimo Galluzzi
h

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from Türkiye

seen from United States
seen from Malaysia
seen from Malaysia

seen from Colombia

seen from T1
seen from Indonesia
seen from United States

seen from United States

seen from Vietnam
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from Ecuador
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Canada
@domownik-blog
Little wonders
Czasem przychodzi czas na zmiany. Chyba nie do końca odpowiada mi tumlr'owy format... więc przenoszę się na inną platformę.
Zapraszam: http://life-little-wonders.blogspot.com/
A good latch is so very important! Here are more breastfeeding tips with illustrations outlining correct positioning and latch: http://bit.ly/posandlatc
Przyda się:)
Z mądrości przysłów
Jest takie polskie przysłowie: "Umiesz liczyć? Licz na siebie!"
I choć czasem jest rzucane dość lekko w mniej lub bardziej błahych rozmowach. To jednak jego znaczenie czasem może odzwieciedlać niesamowity ciężar sytuacji.
Bardzo dużo czytam blogów, postów na forach o niemal idealnych warunkach oczekiwania na dziecko. W końcu to dwoje ludzi postarało się o maleństwo i dwoje czeka na jego pojawienie się. Taki idealny obrazek niestety mnie ominął. Choć na początku zapowiadało się, że też będę mieć wsparcie i kogoś, obok, kto równie mocno jak ja będzie z nadzieją oczekiwał na narodziny małego Bąbelka. A jednak ludzie się zmieniają. Czasem zmiany nadchodzą tak radykalnie i szybko, że nawet nie wiemy kiedy się to dzieje. A może po prostu- choćby zmiana była procesem długotrwałym to może nie chce nam się nawet wierzyć, że ta zmiana następuje?
Jak kolwiek by nie było, nadchodzi moment, kiedy musisz sobie zdać sprawę, że tak naprawdę możesz liczyć tylko na siebie. Wszystkim zawiedzionym i samej sobie życzę siły.
Tak się jakoś napatoczyłam na ten artykuł- ktoś wrzucił go na fejsa czy coś. W każdym razie spodobała mi się idea i przemawiają do mnie argumanty, dlaczego zakupy w second-handach są ok.
Osobiście, nawet przed przeczytaniem powyższego, upodobałam sobie "polowania" w sklepach z odzieżą używaną. Zawsze czuję niesamowitą satysfakcję, kiedy udaje się upolować coś fajnego.
Małemu też już parę ciuszków kupiłam w taki właśnie sposób. Niektóre okazały się naprawdę zdobyczami, trudno dostępnymi w wersjach "funkiel-nówka".
Link: http://dziecisawazne.pl/dlaczego-warto-kupowac-w-second-handach/
Najbardziej doceniony mebel...
Próba generalna?
Lato jest piękne kiedy można zajadać się świeżymi owocami. Gorzej, gdy zakupiony owoc nie jest oczekiwanej jakości i powoduje lekkie zatrucie. Niewiele krzywdy dla osoby w normalnym stanie bycia. Ale jak się okazuje- dla osoby w stanie błogosławionym oznacza to wizytę u lekarza lub nawet skierowanie na oddział patologii ciąży.
Tak właśnie wyglądała moja próba generalna zebrania się na wizytę w lokalnym szpitalu. Nie jestem jeszcze spakowana na poród. A więc na wiadomość, że mam się stawić u szpitalnego lekarza spowodował lekkie zdenerwowanie i mętlik w głowie: co mam ze sobą zabrać.
Stanęło na tym, że na wszelki wypadek pojechałam z koszulą i kapciami zapakowanymi w dodatkową torbę.
Sama sytuacja jednak zmobilizowała mnie do poważnego podejścia do spakowania mojej torby na wypadek wizyty porodowej w szpitalu. W końcu dzień zero nadejdzie. I chyba nie chcę biegać w ostatniej chwili i zastanawiać się, czy wszystko już mam...
Bycie matką
Nie jestem osobą w 100% pewną siebie jeśli chodzi o takie sprawy jak wyobrażenie, że będę dobrą matką. Owszem chciałambym być. Ale co to tak naprawdę znaczy?
Każdy zapewne ma swoją definicję. Dla mnie bycie dobrą matką oznacza, że moje dziecko wyrośnie na dojrzałą, pewną siebie, rozsądną osobę. Że nasze stosunki będą zdrowe, oparte na zaufaniu i szacunku. Że moje dziecko będzie wiedziało, że może na mnie polegać. A jednocześnie chciałabym umieć dać dziecku odejść, uniezależnić się wówczas gdy przyjdzie na to czas.
Nie wiem, czy tak bywa często, ale moja definicja opiera się na pewnych założeniach wynikających z własnych doświadczeń w dzieciństwie. Wtedy mogłam nie rozumieć pewnych rzeczy, a teraz zastanawiając się na niektórymi zachowaniami moich własnych rodziców mogę wyciągać wnioski i opinie. W ten sposób wyznaczając jakiś kierunek.
A skąd ja wiem, że dam radę?
Mówią, że macierzyństwo nie jest lukrowanym cukierkiem. Często słyszy się głosy, które pouczają czy ostrzegają, że to nie jest takie łatwe wychowywać małego człowieka. Pouczają, żeby nie opierać swoich wyobrażeń na lukrowanych historiach młodych matek-celebrytek opisywanych przez kolorowe magazyny.
Ostatnio przeczytałam nawet, że tak naprawdę macierzyństwo jako takie nie jest instynktowne i jego wykształcenie się zależy od bardzo wielu czynników i jest procesem a nie nagle pojawiającą się zmianą. Intereasujący artykuł i daje pewne wytyczne, na co zwracać uwagę na sytuacje, z których można wiele wyciągnąć i na ich podstawie budować więź z dzieckiem.
Time flies by...
Szkoła rodzenia zbliża się ku końcowi. Odliczanie rozpędza się. Ale jeszcze mamy kilka tygodni.
Do tego czasu w planach dokończenie wyprawkowych zakupów (wanienka, wózek... i już prawie jesteśmy gotowi). Muszę też skontaktować się z moją lokalną położną środowiskową i umówić na wizytę po.
I nie wiem co jeszcze. Chyba przechodzę przez jakiś moment zdenerwowania, zestresowania, niepewności...
Mały przewodnik.
Ależ się uśmiałam! Ciekawe czy będzie mi tak do śmiechu, gdy instrukcja okaże się jak najbardziej potwierdzona przez rzeczywistość, LOL
No cóż...
Lato, lato, lato ach to ty...
Trzydzieści stopni Celsjusza jeszcze niegdy nie było tak trudne do zniesienia. Moja odczuwalność kreuje się gdzieś w okolicach czterdziestu kilku... chyba.
Masakra!
Z nadzieją oglądam i sprawdzam prognozy pogody. Zapowiadają ochłodzenie. I choć zazwyczaj podchodzę do prognoz pogody z dużym dystansem- tym razem kurczowo trzymam się tych obietnic!
Bezsenność w mieście
Na początku, kiedy jeszcze nic nie było widać a najbliźsi musieli polegać na słownej obietnicy, że spodziewamy się dzidziusia, bardzo często padał komentarz: no to wyśpijcie się teraz na zapas! przyda się jak maleństwo się urodzi
Nikt jednak nie wspomniał, że ja powinnam dwa razy szybciej nadrabiać ten przyszły brak snu. Dzidziuś ma jeszcze kilka tygodni do wyjścia a ja już cierpię na długie bezsenne noce.
Można jednak dostrzec tutaj też i aspekt pozytywny. Nie mogąc spać wstaję o godzinie 6ej rano. I spacerkiem mogę podrepcić do lokalnego sklepiku, unikając kolejek i ciesząc się jeszcze nie rozgrzanym powietrzem.
Pomimo tego dziwię się skąd ja w ogóle biorę nadal energię na pozostałe czynności w ciągu dnia...
"Jak urodzić i nie zwariować"
Całkiem fajna komedia. Mi się podobała :) Pośmiałam się troszkę. No i były też smutne lub wzruszające momenty.
Myślę, że fajny film na weekendowe rozluźnienie :)
Prawdziwe doświadczenia ciążowe, o których nikt nie wspomina
Internet jest obecnie źródłem informacji w wielu dziedzinach. Dostęp do nich jest tak łatwy. Wyszukiwarka, wklepujemy o co nam chodzi i bum! miliony odpowiedzi!
Będąc w ciąży nie jest inaczej. Każdy trymester i charakteryzujące go objawy można sprawdzić i porównać czytająć wiele mniej lub bardziej specjalistycznych stron. Etapy rozwoju dzidziusia. Odczucia, przeżycia, skutki uboczne, bóle, zgrzytania... Co kto chce, to znajdzie! Czasem mam wrażenie, że mój gin nie wie tyle, ile ja się dowiaduje w internecie!
Znalazłam też takie forum, na którym panie zebrały się aby porozmawiać o tym, o czym zazwyczaj mówi się albo bardzo pobieżnie i niedokładnie lub też co pomija się kompletnie.
REAL things no one tells you!
Nie jest to krótka lektura i w języku angielskim, ale warta chwili poczytania. :)
całkiem fajna dekoracja!
Szkoda, że na link trzeba kliknąć żeby się otwporzyło....
szkoła rodzenia
Jesteśmy w trakcie nauki. Pewne rzeczy powtarzają się, bo wiadomo- z taką dostępnością wszelkich informacji w internecie po prostu trudno byłoby czegoś nie przeczytać już gdzieś.
Dziś zajęcia opowiadały o porodzie. I bólu.
Poród jest wspaniały i boli, niesamowity i boli, wręcz magiczny- ale bólu nie da się z niego wyjąć.
Najważniejsze jednak nie przejmować się bólem!
macierzyństwo
Coraz częściej spotykam się z opiniami kobiet, które zaczynają opowiadać o tym, że macierzyństwo to nie jest taki słodki czerwony lizaczek, jaki często był dotąd promowany.
Nadal jednak bezpośrednio mam jednak także kontakt z kobietami, które nadal nie przyznają, że praca w domu, przy wychowywaniu dzieci i utrzymywaniu domu to ciasteczko z bitą śmietaną i wisienką na górze.
Zweryfikuję obie opinie. Jak przyjdzie czas.