Dziś zasiadam do pisania, jeżeli nie wierzysz w magię to dobrze, ale lepiej weź ją pod uwagę.
Mam trzydzieści lat a urodziłem się w 1995 roku, przeszedłem przez swoje lata, a teraz jestem tu, żałuję że zasiadam nad Espreanzą, ale moje "urządzenie biurowe" do pisania pochodzi od Tracera , Espreanza lepiej brzmi, przynajmniej jak dla mnie.
Zresztą Esperanza - to Nadzieja, z hiszpańskiego na polski przekładając.
A pod moimi palcami Tracer - to z kolei z polskiego Kreślarz.
Gdy tak sobie o tym myślę, to chyba wszystko jest okej, bo nadzieja to coś na co spoglądasz i dodaje Ci otuchy, a mój kreślarz służy mi do zamykania myśli w ciągi słów, a zapisane słowa stają się nośnikiem mojej idei i myśli, więc kreślarz, gdy tak na to spojrzę, brzmi dumnie i zadziornie.
Stawiam pierwsze kreski, pod budowle która ma być wzniesiona.
Trzydzieści lat i mam ochotę płakać , nad ludźmi których już niema, albo są daleko.
Pamiętam i kocham Cię Nensi - dziękuję Ci za to czego mnie nauczyłaś i że przygarnęłaś no ulicy, dzięki Tobie jestem kim jestem dzisiaj. ^^,
Ta dziocha to była twarda sztuka, odkarmiła mnie ja rzymska wilczyca, porzucone ludzkie dziecię. Od jej mleka wyrosły mi te kudły na głowie, ona nauczyła mnie szanować kobiety i kochać wolność, mówiąc prościej dała mi - punk rock, nie wstydzę się tego.
Ku wiecznej mojej pamięci ku Tobie.
Nie-święty Mikołaju, nie mnie dywagować nad Twoim przeznaczeniem i drogą, jest nade mną Inny i większy który jak Mojry potrafi przeplatać i tkać nici ludzkiego przeznaczenia, pokazałeś mi Śmierć i pokazałeś mi pewną Drogę, która jest mi bliska jak siostra, moją siostrą jest Antyfaszyzm i nigdy nie zamierzam się jej wyrzec.
Będę Cię pamiętać takim jakim byłeś, byłeś niezwykły.
Jest taki rupieć jeden , mebel, mebel ogrodowy, gdybym miał być szczery i będę - to najchętniej rozszarpałbym go jak kot kanapę i nie żałowałbym. Dlatego podobnie jak i kot, obejdę ten temat skrótem i bokiem, nie wszystko co możesz w życiu zrobić jest tym co zrobić powinieneś, więc w tym zamknę tą sentencję i tę osobę.
Cerber, gość z budki przed Piekielnym Cyrkiem, trzyma w rękach rolkę z biletami i chętnym je rozdaje, wspominam Cię ciepło, ale pałam również... - uczuciem.
Scena HC punk i piekielne deski teatru, swój akt odegrałem również i Ja, nie zapomnę? Nie zapomnę bo i jak.
Michał Nie-Archanioł i jego sukkub, pewna "Agnieszka , która już tu nie mieszka".
Pokazaliście mi ulice, nocą i za dnia.
Wy i wielu innych, ale wy znajdujecie na tej liście specjalne miejsce, gdyby ktoś grał kiedyś w pokera i ustawił w talii street'a.
Tak i wy, był Król , była Królowa,
Byłem ja w talii - czyli Walet.
Chociaż dzisiaj już Wdowa.
Wciąż jesteś pełna zalet.
No i czasem dobieraliśmy sobie te dziesiątki i dziewiątki, do talii.
x Punk Rock x Antyfaszyzm x HC punk x Street Punk x Squatters x
Chciałem upamiętnić ludzi którzy byli szczególni w w pierwszej połowie mojego życia, niektórzy powiadają że jesteśmy sumą ludzi których spotkaliśmy, szczerze-egoistycznie? Byłem anarchistą - nihilistą, który sam wybierał z czego ma być złożona moja głowa, ale dzisiaj kiedy odkładam broń na stojak i spoglądam w lustro, widzę blizny i szramy, widzę stare bandaże, widzę i czuję, wszystkie rany które mi zadano i myślę że chyba czas usiąść i odpocząć, jak rycerz z Giewontu, zdaje się ze moja warta dobiega końca.
Dla wszystkich innych których nie wspomniałem, jest kilka osób, wolne elektrony, komety na niebie podróżujące swoim szlakiem, które pojawiały się i znikały w moim wewnętrznym układzie gwiezdnym, jesteście i byliście ważni, ale dzisiaj to czas konstelacji tych pięciu gwiazd na moim nocnym niebie, byliście dla mnie jak Krzyż Południa na południowej półkuli ziemskiej . (Ciemna strona pomidora <oczko>)
Chciałbym napisać więcej, ale to jak wyjmowanie ze swojego ciała, bodaj zardzewiałych starych grotów strzał , nadszedł czas, żeby zająć się sobą.
Urodziłem się na nowo, na ulicy dla ciemności
Dziś rodzę się znów, w blasku - Jego światłości.