Istnieję tylko tutaj.
Tu, gdzie słowa są bezpieczniejsze niż ludzie.
seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Saudi Arabia
seen from United States
seen from Netherlands

seen from Netherlands
seen from United States
seen from United States

seen from Türkiye

seen from Saudi Arabia
seen from Russia

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Brazil

seen from Italy
seen from Estonia

seen from Malaysia
seen from United States
seen from Saudi Arabia
Istnieję tylko tutaj.
Tu, gdzie słowa są bezpieczniejsze niż ludzie.
W uszach?
Ten rin-tra-la-la-la-
bum-co-za-bum-co-za-ra-ra-ra-
tara-ra-pary-ra-fa-i-kram-
bo-to-mój-bop-i-trąbka-gra
Rin-tra-la-la-la-
Płynie przez myśli dub, od Augustusa Pablo, King Tubby'ego, Lee Perry'ego po Thievery Corporation i brutalne dark steppery. W głowie? Poemat "Szkoła ćwiczeń" i moje z nim zmaganie (16 tys. znaków w planie). Deadline? Koniec lipca. Idę spać - mówię sobie, a potem piszę, skreślam, czytam, słucham, myślę, szukam swojego głosu, zarywam noce, bo choć poprzeczka wysoka, bo w postaci Posłowia w książce spod pióra Bartosza Wójcika, to zdaje się na swoją ponad 20-letnią fascynację Jamajką.
Wyjechałam więc na prowincję, do swoich korzeni, siedzę teraz w swoim pokoju z okresu dorastania (nic się nie zmienił xd, tata zrobił z niego muzeum), i w którym nałogowo słuchałam reggae i piszę, piszę.
Łapcie snippet tylko dla znajomych
Poeta wyraźnie czytając wybrane frazy z jamajskim akcentem, wyszedł poza horyzont dystynkcji języka i zdywersyfikował wspólnotowe trzewia kultury. Metafora najemnego żołnierza, który walczy w pozornie cudzej sprawie (wszak o chwałę, pamięć, czy dobra chodzi w toposie anabazy), radykalnie odziałuje na wyobraźnię. Odpowiednio dobranymi środkami (to wrażenie to również niewątpliwa zasługa tłumacza) Hutchinson na przestrzeni poematu sprzęgnął kreolskie patois z literacką angielszczyzną, zmuszając tym samym czytelnika do refleksji nad archetypem Kalibana:
Chłopiec uwielbiał Britannikę,
jej długo zaparzane liście – echo Vallombrosy,
fałszywe tony tomów pogrzebane w głowie,
albo gdzie indziej, stracone bezpowrotnie.
Czy flaga wzbije się w niebo jak kita latawca
na wietrze, kamień nagrobny, skarga na Boga?
mamo
z kazdym dniem dostrzegam
ze jestesmy takie same
z kazdym dniem roznice miedzy nami
bezpowrotnie sie zacieraja
moze po prostu dorastam
i zaczynam rozumiec sprawy doroslych
moze po prostu zaczelam czuc to samo
co czujesz Ty
najwiekszy bol zadaje mi patrzenie
na Ciebie kiedy przechodzisz ten syf
najwiekszy bol zadaje mi postrzeganie
swiata tak jak robisz to Ty
tak bardzo chcialabym
zabrac od Ciebie to wszystko
tak bardzo chcialabym
zebys przestala sie martwic
zawsze bedziesz dla mnie najlepsza
nawet gdy znowu zaczniesz krzyczec
zawsze bedziesz dla mnie najsilniejsza
nawet gdy opadniesz z sil
mamo, kocham cie
mimo ze nie potrafie
ci tego powiedziec.
Wyrok na mnie już zapadł. W kartotekach ptaków słup powietrza spróchniały fioletową świeci tętnicą. Matko święta, królowo ze znakiem purpurowym i wieńcem wydłubanych oczu, matko święta, na tronie twym tylko cień siedzi [...] Matko, święta panno bluźnierstwem jest o życie posądzać trupa, lecz trup kochał życie, matko, święta panno.
Rafał Wojaczek “Poemat”, 1964
dyskretne wmawianie świata,
iż jesteś najważniejszy,
zaprawdę powiadam ci,
nie jesteś.
©️ andie rasp, 2021
germofobia
jej umysł zapełnia niebotyczna pustka gdy już wszystkie jej obawy odchodzą wielka z niej moralna nihilistka, jej dłonie sterylne kiedy, walcząc z żądzą próbuje zedrzeć swą skażoną skórę zaciera się różnica między dobrem a złem jak między zdrowiem a niepoczytalnością mikroby są jej codziennej boleści tłem.
Cicho sza
W mej głowie gra
Każdego dnia
Liczę na zawał
Tłoku liczb dwa
Teraz za młoda
Jutro niespodzianka
Prób już sto dwa
Serce mi gna
Ulic nie tykam
Tam gorycz trwa
Mimo dusza czysta
Imię to usłyszała
Sama nie wiedziała
Ręka wnet się obraca
Tańczy gdzie muzyka
Tamci sięgnęli dna
A tutaj jestem ja
Emisigh-bpd
sama, zawsze sama,
z Szatanem sztama.
życie na ziemi? darmowe piekło,
już dawno coś we mnie pękło,
a po co mi żyć, tylko dla kogoś?
bez sensu, niech zabije mnie jegomość.