Czy czujesz się teraz dobrze? Czy jesteś dumna z siebie? Nie? Nic dziwnego.
Wpychasz w siebie jedzenie jakby miało ono zmienić całe twoje życie.
Tak jakby jedzenie miało zlikwidować wszystkie twoje problemy.
Twoje złe samopoczucie. Fałdy na brzuchu. Złe oceny. Brak chęci do życia. Depresję. Twoją złą relację z matką lub ojcem.
Zupełnie tak, jakby było magicznym lekarstwem.
W tym rzecz, że nie jest. A ty popadasz w tą niekończącą się spiralę. Obiecujesz, że to już nigdy się nie powtórzy, a potem i tak robisz to samo. Sama siebie zawodzisz. Nie rodzina, nie znajomi, nie przyjaciele — ty. Ty jesteś temu winna.
Nikt nie wpychał ci jedzenia do buzi. A jeśli próbował, przecież zawsze mogłaś odmówić. Mogłaś, prawda?
To dlaczego tego nie zrobiłaś?
To wcale nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
To wyniszczy cię jeszcze bardziej. To pragnie tego, żebyś się poddała. Żebyś odniosła porażkę. Żebyś upadła.
Ale tym razem tak nie będzie.
Już teraz tak nie będzie.
Bo ty — tak, ty — pokażesz im, pokażesz im wszystkim, pokażesz sobie że MASZ nad tym KONTROLĘ.
Nikt nie potrzyma cię za rękę ani nie wymaże twoich czynów. Jesteś w pełni za nie odpowiedzialna. Wykorzystaj tą odpowiedzialność w ten dobry sposób, po tylu latach zawodu.
Jeśli zawodzisz we wszystkim innym, to chociaż nie zawiedź w tej jednej, ważnej kwestii.
Odłóż ten widelec. Zamknij lodówkę. Nie idź do sklepu po kolejne opakowanie ciastek. Skończ mówić “Jutro będzie lepiej”.
Nie. Nie będzie lepiej. Samymi słowami nic nie zmienisz. I ty dobrze o tym wiesz.
To jak? Udowodnisz w końcu, że jesteś w stanie się zmienić? Że nie jesteś słaba? Że to ty o sobie decydujesz? Że ty to osiągniesz?
Czy dalej będziesz użalać się nad sobą i karmić swoje złe nawyki, aż wreszcie nie dasz rady i…