"Długimi chwilami przestaję czuć samą siebie i odlatuje ode mnie własne istnienie moje jak źdźbło marnego prochu gnane potężnym wichrem burzy powszechnej. Chwilami jednak czuję się smutną bezdennie tym, że nic dla niczego i przeciw niczemu nie mogę, że jestem słabą, że jestem samą, tak samą, jak może nikt w świecie, gdy wszyscy w wielki dramat wpatrzeni i wczuci resztę oczu i serc swych mają tylko dla swoich, dla bliskich, dla drogich, a ja nikomu nie jestem ani swoją, ani bliską, ani drogą, więc wśród burzy i przed widokiem dramatu stoję jedna jak brzoza na polu…" czuję się zmęczoną, zgnębioną, skończoną, a krąży wciąż koło mnie rojowisko ludzkie, wśród, którego swobody ani pogody na dzień jeden ustalić nie podobna. (…) Nie wiem zresztą, co się ze mną stanie i co się w ogóle stanie. Wiem tylko, że wszystko, co miłe, łatwe, słodkie, pogodne, jest mi dziś tylko wspomnieniem."