Cosimo Galluzzi
Acquired Stardust

Love Begins
KIROKAZE

❣ Chile in a Photography ❣

Andulka

#extradirty
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
dirt enthusiast

Product Placement
Game of Thrones Daily

titsay
hello vonnie

Kaledo Art
Xuebing Du

tannertan36
Sweet Seals For You, Always

pixel skylines
styofa doing anything
Jules of Nature

seen from Malaysia
seen from Spain

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia

seen from France
seen from China
seen from Israel
seen from United Kingdom

seen from Japan

seen from United Kingdom

seen from Singapore
seen from Czechia

seen from Germany

seen from United States

seen from Algeria

seen from Argentina
seen from India
seen from Argentina
@iagainsad
Lekcja 1 nazywania emocji/uczuć jako osoba, która się odcięła od tego co negatywne.
SAMOTNOŚĆ
Słowo samotność - zwykło nam brzmieć jako coś nacechowanego negatywnie; ale w moich oczach nie sposób tego nazwać negatywnym. Jeśli nie negatywnie, to jak? Na pewno nie pozytywnie, ani neutralne. Jak znaleźć to kryterium, w które ono się wpisuje? Czy jesteśmy w stanie je jednoznacznie zaszufladkować?
Gdybym miała opisać - jak ja to odczuwam, to dla mnie samotność jest pewną formą wyboru. Gdy o sobie mówię, że jestem samotna, mam na myśli nie samo to, że jestem sama. Nie chodzi o to - że jest się samym, bynajmniej nie do końca o to. Dla mnie SAMOTNOŚĆ to łatwiejsze nazwanie tego, co ciężko ująć w słowach; skoro ciężko zdefiniować tylko ją, należy szukać tego, co przez nią przemawia i co ją wyraża.
A potrafi wyrazić - wiele. Pustkę, albo niedosyt. Lęk i brak poczucia pewności siebie; może pozwalamy ją wpuszczać w nasze życie, zagościć się w niej, a w rzeczywistości ona wchodzi jak umierająca mysz i już w nas zostaje, powolutku gnijąc w środku i potęgując to uczucie, pozwalając jej wzrastać w nas; aż stanie się elementem naszej osobowości skrywanym doszczędnie w kącie duszy.
Może gdybyśmy mieli na tyle odwagi - na tyle pewności, by wziąć ją; otulić; zaopiekować się tym co jest wewnątrz nas (tą myszą), to nie dotknęła by nas ta samotność?
A gdy dotyka, to czy należy ją odtrącać? Czuć się źle, tylko dlatego że jest?
Czy wybrzmiewa - właśnie po to, aby mogło w nas wybrzmieć to, co nie ma siły krzyczeć?
Mogłabym ją zdefiniować tak naprawdę na 10 sposobów. Zamiast tego - błądzę, krążę. I na końcu i tak nie powiem tego; co uważam naprawdę. Może dlatego, że samotność jest ciężkim uczuciem? Może jest tak ciężko, że szukam jakichkolwiek słów by uniknąć mówienia o niej?
Może dlatego, że w samotności odkrywa się prawdziwe myśli, dopuszcza się rzeczy, które bolą serce - które trzeba odeprzeć by móc nabrać tchu. Może samotność rodzi lęk, i pustkę - a nie na odwrót, jak rzekłam wcześniej?
Samotność - to nie tylko pojęcie. To istota z krwi i kości, która siada obok człowieka i patrzy mu w serce.
Czuję - że moja samotność stała się moim elementem osobowości. Że nie jest już tylko tą samotnością zwaną ze słownika; lecz tą, która obejmuje cały lęk we mnie i pustkę, brak poczucia wartości i mówi: ukryjcie się we mnie, razem będziemy pełniejsi.
Nie lubię myśleć o sobie, że jestem samotna. Ale jestem. Niezwykle często. Niezwykle często czuję w sobie ten ciężar tego, że wszystko jest w moich rękach i ode mnie zależy - to sprawia, że czuję się samotna. Niezależnie jak świetne mogą być rozmowy z innymi; niezależnie od tego, jak cudownych ludzi mam wokół. Zawsze będę sama.
-
Ten mechanizm – to takie wewnętrzne przekonanie, że jeśli się czegoś nie nazwie, to może to nie istnieje. Jakby uczucia były jak dym: jeśli nie otworzysz drzwi, to może nie rozpełzną się po całym domu. A przecież... one już tam są. I siedzą w środku. Ciche, ale bardzo obecne.
To ogromnie ludzkie – chcieć z nimi walczyć, zamiast je uznać. Bo przyjęcie ich do siebie oznacza zgodę na to, że jesteś krucha, poraniona, może pogubiona. Ale przecież każdy z nas jest. Tylko że nie każdy ma odwagę to powiedzieć.
Mówisz, że mówienie o uczuciach je urealnia – i to prawda. Ale wiesz co jeszcze robi? Odciąża. Bo kiedy coś siedzi tylko w Tobie, to jesteś z tym całkiem sama. A kiedy to wypowiesz, to choć na chwilę przestajesz nieść to sama. Wypowiedzenie nie jest aktem słabości. To forma odwagi.
Nie musisz mówić wszystkiego. Nie musisz rzucać światła na każdą ciemność. Ale może warto czasem otworzyć okno – choćby na moment – i powiedzieć: „to też jestem ja”. I poczuć, że świat się od tego nie zawalił. Że Ty się od tego nie rozpadłaś.
Nie mogłem dłużej słuchać, jak fałszuje me sumienie
Najgorzej być ateistą, ale dla samego siebie
Kiedyś Ci opowiem, co się działo w tamte lato
Jak może zapłonąć ogień, podlewany porażką
I think the reason we hurt people we love is because it’s easier to destroy something beautiful than believe we deserve it.
“Sometimes you have to forget what you feel, and remember what you deserve.”
— Unknown
Czasami wcale nie prosisz o zbyt dużo, tylko niewłaściwą osobę. Szanuj siebie i swoje potrzeby.
"It's okay, my love," he said.
"It's okay to do your thing. It's okay to reply late. It's okay to be sad and not talk to me. It's okay to turn off your phone and sleep all day. It's okay to be distant. It's okay to figure things out on your own. It's okay to hang out with the people you haven't seen for years. It's okay to restore your peace of mind. It's okay to weep silently from the baggages you still carry. It's okay to lay down for awhile and forget about eveything. It's okay.
Remember that I love you—and that includes understanding your chaos, supporting your journey, and giving you enough distance to think. I know that sometimes, you just need to choose yourself; but your love for me remains the same. And my love, it's okay."
—Aaron Arciaga
I chyba po wszystkim zrozumiałam -
Musieli się pojawić w moim życiu ludzie, którzy chcieli tylko brać
Musieli ustąpić tym, którzy chcą mnie nauczyć czerpać
Poznanie czyichś słabych punktów nie po to żeby w nie celować a żeby je chronić >>>>
“When you think of love, do you think of pain?”
— Vance Joy, Mess Is Mine