09.11.2020r.
Zaczynam tą dietę tylko zmniejszam sobie każdego dnia limity o 100kcal.
Waga początkowa:60.9
Waga końcowa:?
Trzymajcie kciuki skarby:))
Cosmic Funnies
No title available

pixel skylines
macklin celebrini has autism

izzy's playlists!
YOU ARE THE REASON
Sweet Seals For You, Always
𓃗

shark vs the universe

bliss lane
d e v o n

Jar Jar Binks Fan Club
KIROKAZE

No title available
cherry valley forever
Doug Jones
ojovivo
todays bird
Interview Vampire Daily

No title available
seen from Germany
seen from Malaysia
seen from Lithuania
seen from Colombia

seen from Singapore
seen from Pakistan
seen from Dominican Republic
seen from Colombia

seen from United States
seen from Singapore

seen from Malaysia

seen from Malaysia
seen from Brazil
seen from Türkiye
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from South Korea

seen from Barbados
@kaloryczneszlugi
09.11.2020r.
Zaczynam tą dietę tylko zmniejszam sobie każdego dnia limity o 100kcal.
Waga początkowa:60.9
Waga końcowa:?
Trzymajcie kciuki skarby:))
07.01.2021r.
Wracam.
Przepraszam, że tyle czasu mnie nie było, ale nie dawałam sobie ze wszystkim powoli rady. Znowu ważę 67kg... Przytyłam znowu kurwa, a było tak dobrze.
teraz jestem w szpitalu psychiatrycznym za próbę i myśli samobójcze przyjechałam 2 dni temu.
staram sie nie jeść.
Jest tutaj tyle pięknych anorektyczek, są takie kruche, takie delikatne..
do maja schudne do wagi 55kg.
Przepraszam was motylki za to co odjebałam.
22.11.2020r.
Ten dzień również zrobiłam sobie w chuj luźny. Narazie odpuszczam, potrzebuje czasu.
21.11.2020r.
Ten dzień to porażka. Cały dzień jadłam bez opanowania, nawet nie wymienię wam co zjadłam bo sama tego nie zlicze i wstyd mi to pisać.
Postanowiłam że zrobię dwa dni głodówki czyli zakończę ją 24.11(z rana)
Nie jestem na siebie zła bo każdemu może się zdarzyć taką chwilą, jestem zawiedziona.
Ogólnie to wymiotowalam 7 razy i wypaliło mi twarz :))
(Na zdjęciu niestety tak tego nie widać ale w realu mam całą okolicę ust i nosa czerwona) cholernie piecze i niesamowicie boli. prawdopodobnie to przez kwas żołądkowy:))
Mam do was pytanie, dajmy na to że przez ten dzień przytyłam 2kg to czy po 2 dniach fast'a uda mi się wrócić do mojej wagi z przed tego dnia?
Chudej nocy.
💫Początek💫
Chyba wam nigdy nie napisałam dlaczego i jak weszłam w świat Any , więc to jest najwyższy czas.
Zacznę od tego, że od małego miałam dość ciężko w życiu, domy dziecka rodziną zastępcza no i generalnie niezbyt dobra sytuacja. Gdy byłam mała zawsze porównywano mnie do mojej starszej siostry, która jest bardzo szczupła i drobna, a ja od małego może i nie byłam gruba ale bardziej pulchna na pewno. Zawsze wołali na mnie "gruba" i się ze mnie wyśmiewali. Na pewno gdybym nie miała takiej chudej siostry to nie nazywaliby mnie tak, ja po prostu przy niej rzeczywiście wyglądałam grubo.
Całe życie jestem do niej porównywana pod każdym względem mimo iż ja w wielu rzeczach jestem "lepsza od niej".
Moja babcia również cały czas mówiła mi przykre komentarze odnośnie mojego wyglądu, porównywalna mnie dosłownie każdego. Gdy przyjeżdżałam w gości z moja babcia to na wstępie był komentowany mój wygląd, "a tu Ci się przybralo", "ale Ty pulchniutka, również jak na droższych".
Znajomi niby na żarty komentowano mój wygląd, a ja zawsze robiłam "dobra minę do złej gry", śmiałam się z tego, że nie jestem najchudsza razem z nimi..
Gdy była pierwszy lockdown w marcu, przytyłam dużo, nie pamiętam dokładnie ile ale dużo. Wtedy też wróciłam na chwilę do Aby aby się ratować ale chyba nie zależało mi na tym szczególnie bo odpuściłam.
W 2016r. Odkryłam tumblera i "Styl życia motylków". Na początku była to zabawa, nie liczyłam kalorii, po prostu starałam się schudnąć. Cały czas się podawałam i tak w zasadzie to nigdy nie udawało mi się dojść do nawet 1 celu jaki sobie postanowiłam. Wracałam, ale wiedziałam że to jest źle, robiłam to gdy naprawdę nie dawałem rady ale poddawałam bardzo szybko.
Teraz wróciłam do Aby i to jest pierwszy raz od 2018r. Kiedy udało mi się osiągnąć cele i nie poddałam się. W końcu zrozumiałam czego tak naprawdę chcę.
Jedynym minusem jest to, że aktualnie mieszkam w domu dziecka i jest mi dość trudno pomijać posiłki itp. bo posiłki jemy wszyscy razem, ja z innymi osobami które ze mną mieszkają. Wychowawcy zaczynają dostrzegać że nie przychodzę na posiłki i martwię się o to, że zaczną mnie pilnować. Narazie się staram tym nie przejmować i co będzie to będzie. Wiem że uda mi się z tego wybrnąć.
Teraz już nie tylko chodzi o schudniecie, teraz chodzi o, radość jaką czerpie z coraz to niższych cyferek na wadze, dojście do celu i pokazanie innym, że dałam radę, gdy schudnę może mnie ktoś pokocha, zwrócę na siebie uwagę i najbliżsi będą się o mnie martwić. To jest tylko skrawek powodów dla których weszłam w to podaż kolejny.
20.11.2020r.
Dzisiaj się na sobie lekko zawiodłam. Zjadłam dopiero kolacje, a dokładnie:
Serek wiejski 200g~260kcal
2 jabłka~76kcal
Banan~100kcal
5 ogórków konserwowych~12 kcal
Te ogórki zjadłam już dużo później ale jednak..
Wyszło mi ok.350kcal
Mój limit na dzisiaj wynosił 500 kalorii ale jestem mega zawiedziona tym, że dzisiaj tak dużo zjadłam.
Miałam ogromne wyrzuty sumienia i nawet tego nie spaliłam ćwiczeniami ani nic bo nie miałam na to siły psychicznej. Jestem strasznie rozczarowana.
Jedynyną dobrą rzeczą dzisiejszego dnia jest to, że odmówiłam lodów malinowo-śmietankowych I babeczek z czekoladą. Tak w zasadzie to tylko to było dobre w tym dniu ale to nie zmienia faktu, że czuje się strasznie.
Możecie uważać, że zjadłam i tak mało kalorii ale dla mnie to dość sporo tym bardziej, że raczej nie zdarzało mi się ostatnio tyle jeść albo chociaż rozkładana to sobie i ćwiczyłam. Dzisiaj miałam iść na rolki ale nie wyrobiłam się z czasem bo niestety zatrzymały mnie rzeczy na które nie miałam wpływu.
Ogólnie to tak sobie dzisiaj myślałam, że moja docelowa waga to 50kg ale aktualnie ważę 58kg i mimo że schudłam już 9kg to efektów brak, więc sobie myślę że jak schudnę do 50kg to będę wyglądać dalej tak samo i zastanawiam się czy jeżeli osiągnę już te 50kg to czy nie zejdę do 45. To będzie wymagało bardzo dużo pracy i samozaparcia, mam tego świadomość.
Jak narazie chce dojść do 55kg, a następnie 50. Zobaczymy jak to będzie.
Miłej nocy kochani^^
19.11.2020r.
Ten dzień nie należał do najlepszych ale również nie był najgorszy.
Na śniadanie zjadłam 200g jogurtu~80kcal + jabłko 75g~38kcal
Na obiad zjadłam łyżkę ziemniaków z łyżką mięsnej potrawki i szczerze nie mam pojęcia ile to mogło mieć kcal, obstawiłam, że mniej więcej 80 ale totalnie nie wiem.
Nienawidzę jeść obiadów bo nie wiem tak dokładnie z czego są zrobione i ile mają kalorii. Na kolację nie zjadłam nic bo dalej trzymały mnie wyrzuty sumienia przez ten obiad bo nie miałam pojęcia ile to mogło mieć kcal.
Ale jest jedna rzecz z której jestem dumna, a dokładniej to, że rozpuszczałam dzisiaj bardzo duża ilość czekolady o smaku kasztanków z Wawela w "kąpieli wodnej" i nie zjadłam ani okruszka tej czekolady, nawet jeśli się ubrudziłam to zamiast zlizać, wycierałam jakąś ścierką. Tak samo jak babeczki, które są na jutro ale dzisiaj je robiliśmy (Właśnie ta czekolada była do polania ich).. Nie zjadłam nic, ale to dosłownie nic, nie skusiłam się na babeczkę chociaż mogłam. Jutro również jej nie zjem bo dopiero 25 będę jeść co będę chciała starając się nie myśleć o kaloriach.
Mam wrażenie że idzie mi coraz lepiej.
Zrobiłam trening
Spaliłam ok. 500kcal
Zjadłam ok.240kcal (chociaż gdyby liczyć że ta potrawka ma trochę więcej to ok.300kcal)
Spaliłam ok.500 samym treningiem + sprzątanie (dzisiaj dużo sprzątałam) i +kroki
Wychodzi mi gdzie mniej więcej 800kcal
Życzę wam udanej nocy kochani!❤🦋
19.11.2020r.
Aaaa!
Skarby, jeszcze wczoraj ważyłam 59.6kg, a dzisiaj waga wynosi 58.6kg, więc cały kilogram w dół!!
18.11.2020r.
Ten dzień nie należał do najlepszych, ponieważ czułam się po prostu rozjebana fizycznie i psychicznie. Cały czas byłam zmęczona, nie miałam siły wstać z łóżka i w zasadzie to prawie spałam między e-lekcjami. Czułam się całkowicie wyczerpana.
Zakończyłam fast'a bo naprawdę dosyć słabo się czułam i niezbyt byłam w stanie cokolwiek zrobić.
Tak więc mój fast trwał;
Jestem szczęśliwa z tego powodu bo był to mój najdłuższy fast I uważam że nie poszedł mi najgorzej.
Dzisiaj miałam 300kcal według diety. Zjadłam ok.180 i szczerze mówiąc to czułam się okropnie bo miałam wrażenie że zamiast 180kcal zjadłam co najmniej 500. Myślałam że jogurt nie miał 80kcal tylko z 200 i generalnie, że owoce były większe więc miały więcej kalorii niż ja obliczyłam. Najadłam się bardzo i czułam się z tym źle szczerze mówiąc.
Poćwiczyłam trochę bo po tym posiłku nabrałam dość sporo energii, a tak właściwie podczas głodówki nie ćwiczyłam bo nie miałam na to siły.
Zrobiłam te ćwiczenia:
Spaliłam ok.600kcal.
To w zasadzie tyle więc życzę wam miłej nocy i wytrwałości, dobranoc❤
Cześć kochana. Szukam osoby z którą mogę wzajemnie się wspierać w odchudzaniu. Jeśli chcesz się poznać to super ale jeśli nie to miło by mi było jakbyś udostępniła na swojej tablicy moje pytanie ❤️🦋
Słońce, zapraszam Cię na grupę na snapchacie m0tylkiany, gdzie każdy się wzajemnie wspiera. Osobiście nie jestem zbytnio dobra jeśli chodzi o wspieranie drugiej osoby więc raczej się nie polecam.
Kruszynki, jeśli ktoś z was jest chętny to piszcie śmiało do tego motylka!!
Powodzenia^^
17.11.2020r.
Zacznę od tego, że rano się zważyłam i waga wynosi 59.6kg więc nie ukrywam, że jestem mega szczęśliwa.
Wiec dzisiejszy dzień nie poszedł mi najgorzej bo jestem na 3 dniu fast'a. Nie ćwiczyłam bo nie miałam za bardzo siły.
Nie wiem czy jeszcze jutro nie pociągne głodówki. Nie nastawiam się na to, jak zjem to nic się nie stanie, a jak nie zjem to również będzie dobrze.
Chodzeniem spaliłam ok. 500kcal.
Chudej nocy kruszynki🦋❤
16.11.2020r.
Zaczęłam drugi tydzień mojej diety. Nie schudłam tych 4kg, a wręcz przeciwnie, był moment gdzie przytyłam 1.4kg ale to tylko i wyłącznie moja wina bo miałam 2 bardzo bardzo luźne dni gdzie wpierdalałam co popadnie.
Mam nadzieję że w tym tygodniu uda mi się schudnąć chociaż 2kg i będę szczęśliwa.
Dzisiaj pociągnęłam fast'a z wczoraj i jestem z siebie w zasadzie bardzo dumna. Odczuwam głód ale nie jem. Wypiłam rano herbatę z cynamonem i szczerze, to było obrzydliwe i myślałam że zwymiotuje, bo nie lubię cynamonu. Chyba będę musiała się przekonać do cynamonu bo przyspiesza metabolizm i jest dosyć zdrowy.
Śniadania nie zjadłam bo najzwyczajniej na świecie na nie, nie przyszłam. Na obiad miałam naleśniki ale również ich nie zjadłam, wychowawczyni przyszła do mnie do pokoju i wołała na obiad ale ja powiedziałam że dalej mam lekcje (mimo że nie miałam), później pani z dzieciakami poszli na dwór i dała mi kluczyk do kuchni i powiedziała że mam zjeść obiad, więc ja to wykorzystałam i wzięłam 2 naleśniki, spakowałam w woreczek śniadaniowy i aktualnie leżą w moim pokoju w kartonie ale zaraz je komuś oddam.
Na kolację nie poszłam bo specjalnie szybciej poszłam się wykąpać aby mnie ominęła.
Uważam, że ten dzień poszedł mi naprawdę dobrze.
Byłam ponad godzinę na rolkach i spaliłam ok.560kcal, gdy przyszłam do domu to chwilę poćwiczylqm i spaliłam 400kcal, więc już razem wychodzi ok.960kcal, a dodać do tego kroki i spalone przy nich kalorie to wychodzi już 1000 spalonych kalorii.
Jestem zadowolona.
Chudej nocy skarby❤🦋
15.11.2020r.
Ten dzień poszedł mi dobrze bo nic nie zjadłam.
Jutro zaczynam drugi tydzień diety i mam 100kcal do wykorzystania ale nie wiem czy w ogóle je wykorzystam.
Na pewno nie uda mi się schudnąć nawet 4kg na tej diecie ale jak już zaczęłam to skończę i zrobię wszystko aby było jak najlepiej.
Wstałam o 11 więc śniadanie mnie ominęło, na obiedzie powiedziałam że boli mnie brzuch i ząb więc ro2niez nie zjadłam, a na kolacji powiedziałam że zjadłam na mieście.
Postaram się tego fast'a pociągnąć chociaż 28h.
Coraz bardziej wątpię że do świąt uda mi się schudnąć do 55kg.
Będę się bardzo starać. Od jutra postaram się wpaść na nowo w wir ćwiczeń i nie opiedalania się.
Chudej nocy skarby^^
14.11.2020r.
Ten dzień też zjebałam. Od teraz nie ma wymówek.
Postaram się zrobić fast'a.
Chudej nocy
Zważyłam się rano i waga wynosi 61.4kg..
To aż o 1, 4kg więcej niż ostatnim razem kilka dni temu. Nie ukrywam dosyć to demorywujace, ale sama sobie na to zapracowałam wczorajszym dniem. Teraz może być już tylko lepiej.
Pamiętajcie, najważniejsze jest to aby się nie poddawać!
Chudego i bezpiecznego dnia skarby!
13.11.2020r.
T R A G E D I A! (piątek 13go robi swoje)
Ten dzień to totalny żart. Rano bardzo bardzo źle się czułam, byłam bardzo osłabiona (zapewne od małej ilości jedzenia i dlatego że doktor mi zwiększył dawkę leku 4 dni temu) nie byłam wstanie wstać z łóżka, a jak już wstałam to kręciło mi się w głowie, miałam mroczki i czułam się jakbym miała zemleć.
Uznałam że zjem owsianke z mandarynka i jabłkiem. Zjadłam ja i po jakimś czasie miałam 1 napad nie wiem ile zjadłam ale pamiętam, że 2 tosty, 2 miski płatków, mullermilcha kakaowego i kaszke z herbatnikami. Zwymiotowałam. Nie miałam siły ćwiczyć ani nic innego więc się położyłam. Na obiad zjadłam 2 smażone jajka, krupnik i trochę ziemniaków. Nadszedł 2 napad, zjadłam 2 grzeski, pralinke, 1 princesse, 2 duże kawałki pizzy posmarowanej na wierzchu majonezem, ketchupem i sosem czosnkowym, kilka kawałków czekolady, popcorn, 4 mandarynki, 2 jabłka, 3 danonki i 600ml lodów czekoladowych, truskaekowych i smietankowych (3 smakowe) i serek wiejski z powidłami.
Chyba to tyle ale nie pamiętam...
Jestem załamana bardziej niż bardzo.
Boję się że przytylam z 2kg ale sama na to zapracowałam. Nie poddam się, to że noga mi się podwinęła nie oznacza, że to koniec. Nie. Jutro zjem sobie na spokojnie 300kcal żeby po tak ogromnym napadzie nie robić głodówki.
Na jutro co prawda mam limit 100 ale nie wiem czy dam radę, nie chce osłabić na nowo organizmu. Po prostu muszę wziąć się w garść. Opanować moje zachcianki. Muszę się nauczyć że jeśli "daje sobie palca to nie oznacza, że daje całą rękę" wtedy będzie mi szło coraz lepiej.
To jest dla mnie kolejna ważna lekcja. Nie ma co się poddawać.
Jedynym plusem dzisiejszego dnia jest rok że byłam na rolkach i spaliłam trochę ponad 1000kcal, wiem że to nic w morzu tych kalorie które dziś zjadłam ale zawsze to coś.
Muszę się wyspać tak więc dobranoc skarby, Pamiętajcie nie warto się poddawać każdy z nas ma czasami gorsza chwilę.
Dobranoc motylki❤🦋
12.11.2020r.
Dobra, ten dzień nie poszedł mi najlepiej ale również nie było jakoś szczególnie zły.
Zjadłam ok.80kcal ale skusiłam się na piwo, a konkretnie desperadosa(on miał 232kcal) więc razem "zjadłam" ok. 315kcal.
Mój limit na dzisiaj wynosił 200 więc wyszłam poza ok.115kcal..
Nie ukrywam, że jestem na siebie dosyć zła. Spaliłam trochę kalorii bo ćwiczyłam po obiedzie i wtedy spaliłam 335kcal, i wieczorem po jakimś czasie od wypicia piwa, spaliłam 600kcal. Uważam, że mogę sobie wybaczyć wyjście poza limit, ponieważ spaliłam to ćwiczeniami+byłam na spacerze, na którym spaliłam ok.120kcal.
Spalone kalorie: ok.1060kcal
Zjedzone kalorie: ok.315kcal
Osobiście sądzę, że mogło mi pójść lepiej.
Limit na jutro wynosi 100kalorii.
Trzymajcie się chudo skarby❤🦋