Strasznie mi się chce jakiegoś ogniska, ale pogoda ciągle pod psem i nie ma jak. W piątek prawdopodobnie mają 35 stopniowe upały to może wtedy wieczorkiem się uda. Pamiętacie klasowe ogniska i biesiady przy nich do białego rana? Wtedy to było coś, a teraz tylko picie i drętwo, drętwo, drętwo. Myślę, że mało osób umie się tak bawić, jak kiedyś.










