M贸j sen z dzisiaj
Czasy wsp贸艂czesne, tyle 偶e pewnie z g贸ra pi臋膰 lat do ty艂u, bo epoka przedkoronawirusowa. Akcja dzia艂a si臋 w Polsce, dowodem na to by艂o kilka szczeg贸艂贸w, o kt贸rych mowa b臋dzie p贸藕niej. G艂贸wna bohaterka, kt贸rej imi臋 albo nie zosta艂o ukazane, albo go nie zapami臋ta艂am, by艂a typow膮 nastolatk膮 w wieku p贸藕nopodstaw贸wkowym/wczesnolicealnym. Dorasta艂a w i艣cie patologicznej rodzinie, gdzie rodzicielskie chlanie by艂o na porz膮dku dziennym. Jak ju偶 rodzice byli dobrze porobieni, w艂膮cza艂 si臋 agresor i rozpoczyna艂y si臋 ca艂onocne awantury czasem przerywane przez policj臋. Niebieska karta i elo, dziewczyna musia艂a trwa膰 w tym syfie przynajmniej do 18 r偶. Protagonistka mia艂a serdecznie dosy膰 i obmy艣la艂a plan, jak spierdoli膰 z tej patochaty i zacz膮膰 nowe 偶ycie z dala od toksycznej rodzinki. Pewnego popo艂udnia trwa艂a enta z kolei libacja, zjawili si臋 s膮siedzi i wuj, sta艂y bywalec tamtejszych imprez, kt贸ry bawi艂 cz臋sto przez weekend, p贸ki nie wytrze藕wia艂, bo przyje偶d偶a艂 swoim starym du偶ym fiatem. Biesiadnicy byli zaj臋ci typowymi przy艣piewkami typu "Kto w [miesi膮c] urodzony jest...", wtedy protka postanowi艂a sw贸j plan wcieli膰 w 偶ycie. Spakowa艂a najpotrzebniejsze rzeczy, wybieg艂a przed dom i wsiad艂a do pierwszego lepszego wujkowego samochodu. No i zacz臋艂a si臋 lekka panika - brakowa艂o kluczyk贸w do odpalenia samochodu. Zostawi艂a baga偶 w poje藕dzie i wr贸ci艂a si臋 do domu. Z progu przygl膮da艂a si臋 pomieszczeniu. Los si臋 do niej u艣miechn膮艂. Klucze do samochodu wystawa艂y z tylnej kieszeni spodni wujka. Zaczeka艂a na moment, kiedy wuj b臋dzie wlewa艂 w siebie na hejna艂 kolejny kieliszek w贸dki i zgrabnym ruchem zwin臋艂a mu kluczyki. Pobieg艂a do pojazdu, wsiad艂a, przekr臋ci艂a kluczyk w stacyjce i pr臋dko odjecha艂a nie patrz膮c si臋 za siebie. Ten plan mia艂 pewn膮 wad臋 - nie wiedzia艂a, gdzie ma jecha膰. Ot tak sobie jecha艂a przed siebie. Jednak po chwili zauwa偶y艂a, 偶e kto艣 za ni膮 jedzie. Nieco si臋 przestraszy艂a i stara艂a si臋 zgubi膰 ogon. Bezcelowo. Goni膮cy mieli nieco szybszy samoch贸d lub zwyczajnie mniej zdezelowany ni偶 auto prowadzone przez protk臋. Somsiedzki passat niewiele m艂odszy od tego gruzu bez problemu mo偶e go dogoni膰. Passat prowadzony by艂 przez ch艂opaczka z s膮siedztwa, na miejscu pasa偶era siedzia艂 drugi, obaj byli w wieku protki. Takie typowe wyrostki, kt贸re wymusza艂y haracz na m艂odszych g贸wniakach. Szybko znalaz艂y si臋 po jej prawej stronie i postanowi艂y j膮 zepchn膮膰. M艂oda si臋 nie dawa艂a i czasem ostro hamowa艂a, by zostawi膰 zdezorientowanych ch艂opaczk贸w na przedzie i pojecha膰 w inn膮 stron臋. Po kilku takich manewrach uda艂o si臋 dziewczyn臋 zepchn膮膰 do rowu, lecz nagle znik膮d na niebie rozb艂ysn臋艂a si臋 艂una i przed samochodami pojawi艂a si臋 pewna starsza pani, taka dobrze po sze艣膰dziesi膮tce. Popatrzy艂a na kierowc贸w obu samochod贸w. R臋ka jej si臋 za艣wieci艂a i drzwi od passata same si臋 otworzy艂y. Ch艂opaczk贸w kompletnie zamurowa艂o na ten widok. Starsza pani zapyta艂a ch艂opak贸w, dlaczego to zrobili. Wyrostki popatrzy艂y si臋 na siebie, w ko艅cu jeden wyduka艂, 偶e to jej rodzice zap艂acili dwoma butelkami samogonu im rodzicom, a ch艂opaczkom sypn臋艂a po dyszce za to, 偶eby艣my j膮 odszukali i przyprowadzili do domu. Po tym drugiemu rozwi膮za艂 si臋 j臋zyk i si臋 wygada艂, 偶e to wszystko przez ich rodzic贸w, bo wiecznie chlej膮 z rodzicami dziewczyny i przez to w domu nigdy nie ma kasy i musz膮 okrada膰 m艂odszych uczni贸w, by nie chodzili g艂odni. Dziewczyna tylko odsun臋艂a szyb臋 ci臋偶k膮 chodz膮c膮 korbk膮 i tylko nas艂uchiwa艂a, o czym jest rozmowa. Nagle zobaczy艂a, 偶e owa tajemnicza starsza pani zacz臋艂a si臋 jej przygl膮da膰, wi臋c natychmiast spu艣ci艂a wzrok. Ta do niej podesz艂a i r贸wnie偶 chyba przy u偶yciu magii otworzy艂a drzwi starego du偶ego fiata i zapyta艂a: - Bardzo Ci 藕le z Twoimi rodzicami? - Gdyby mi nie by艂o 藕le, to bym nie ucieka艂a... Nagle nieznajoma odwr贸ci艂a si臋 plecami i powiedzia艂a m艂odym, 偶eby opu艣cili pojazdy i poszli za ni膮. Oczywi艣cie nast膮pi艂 pot臋偶ny szok, ale jak ju偶 widzieli takie rzeczy, to ju偶 przysz艂o im na my艣l, 偶e to jaka艣 dobra wr贸偶ka i zabierze ich do jakiej艣 magicznej krainy. Najpierw z pojazdu wysiad艂a dziewczyna zabieraj膮c ze sob膮 baga偶, a za ni膮 dw贸ch ch艂opak贸w. Pod膮偶yli za pani膮, kt贸ra nagle znikn臋艂a w o艣lepiaj膮cym 艣wietle. Dziewczyna zamkn臋艂a oczy i na o艣lep sz艂a przed siebie. Sz艂a i sz艂a, a偶 nagle co艣 stan臋艂o jej na przeszkodzie. Okaza艂o si臋, 偶e wesz艂a w jakiego艣 wyro艣ni臋tego narysowanego go艣cia, kt贸ry napomnia艂 j膮, 偶eby patrzy艂a przed siebie a nie w telefon, cho膰 w tym momencie w telefon nie patrzy艂a. Otworzy艂a oczy. Przed ni膮 by艂o... zaskoczenie. Wygl膮da艂o jak typowe ma艂e miasteczko, lecz uwag臋 przyku艂a dosy膰 du偶a brama wykonana z drutu zbrojeniowego. R贸偶nic膮 by艂o to, 偶e wszystko by艂o w tradycyjnej animacji. A偶 spojrza艂a si臋 na swoje r臋ce - wygl膮da艂y jak narysowane. Przed ni膮 sta艂a owa pani, r贸wnie偶 narysowana. Za艣wieci艂y jej si臋 r臋ce i wymamrota艂a co艣 w nieznanym j臋zyku, kt贸rego nie by艂a w stanie rozpozna膰. Nie brzmia艂 jako艣 charakterystycznie, by m贸c dopasowa膰 go do jakiej艣 rodziny j臋zyk贸w. Brama si臋 lekko za艣wieci艂a i otworzy艂a. "Idziemy", powiedzia艂a do nastolatk贸w starsza pani, a oni pod膮偶yli za ni膮. Jakie艣 p贸艂 kilometra za bram膮 znajdowa艂 si臋 budynek w stylu wiktoria艅skim. Nic nadzwyczajnego. Kiedy podeszli pod budynek, starsza pani si臋 zatrzyma艂a i zwr贸ci艂a w stron臋 m艂odzie偶y. - To jest moje kr贸lestwo, a przy okazji schron dla dzieci, kt贸re maj膮 z艂ych rodzic贸w i przed nimi uciekaj膮. Zajmujemy si臋 takimi jak Wy i przygotowujemy do doros艂ego 偶ycia. Dbamy o edukacj臋 i o to, 偶eby艣cie po sko艅czeniu szko艂y 艣redniej mieli zaw贸d i poszli do pracy albo na studia. Odezwa艂 si臋 jeden z ch艂opak贸w: - Brzmi idyllicznie. Sk膮d Wy macie na to kas臋? Odpowied藕 by艂a szybka: - Kilkoro naszych podopiecznych za艂o偶y艂o du偶e firmy i cz臋sto w ramach wdzi臋czno艣ci za pomoc im w trudnym okresie obsypuj膮 darowiznami. Niemniej jednak dzieciaki czasem organizuj膮 magiczne festyny, na kt贸rych zbieraj膮 pieni膮dze na jaki艣 cel, 偶eby nie by膰 ca艂kowicie zdanym na pieni膮dze starszych koleg贸w, by艂ych podopiecznych. Oczywi艣cie, s艂owo klucz, magiczne. To w szczeg贸lno艣ci frapowa艂o protk臋. - Od razu Was uprzedz臋. To miejsce, gdzie realizm zderza si臋 z magi膮. Odwiedzaj膮 nas postacie z bajek, kt贸re opowiadaj膮 was swoje historie, kt贸re nieraz ogl膮dali艣cie w telewizji. Lub obecnie, na swoich komputerach. Macie niepowtarzaln膮 okazj臋 pozna膰 to wszystko z ich perspektywy. Weszli do budynku, a tam dzieci i nastolatk贸w. Najm艂odsze mia艂y z 3-4 latka, co wzbudzi艂o szok, gdy偶 jak wcze艣niej pani wspomnia艂a, 偶e to schron dla tych, co uciekli z domu. Najstarsi byli w okolicach osiemnastki. Ka偶dy by艂 czym艣 zaj臋ty. Jedni siedzieli przed telewizorem i grali na konsoli, inni sprz膮tali, jeszcze inni wykonywali jakie艣 magiczne sztuczki, jeszcze inni im przyklaskiwali. Wszystko wygl膮da艂o jak w bajce Disneya, tylko brakowa艂o tego w膮tku musicalowego, 偶e wszyscy 艣piewaj膮, co s艂usznie zauwa偶y艂 jeden z ch艂opaczk贸w, kt贸ry g艂o艣no o to zapyta艂. Jedna z dziewczyn odpowiedzia艂a: znajd藕 magiczne s艂owa, to zaczniemy wszyscy 艣piewa膰. Magiczne s艂owa? 呕adne z tr贸jki nie zrozumia艂o, tylko si臋 popatrzy艂o na siebie. Starsza pani powiedzia艂a, 偶e w ca艂ym domostwie s膮 ukryte w r贸偶nych miejscach magiczne s艂owa, kt贸re trzeba dotyka膰 i jak znajdzie si臋 wszystkie, to wyczarowuj膮 si臋 wszystkie na jednym papirusie zawieraj膮cym melodi臋. I potem jak ka偶dy dotknie tego papirusu, zna t臋 piosenk臋 i nawet wie, kt贸re partie ma za艣piewa膰. I 偶e pono膰 to jedna z ulubionych zabaw bywalc贸w. Bo mo偶e je szuka膰 jedna osoba, mo偶e te偶 kilka, bo i tak wszystko jest na jednym papierze, kt贸ry i tak kto chce bra膰 udzia艂 w 艣piewaniu, musi go dotkn膮膰. Ale teraz nie ma czasu, bo ma si臋 wieczorem zjawi膰 Hades z Herkulesa, kt贸ry opowie histori臋 z bajki z jego perspektywy. Nowi si臋 rozpakowali, zrobili ma艂e zapoznanie z reszt膮 podopiecznych, okaza艂o si臋, 偶e niekt贸rzy posiadaj膮 nawet w艂asnych chowa艅c贸w (one z kolei by艂y w CGI), kt贸re s膮 wr贸偶kami. Jedne s膮 od ognia, inne od wody, inne od technologii, itd. Posiadacze chowa艅c贸w wyt艂umaczyli, 偶e otrzymuje si臋 je za szczeg贸lne osi膮gni臋cia. Wybitne wyniki w nauce, sporcie, jako najlepszy wolontariusz, jako YouTuber, kt贸ry ma co najmniej 100 000 subskrypcji, jako bohater, kt贸ry kogo艣 ocali艂, generalnie by艂o tego troch臋. Dziewczyna, kt贸ra to t艂umaczy艂a, by艂a najlepsz膮 uczennic膮 ze wszystkich podopiecznych. Rok w rok nie schodzi艂a ni偶ej ni偶 5.5 w 艣redniej, a jak mieszka艂a z rodzicami, mia艂a problem z wyj艣ciem z zagro偶e艅 i raz zdarzy艂o si臋 jej powtarza膰 si贸dm膮 klas臋, bo nie mia艂a warunk贸w do nauki. Inna dziewczyna si臋 pochwali艂a, 偶e tak si臋 uczy艂a magicznych sztuczek, 偶e nauczy艂a si臋 lewitowa膰 na 10 cm od ziemi i za to dosta艂a chowa艅ca. I ta sama dziewczyna pochwali艂a swoj膮 kole偶ank臋, najlepsz膮 przyjaci贸艂k臋, 偶e ta dosta艂a chowa艅ca za to, 偶e zorganizowa艂a zbi贸rk臋 na rzecz domu spokojnej staro艣ci i uda艂o jej si臋 go uratowa膰 przed likwidacj膮 i za to ma chowa艅ca leczniczego, kt贸ry jednak ma ograniczon膮 moc, bo zajmuje si臋 u艣mierzaniem b贸lu lub leczeniem ran, bo w ko艅cu ca艂kowite leczenie nie ma sensu, bo nikt by nie umiera艂, a to nie o to chodzi. Tak wi臋c w du偶ym skr贸cie - magiczna kraina, rodem z Disneya, ale w bardziej wsp贸艂czesnym wydaniu. Ludzie tam po nocach siedzieli z nosem w kompach lub smartfonach. No i faktycznie, w okolicach 21 zjawi艂 si臋 Hades we w艂asnej osobie, w towarzystwie Mojr. Zacz臋li opowiada膰 histori臋, a Mojry zacz臋艂y si臋 przerzuca膰 okiem, kiedy si臋 wcina艂y i dodawa艂y co艣 od siebie. Wszyscy byli mocno zainteresowani, bo rzekomo Hades ostatnio pojawi艂 si臋 w okolicach 2000 roku, kiedy nikogo z podopiecznych nawet na 艣wiecie nie by艂o, a inne postacie czasem wpada艂y co kilka miesi臋cy. Pogadanka trwa艂a do drugiej lub trzeciej nad ranem, po czym, Hades z Mojrami opu艣ci艂y owe schronisko. Wychowankowie starszej pani otrzyma艂y polecenie p贸j艣cia spa膰 z wyj膮tkiem dw贸ch ch艂opak贸w, kt贸rzy postanowili poszuka膰 magicznych s艂贸w. Wymkn臋li si臋 z pokoju, w kt贸rym spa艂o po 6 ch艂opak贸w w 艂贸偶kach dwupi臋trowych i przy艣wiecali sobie latark膮. Zacz膮艂 nastawa膰 ranek, kiedy znale藕li ostatnie s艂owo i w r臋kach tego, co znalaz艂 ostatni wyraz, pojawi艂a si臋 kartka ze s艂owami, kt贸re 艣wieci艂y na taki z艂oto-miedziany kolor, ale w jakim艣 dziwnym j臋zyku, w dziwnym alfabecie. - O cholercia, ta melodia wpada w ucho! B臋dzie mi teraz przez kilka dni w g艂owie gra艂a! - krzykn膮艂 go艣膰 z kartk膮 w r臋kach. Drugi podszed艂, dotkn膮艂 kartki i dozna艂 ol艣nienia. Wyszepta艂 tylko: "Rzeczywi艣cie". Wr贸cili do pokoj贸w, poszli spa膰, ale tylko na w godziny, bo by艂a pobudka o 9 na 艣niadanie, kt贸re odbywa艂o si臋 o 9.30. 艢niadanie by艂o zwyczajne, lecz robione przez magi臋, kt贸ra nagrzewa艂a patelnie, przewraca艂a nale艣niki, itd., a talerze lewitowa艂y po czym sz艂y na st贸艂. Po 艣piewaniu ka偶dy dotkn膮艂 kartki i zacz臋艂o si臋 艣piewanie. Jednego z ch艂opak贸w i t臋 najbardziej nie艣mia艂膮 dziewczyn臋 tak ponios艂o, 偶e a偶 poszli w wiadomym celu do samochodu i w niczym w Titaniku by艂o uj臋cie na d艂o艅 po艂o偶on膮 na szybie samochodu. Oczywi艣cie protk臋 do ta艅ca porwa艂 przystojny szatyn, co wyra藕nie wskazywa艂o, 偶e to ma by膰 ten OTP. Patrzyli sobie g艂臋boko w oczy, a偶 zadzwoni艂 telefon dziewczyny. Dzwoni艂a jej matka. Odebra艂a. Mamu艣ka z wyra藕nym kacem w g艂osie pyta艂a j膮, gdzie jest. Dziewczyna odpar艂a, 偶e ju偶 do niej nie wr贸ci i mog艂a si臋 ni膮 wcze艣niej interesowa膰 i niech nawet jej nie szuka, bo jej nie znajdzie. Doda艂a tylko, 偶e jest ca艂a i zdrowa i nikt jej nie porwa艂, a samoch贸d wuja jest w fosie niedaleko fabryki opon m贸zgowych (to by艂a fabryka opon, m贸zgowych doda艂a 偶artobliwie) i niech go sobie we偶mie. Dalej mi si臋 sen troch臋 jakby zamaza艂 i niewiele z niego pami臋tam, tyle tylko, 偶e tam si臋 potem pojawi艂a jeszcze jedna posta膰 z bajki, kt贸rej ju偶 nie pami臋tam. By艂o co艣 jeszcze ze staraniem si臋 jednego z nowych ch艂opak贸w o chowa艅ca, no i tu mi si臋 sen urwa艂. Mo偶e p贸藕niej mi si臋 przy艣ni kontynuacja, bo czasem mam sny-kontynuacje.








