Ej dobra przysięgam już od ponad roku nie jestem w związku i proboje o nim zapomnieć ale kiedy już zaczęłam się powoli przyzwyczajać zaczął pojawiać się w moich snach. Nie ma gorszego uczucia od tego,jak masz sen w którym on cię przeprasza za wszystko i żyjecie sobie szczęśliwie a następnie budzisz się i orientujesz się że to był jebany sen a on ma inną z którą jest szczęśliwy…dlaczego to tak kurwa boli. Proboje pojąć do tego głupiego łba że on już nie wróci i muszę się kurwa przyzwyczaić ale oczywiście każdy wieczór kończy się tak samo,czyli zastanawianie czy moje życie ma wgl sens bo kto by chciał taką świnie więc po prostu kopie w stołek.
Proszę zastrzelcie mnie















