For beginners / Masterposts / Timelines / Resources
2022 Larry / 2021 Larry / 2020 Larry / 2019 Larry / 2018 Larry / 2017 Larry / 2016 Larry / 2015 Larry / 2014 Larry / 2013 Larry / 2012 Larry / 2011 Larry / 2010 Larry
Reasons why / They never broke up / Rainbow Bears / Body Language / Tattoos / Looking disgustingly in love / Sign language / Jealous Harry / Jealous Louis / Innuendos / Baby boyfriends / List of things I like crying over / Big gay war / Nothing suspicious here keep scrolling / Dream Team / Always touching / Holding Hands / Denials / Supportive Harry / Supportive Louis / Always around each other / Next to you / Harry is Louis’ baby / Married as fuck / List of things larry should be avoiding if larry wasn’t real / Sharing is caring / Debunked or not debunked / Best friends who are also married
For skeptical ones: Coincidences / Biggest Larrie Award / Communicating / Coded clothing / Queer coding / Outings / Tweets / Blue and Green / Patterns / Things named Louis / Narrative x Reality / Sexuality Harry / Sexuality Louis / Rebel Harry / Rebel Louis / Rebel Larry / Photo ban / Larry and Larries / Plausible Deniability
Why and How: Industry / Closeting / People exposing Syco and Modest / Simon Cowell / Louis x Simon / Harry x Simon / Modest / Management / Coming out / Harry’s image / Louis’ image / Rebranding / Syco / Contracts and Business / Media Training / PR relationships / Harry’s closet / Louis’ closet / Not the first ones
Louis is not a father: Babygate masterpost with links / Babygate general tag / Babygate masterposts / Babygate resources / Babygate timeline / Birth certificate / DNA test / Real parenthood / Surrogate / Custody / Fake pregnancy / Photoshopped / Why babygate / Briana / Rainbow bears x Babygate / Harry x Babygate / Louis x Babygate / Media x Babygate / 1D x babygate / Larry x Babygate / Foreshadowing babygate / Party boy Louis / Boobiegate / End it / Freddie Reign / Babygate 2021 / Babygate 2022 / Babygate 2023
Beards and stunts: Stunts / Holivia / Haylor / Hamille / Hendall / Haige / Townes / Elounor / Loufie / Douis / Haroline / Tess / Harry x Elounor / Paparazzi / Pap walks / Stunt Clothes And Accessories
Harry: Harry’s House / HSH promo / HSH leak / Solo Harry / Harry and gender / Harry Styles appreciation post / Actor Harry / Don’t Worry Darling / My Policeman / Eternals / HS Tour (Live on Tour) / Twitter Harry / Instagram Harry / Merch Harry / Harry Fashion / Harry and Rainbows /Harry and fans / Harry team / Harry band / Harry’s Rings / Interview Harry
Louis: Faith In The Future / FITF Promo / All Of Those Voices / AOTV promo / Louis song leaks / Solo Louis / Louis Tomlinson appreciation post / Walls era / Directors Cut / Just Like You / Bye Simon / Louis the boss / Everyone loves Louis / / Twitter Louis / Instagram Louis / Louis Fashion / Judge Louis / Merch Louis / BMG / Away From Home Festival / Away From Home Livestream / LT2 / Louis and Rainbows / Louis and fans / Real Louis / Louis team / Louis band / Interview Louis / LT2 anagrams
1D: 1D general tag / Hiatus / Zayn Leaving / Louis x 1D / Harry x 1D
Rainbow bears: Rainbow bears general tag / RBB / SBB / Rainbow bears for beginners / Rainbow bears masterpost / Rainbow bears theories / Nut tree / RBB phone / Countdown / Larry x rainbow bears / Sound guy debunked
Random tags and important events: Blue bandana / Fake leaks and hacks / Weedgate / Yachtgate / Yacthgate 2.0 / Porngate / Milkshake tweet / Carpool karaoke milkshake / 369 / 28 / Eroda / Papillon / AIMH / Belfast / Lairport / Massive attack teardrop
Tour tags: LOT 2021 / LOT 2022 / LOT 2023 / LTWT 2022 / FITFWT 2023
November isn't over just yet. Louis Tomlinson is our Artist of the Month and we're sharing some behind-the-scenes footage from the "Silver Tongues" music video.
Check it out and listen to Louis’ new album Faith in the Future right here.
The Only Truth (Everything comes back to you) - Masterpost
Tytuł: The only truth (everything comes back to you)
Pairing: Larry (Louis&Harry), Nemma (Niall&Gemma)
Bohaterowie: Harry Styles, Louis Tomlinson, Rosalie Styles, Keenan Jones, Niall Horan, Liam Payne, Gemma Styles
Opis: Po dziewięciu latach Harry wraca do rodzinnego Holmes Chapel i wszystko wydaje się być takie samo. Domek na drzewie wciąż ma zepsutą drabinę, Barbara wciąż prowadzi piekarnię, a jego dawna szkoła nadal jest wypełniona rozgadanymi uczniami. Holmes Chapel nic się nie zmieniło. A jednak jest inaczej, bo Louis jest w związku i to nie Harry jest jego chłopakiem.
Lub AU, gdzie Harry rezygnuje z kariery muzycznej i wraca do rodzinnego miasta z siedmioletnią córką i bagażem, który może wszystko zmienić.
AU: Alternatywna rzeczywistość, One Direction nie istnieje.
Ostrzeżenia: kid fic, famous!Harry, single parent!Harry, teacher!Louis, fluff, angst, hate/love
Opis: Po dziewięciu latach Harry wraca do rodzinnego Holmes Chapel i wszystko wydaje się być takie samo. Domek na drzewie wciąż ma zepsutą drabinę, Barbara wciąż prowadzi piekarnię, a jego dawna szkoła nadal jest wypełniona rozgadanymi uczniami. Holmes Chapel nic się nie zmieniło.
A jednak jest inaczej, bo Louis jest w związku i to nie Harry jest jego chłopakiem.
Lub AU, gdzie Harry rezygnuje z kariery muzycznej i wraca do rodzinnego miasta z siedmioletnią córką i bagażem, który może wszystko zmienić.
- We’ve been in fire, went down in the flames. We sailed the ocean and drowned in the waves. Built a cathedral but we never prayed. We had it all, yeah, and we walk away. Point of no return and now it’s just too late to turn around. I try to forgive you but I struggle ‘cause I don’t know how. We built it up so high and now I’m fallin’ it’s a long way down.... It’s a long way down, from here...
Louis słucha w skupieniu, ignorując łzy spływające po twarzy. Głęboki głos Harry’ego przenika przez kable słuchawek, wypełniając jego głowę melodią i słowami, sięgając prosto do serca. Myśli o ich związku, o tym, jak szybko ich krótka przyjaźń przerodziła się w coś większego i jak roztrzaskało się to na kawałki, gdy Harry wyjechał. Nie może zrozumieć, dlaczego to Harry miałby mu wybaczać, w końcu to on odszedł, zostawiając go samego w Holmes Chapel, ale mimo to, te słowa są tak prawdziwe, jak tylko mogłyby być.
Piosenka dobiega końca i Louis oddycha głośno, ciężko, nim włącza kolejny teledysk, nieco obawiając się tego, co może usłyszeć, ale wie, że teraz już nie może się zatrzymać.
- Is it my imagination? Is it something that I’m taking? All the smiles that I’m faking “Everything is great, everything is fucking great”. Going out every weekend, staring at the stars on the ceiling. Hollywood friends, gotta see them. Such a good time, I believe this time.
Wpatruje się w ekran laptopa, obserwując uśmiechniętego Harry’ego. Wie, że to tylko teledysk, nic więcej, ale jego uśmiech i jakby pozbawione blasku oczy sprawiają, że czuje uścisk w gardle. Harry z teledysku kręci się w barze, z grupą znajomych, pijąc piwo i śpiewając, ale coś – być może właśnie te puste oczy, a być może tekst piosenki – sprawia, że Louis wie, że to nie jest tylko gra, że to nie jest tylko teledysk.
- We’re singing ‘til last call and it’s all out of tune. Should be laughing but there’s something wrong and it hits me when the light go on. Shit, maybe I miss you. Just like that and I’m sober, I’m asking myself “Is it over?”. Maybe I was lying when I told you „everything is great, everything is fucking great”. And all of these thoughts and the feelings, cheers to that if you don’t need them I’ve been checking my phone all evening, such a good time, I believe it this time.
Louis zatrzymuje piosenkę w ostatniej sekundzie. Zbliżenie na twarz Harry’ego, unoszącego lekko kąciki ust w próbie ponurego uśmiechu wyświetla się na jego laptopie i Louis widzi to, jak bardzo zniszczony się wydaje. Zastanawia się czy to tylko gra na potrzeby teledysku czy coś więcej, ale doskonale zna odpowiedź. Harry nigdy nie był dobrym aktorem.
Otrząsa się z tych myśli nim mógłby zacząć roztrząsać to i rozgrzebywać, i klika na kolejną piosenkę, niecierpliwie stukając palcem w obudowę laptopa, czekając, aż skończy się reklama. Łzy zdążyły już zaschnąć na jego twarzy.
- I always said that I’d mess up eventually. I told you that, so what did you expect from me? It shouldn’t come as no suprise anymore... I know you said that you’d give me another chance but you and I knew the truth of it in advance that mentally you were already out the door. Never thought that giving up would be so hard. God, I’m missing you and your addictive heart. You’re the habit that I can’t break, you’re the feeling I can’t put down...
Nagła wibracja telefonu sprawia, że podskakuje i jedna ze słuchawek wyślizguje się z jego ucha. Chce zignorować połączenie, bo nie może się zmusić do tego, by zatrzymać lub wyłączyć piosenkę, ale domyśla się, że to może dzwonić jego mama lub Lottie, martwiąc się o niego, więc niezdarnie wyjmuje komórkę z kieszeni spodni, wciąż skupiając się na słowach piosenki. Czuje pustkę, gdy widzi na wyświetlaczu imię Keenana. Wpatruje się tępo w telefon, nim w końcu odrzuca połączenie i odkłada urządzenie na bok.
- You gave me the time and the space I was out of control and I’m sorry, I let you down. Guess that I know what I already knew, I was better with you and I miss you now... You’re the habit that I can’t break, you’re the feeling I can’t put down. You’re the shiver that I can’t shake, you’re the habit that I can’t break, you’re the high that I need right now. You’re the habit that I can’t break.
Kiedy piosenka się kończy, telefon znów zaczyna rytmicznie wibrować. Keenan ponownie próbuje się do niego dodzwonić i Louis mruga, zaskoczony. Ma wrażenie, jakby wyrwano go z innego świata; świata, w którym istnieje tylko Harry Styles, w którym on i Harry wciąż są razem, a ktoś taki jak Keenan Jones nie istnieje. Czuje, jak gorycz podchodzi mu do gardła, gdy uświadamia sobie własne myśli i ponownie odrzuca połączenie, czując niechęć do samego siebie.
Zaciska palce na skrzydełkach nosa i bierze kilka głębokich oddechów, nim skupia się na ekranie laptopa.
- Drifting apart, getting harder to hold you. Days getting dark and the nights are growing cold. Are we burning out? Swept out of sight, rolling up on an ocean, there’s a cut on the rose and you’re lost in the moment. If our hearts are alive, maybe then we might send us back to the sun. Now I know, I know we’re losing light, our love is dying out cold on the floor. Like a fallen star that shines no more. Take, take me back to where it was before when we were on fire.
Louis czyta tekst, wyświetlany na filmiku stworzonym przez fanów, bo do tej piosenki nie ma teledysku, ale to jest poniekąd jeszcze gorsze, bo skupia się na słowach, odczuwając je tysiąc razy bardziej. Nieświadomie zaczyna nucić pod nosem razem z Harrym i odczuwa dziwną pustkę w sercu, gdy piosenka dobiega końca. Niecierpliwie klika w następny filmik, oznaczony nazwiskiem Stylesa i z zaskoczeniem odkrywa, że to cover. Unosi brwi, gdy słyszy pierwsze takty tak dobrze znanej sobie piosenki.
- Guess mine is not the first heart broken… My eyes are not the first to cry. I’m not the first to know there’s just no getting over you.... I know I’m just a fool who’s willing to sit around and wait for you but baby, can’t you see there’s nothing else for me to do? I’m hopelessly devoted to you.
Harry z ekranu ubrany jest w skórzaną kurtkę, zdecydowanie inspirowaną kurtkami T-Birdsów z Grease, a jego włosy są zdecydowanie krótsze niż obecnie i wystylizowane żelem, i wygląda niesamowicie. Jego głos jest nieco przytłumiony, gdy słuchawki Louisa wypełniają się oklaskami i gwizdami, i uświadamia sobie, że to fragment jakiegoś występu telewizyjnego.
- But now there’s nowhere to hide since you pushed my love aside I’m out of my head, hopelessly devoted to you.
Nie może się powstrzymać i zaczyna śpiewać, znając każdy wers, każde słowo.
- My head is sayin’, „Fool, forget him”. My heart is sayin’, “Don’t let go, hold on to the end”. That’s what I intend to do, I’m hopelessly devoted to you. But now there’s no way to hide since you pushed my love aside. I’m outta my head, hopelessly devoted to you...
Oklaski zagłuszają końcówkę piosenki i na ekranie pojawia się nazwa programu: LateLateShow. Louis pospiesznie odnajduje resztę wywiadu i włącza go, i nawet nie zdaje sobie sprawy, że zaczyna obgryzać paznokcie, wsłuchując się w rozmowę Harry’ego z Jamesem. Przestaje dopiero, gdy jest mowa o występie Harry’ego; Louis prostuje się, gdy Harry uśmiecha się nieśmiało i przesuwa dłonią przez swoje krótkie, nieco kręcone włosy.
- To będzie coś zupełnie nowego. – James śmieje się, pochylając do przodu.
- Um, tak, ja… Ten musical jest… um, wyjątkowy dla kogoś, kogo kiedyś znałem i, um, ten ktoś też jest wyjątkowy? I, um, dla mnie ta piosenka też jest bardzo… wyjątkowa.
Louis zatrzymuje film, czując, jak serce bije mu mocno w piersi. Jego myśli krążą, niemalże huczą w jego głowie i czuje się tak bardzo zagubiony. Bardziej niż wtedy, te kilka lat wstecz, gdy po raz pierwszy usłyszał piosenkę Harry’ego, gdy zobaczył jego zdjęcia z kobietami po tym, jak chłopak nie odzywał się do niego przez cały rok. Nie wie, co ma ze sobą zrobić. Rzuca okiem na telefon, ale ekran jest ciemny. Keenan nie dzwonił więcej i Louis nie może zmusić się do tego, by się tym przejąć. Zamiast tego ponownie skupia wzrok na laptopie i wraca do dyskografii Harry’ego.
- If I could fly, I’d be comin’ right back home to you. I think I might give up everything just ask me to. Pay attention, I hope that you listen ‘cause I let my guard down. Right now I’m completely defenceless.
Ociera łzę, jedną jedyną łzę, która spływa po jego policzku na końcu tej piosenki i jeśli wcześniej miał wątpliwości, teraz już wie, że to wszystko o nim i nie ma pojęcia jak się z tym czuje. Zastanawia się jakby się czuł, gdyby wiedział o tym wcześniej. Czy coś by zrobił? Czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie? Wtedy, teraz…? Czy to cokolwiek zmienia?
- I went to Amstedam without you and all I could do was think about you, and oh, oh, oh, I should’ve known. I went to Tokyo to let it go. Drink after drink but I still felt alone, I should’ve known. I went to so many places, looking for you in their faces. I can feel it, oh, I can feel it.
Przesłuchuje kilka kolejnych piosenek, doszukując się siebie w słowach lub pomiędzy wierszami, i ma wrażenie, że nie ma ani jednej piosenki, która nie byłaby choć odrobinę nim naznaczona. Czasami, przynajmniej w pierwszych piosenkach, jest dużo złości i żalu, ale z czasem słowa układają się w wyznania miłości, tęsknoty i pragnienia, i to go przytłacza. Zatrzymuje się dłużej przy jednej z nich, odtwarzając ją raz za razem, ciągle od nowa i przygryza wargę tak boleśnie, że dziwi się, że jeszcze nie leci z niej krew.
- I’ve been looking back a lot lately. Me and you is all I’ve ever known. It’s hard to think you could ever hate me but everything’s feeling different now. Oh, I can’t believe I gave in to the pressure, when they said a love like this would never last. So I cut you off ‘cause I didn’t know no better. Now I realize, yeah, I realize.
- We were too young – Louis śpiewa cicho, niemalże znając już tekst na pamięć – to know we had everything. Too young, I wish I could’ve seen it all along, I’m sorry that I hurt you darling, no, oh.
Coś w tym utworze sprawia, że Louis łka cicho. Być może to prawda ukryta za słowami; może byli zbyt młodzi, zbyt naiwni, zbyt pewni swego związku i to sprawiło, że rozpadł się tak szybko, tak mocno.
Poświęca chwilę na otrząśnięcie się i wyjmuje słuchawki z uszu. Dom wypełnia cisza i gdy Louis zerka na godzinę wyświetlaną na laptopie, uświadamia sobie, że dochodzi druga w nocy. Przeciera opuchnięte od łez oczy i wstaje z łóżka; jego nogi drżą nieco, zdrętwiałe i obolałe, gdy po cichu wychodzi z pokoju. Krzywi się na skrzypienie desek podłogowych, kiedy przechodzi na palcach korytarzem i mruży oczy, zapalając światło w łazience.
Przez sekundę ma wrażenie, jakby cofnął się w czasie, gdy patrzy na swoje odbicie w lustrze. Blady, z rozczochranymi włosami, zaczerwionym nosem i opuchniętymi powiekami, wygląda tak, jak tamtego dnia, gdy wrócił z dworca. Teraz może ma tylko więcej zmarszczek. Zaciska dłonie na krawędzi umywalki, a jego knykcie bieleją od mocnego uścisku. Wzdycha ciężko, nie wiedząc, czy to dobrze, że znów czuje się i wygląda tak jak wtedy. Wtedy, gdy jego serce zostało roztrzaskane. Teraz jednak, po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna, czuje, że jego delikatne serce drży, puchnie, jakby zbierało swoje dawno zagubione cząsteczki i drobinki, które nie odnalazły swojego miejsca, gdy na nowo je sklejał. Ta myśl go przeraża.
Pochyla się na umywalką, odkręcając zimną wodę i opłukuje twarz, patrząc, jak woda ścieka po porcelanie, spływając do odpływu. W końcu zakręca kurek i śledzi tor ostatniej kropelki, nim w końcu otrząsa się i po cichu wraca do pokoju. Ekran laptopa zgasł, gdy go nie było i Louis niemal potyka się o rozrzucone ubrania na podłodze, gdy niezdarnie wspina się w ciemnościach na łóżko. Z mocno bijącym sercem włącza kolejną piosenkę i przez chwilę wpatruje się w początek teledysku, obserwując Harry’ego, siedzącego przy pianinie, nim w końcu wsuwa słuchawki do uszu.
- …the baggage you left. What am I now? What am I now? What if I’m someone I don’t want around? I’m falling again, I’m falling again, I’m falling. What if I’m down? What if I’m out? What if I’m someone you won’t talk about? I’m falling again, I’m falling again, I’m falling.
Nie rejestruje łez, które spływają po jego twarzy w trakcie piosenki. Jest piękna. Jest bolesna, trudna, smutna i prawdziwa. Jest piękna. I serce Louisa boli, bo ten teledysk również jest idealny, jest piękny i smutny. Jest poetycki. Emocje, o których śpiewa Harry, są przytłaczające i zaczyna w nich powoli tonąć, wciąż grając na pianinie, nie zauważając tego, dopóki nie jest za późno, akceptującto, co się dzieje.
- You say that you gotta go, gotta leave. You say it’s not fair to you, fair to me. I know in my heart I’ve got nothing to prove, this question mark, I can’t answer it for you. So I’ll set you free, like a bird in the breeze. And I’ll set you free, fly away, spread your wings. If you love somebody let them go, if they come back home that’s how you know. I’m gonna miss you, really really miss you. So I’ll let go and set you free and hope that you’ll come back to me. I’m gonna miss you, really really miss you.
W końcu uświadamia sobie, że przesłuchał już wszystkie piosenki i przez kilka dobrych minut siedzi w ciemnościach, otumaniony. A potem wyłącza laptop i podłącza słuchawki do telefonu, drżącymi palcami wchodząc w aplikację Spotify i słucha ich wszystkich ponownie, na przemian płacząc, złoszcząc się i szlochając, i wkrótce urywki poszczególnych piosenek kłębią się w jego głowie, odbijając echem.
God, I’m missing you and your addictive heart...
I went to so many places, looking for you in their faces...
And it hits me when the light go on, shit, maybe I miss you...
I think I might give up everything just ask me to...
It’s hard to think you could ever hate me but everything’s feeling different now...
Oh, how shit changes, we were in love, now we’re strangers...
What if I’m someone you won’t talk about...?
Take me back to where it was before, when we were on fire...
So I’ll let go and set you free and hope that you’ll come back to me...
We had it all, yeah, and we walked away...
Jest kilka minut po trzeciej, a on nie może usnąć. Wyłącza aplikację i nagle cisza wydaje się być niemal głośna po tylu godzinach ciągłego słuchania. Louis przewraca się z boku na bok, zaciska powieki i próbuje nawet liczyć owce, ale to nic nie daje. Wzdycha, zirytowany i wyciąga telefon spod poduszki. Czerwone kółeczko przy ikonce kontaktów przypomina mu o nieodebranych połączeniach od Keenana i jego żołądek zaciska się boleśnie. Ignoruje to jednak i pospiesznie odnajduje odpowiedni numer, nie przejmując się późną porą.
- Louis? – zaspany głos Liama odzywa się po kilku sygnałach. – Co się dzieje?
- Słyszałeś je, prawda? – Louis wyrzuca z siebie i krzywi się, słysząc własny, zachrypnięty głos.
- Co? Louis, wszystko w porządku?
- Piosenki, Liam. Słuchałeś piosenek Harry’ego, tak?
Cisza po drugiej stronie ciągnie się przez chwilę i Louis mógłby pomyśleć, że Liam zasnął, gdyby nie słyszał jego chrapliwego oddechu.
- Tak – odpowiada w końcu. – Rozumiem, że też je przesłuchałeś?
Tym razem to Louis milczy. Przymyka powieki, oddychając powoli, próbując zebrać myśli.
- Co mam z tym zrobić, Liam? – pyta cicho. – A jeśli to wszystko… jeśli to było prawdziwe, to dlaczego nigdy nie odpowiedział na mój list?
Jego głos jest słaby, gdy zadaje ostatnie pytanie; łamie się gdzieś w połowie zdania i Louis słyszy, jak Liam wzdycha i może sobie wyobrazić jego wielkie, brązowe oczy, lśniące współczuciem.
- Być może nigdy go nie przeczytał. – Sugeruje w końcu, równie cicho jak on.
~*~
Kiedy w poniedziałkowe popołudnie Harry wchodzi do szkoły, jest zdenerwowany. Nie wie, czego ma oczekiwać po tym, jak Louis wybiegł tamtego wieczora z kolacji, ale wie, że to nie będzie nic dobrego.
Wybuch Louisa go zaskoczył. Wcześniej nie rozmawiali o tym, co ich łączyło. Nie rozmawiali o tym, jak ich związek się rozpadł. W jakiś sposób po prostu przeszli nad tym, zachowując się jak znajomi, jak przyjaciele, traktując przeszłość jak temat tabu i choć Harry wiedział, że to nie będzie, że to nie może trwać wiecznie, to jednak wciąż był zaskoczony. Przede wszystkim zaskoczyło go to, że Louis nie słyszał jego piosenek. W jakiś sposób nieco go to zraniło, bo przez lata swojej kariery Louis był wszystkim, o czym mógł pisać i śpiewać. Był jego muzą. Zawsze, od samego początku. I gdzieś tam, pisząc i nagrywając swoje kolejne hity, miał nadzieję, że Louis usłyszy i zrozumie, i że jakoś, odnajdą drogę do siebie. Ale przede wszystkim był wkurzony, bo to nie tak, że tylko on nawalił w tym związku. Tak, był świadomy tego, że pozwolił swojej dumie i niepewności przezwyciężyć to, co czuł do Louisa, ale to on został odrzucony tamtego dnia na peronie. To Louis był tym, który odrzucił jego uczucie, więc dlaczego zachowywał się tak, jakby tylko on miał złamane serce?
Harry wzdycha, gdy drzwi szkoły zamykają się za nim i przesuwa palcami przez poplątane włosy. Przechodząc przez korytarze, układa sobie w głowie różne wersje powitania, ale dochodząc do audytorium słyszy, że próby najwyraźniej już się rozpoczęły. I rzeczywiście, Amber właśnie kończy swoją piosenkę i schodzi ze sceny, a chwilę później na środek wbiega Rosalie i Micky, jej kolega z klasy. Po zajęciach została w szkole, bo nie było sensu, by wracała do domu tylko po to, by za chwilę znów wracać i Harry uśmiecha się, wślizgując do środka i obserwując ją na scenie.
Jesy dołącza do nich, tłumacząc im, co mają po kolei zrobić i Harry obserwuje, jak Rosie ze skupieniem marszczy brwi, słuchając nauczycielki. Wprowadzając poprawki do „Baby it’s cold outside” nie sądził, że jego córka będzie śpiewać tę piosenkę. Właściwie, myślał, że dołączy po prostu do większej grupy dzieci, śpiewając „We wish you a Merry Christmas”czy coś podobnego, dlatego gdy na jednej z prób kilka tygodni temu Rosalie faktycznie dostała tę „rolę”, poczuł, jak rozpiera go duma. Teraz, obserwując jak jego córka przesuwa się po scenie, niemalże ciągnąc za sobą nieco opornego Micky’ego, nie może oprzeć się wrażeniu, że jest do tego stworzona. Przez kilka minut po prostu patrzy, chłonąc widok Rosie, powtarzającej kroki, które pokazuje jej Jesy, a potem przesuwa wzrokiem po audytorium, szukając Louisa.
Znajduje go na schodkach prowadzących na scenę. Jest nieco skulony, garbiąc się nad notatnikiem rozłożonym na kolanach i raz po raz poprawia okulary, zsuwające mu się z nosa. Kula lodu ciąży w jego żołądku, gdy powoli wchodzi do środka, rozważając, czy powinien wejść na scenę z drugiej strony czy przechodząc koło Louisa. Ostatecznie postanawia zachować się jak dorosły, którym jest i prostując nieco plecy, kieruje się w stronę mężczyzny.
Nie wie, czy Louis widzi go kątem oka czy w jakiś inny sposób wyczuwa jego obecność, ale dostrzega, jak ramiona mężczyzny spinają się i nieznacznie przesuwa swoje nogi, robiąc mu więcej miejsca. Ponadto, nie daje po sobie znać, że zauważa jego przybycie.
Harry zatrzymuje się na sekundę obok niego, próbując znaleźć coś do powiedzenia. Odchrząkuje cicho i przesuwa językiem po dolnej wardze, czując straszną suchość w ustach.
- Cześć, Louis – mówi powoli, niemalże szeptem.
Przez chwilę myśli, że Louis go nie usłyszał, ale potem Tomlinson wolno podnosi głowę i patrzy na niego przez czarne, wąskie oprawki okularów. Niebieskie oczy lśnią dziwnym blaskiem, jakby mieszaniną złości i akceptacji, a wąskie usta są zaciśnięte przez całą sekundę, nim odpowiada:
- Dzień dobry, Harry – mówi spokojnie oficjalnym tonem i to jest jak szklanka wody wylana na twarz Harry’ego.
Nie wie, czego się spodziewał; może złości, agresji, irytacji. Może akceptacji, zrozumienia, pojednania. Nie spodziewał się jednak obojętności. Przygryza wargę, próbując stłumić westchnięcie i kiwa głową, wspinając się szybko po schodkach, zostawiając Louisa za sobą.
Próby ciągną się w nieskończoność. Właściwie, trwają tylko dwie godziny, ale dla Harry’ego jest to jak wieczność z tym, jak Louis się zachowuje. Gdy mężczyzna się do niego odzywa, robi to w nadzwyczaj oficjalny, uprzejmy sposób, ale Harry widzi ukradkowe spojrzenia i nie wie, co ma o nich sądzić. Nie robi jednak nic, by w jakiś sposób porozmawiać z Louisem, bo wie, że to nie jest miejsce i czas na takie rozmowy. Poza tym wie, że to Louis musi zrobić pierwszy krok; zna go na tyle, by wiedzieć, że każdy inny rozwój wypadków spowoduje kłótnię lub ucieczkę, a, jeśli ma być szczery, nie bardzo wie, co miałby powiedzieć. Najwyraźniej, Louis widział ich rozstanie w zupełnie inny sposób niż Harry, a Harry doskonale pamięta to, jak dramatyczny Tomlinson potrafił być i sądząc po ostatnim wieczorze, to się nie zmieniło.
Kiedy patrzy na niego znad pianina, czekając cierpliwie, aż Jesy ustawi dzieci na scenie, nie może nic poradzić na to, jak jego serce trzepocze w piersi. Pomimo tylu lat, uśmiech Louisa, kiedy obserwuje swoich uczniów, sprawia, że zakochuje się w nim na nowo.
Zaciska dłonie w pięści, zmuszając się do odwrócenia wzroku, bo wie, że nic nie jest takie, jak wtedy i to nie jest w porządku, czuć to. Ani wobec niego samego, ani wobec Louisa, który był teraz w związku.
Zaczyna grać, gdy Jesy daje mu znak, a dzieci kołyszą się w miarę rytmicznie i synchronicznie, śpiewając „Christmas Time” i skupia się na tym, odpychając wszystkie inne myśli, chowając je głęboko. Tak głęboko, jak tylko potrafi.
Najwyraźniej, nie chowa ich zbyt głęboko, bo wypływają na powierzchnię kilkanaście minut później, po zakończonej próbie. Większość dzieciaków zdążyła już wyjść i w audytorium zostaje on, chowając nuty, Louis i Jesy, sprzątając mikrofony i statywy oraz Rosalie i jakaś dziewczynka z jej klasy. Harry myśli, że to Lucy, ale nie jest całkiem pewny, bo Rosie wspomina o wielu koleżankach ze szkoły i czasem trudno mu nadąć za tym, którą obecnie lubi, a z którą się pokłóciła. Uczucia wybijają się na powierzchnię niczym gejzer, gdy wzrok Harry’ego pada na Louisa, który, odstawiwszy na bok jeden ze statywów, siada na brzegu sceny i przekomarza się z obiema dziewczynkami, doprowadzając Rosie do ataku śmiechu. Harry nie może powstrzymać uśmiechu, który sprawia, że obawia się o swoją twarz; opiera się biodrem o czarne, lśniące pianino i przygląda się całej trójce, doskonale świadom, że gdyby mógł teraz spojrzeć w lustro, zobaczyłby, jak jego oczy są wypełnione czułością.
- Ma podejście do dzieci, prawda? – Dyskretny szept Jesy potwierdza jego przypuszczenia, gdy kobieta szturcha go lekko ramieniem, patrząc na niego porozumiewawczo.
- Tak. – Harry mówi po chwili. – Zdecydowanie ma.
Jesy wzdycha i przeczesuje włosy palcami, a później schyla się, związując kosmyki gumką w niedbały kok. Kiedy się prostuje, jej wzrok ponownie wędruje do Louisa.
- Szkoda, że nie będzie mieć swoich – mówi i Harry nie może oprzeć się wrażeniu, że zerka na niego, jakby ciekawa jego reakcji.
- Wiesz… - odpowiada, powoli dobierając słowa. – To, że jest gejem, to nie znaczy, że nie będzie mógł mieć dzieci. Jest wiele…
- Och, oczywiście. – Jesy przerywa mu ze smutnym uśmiechem. – Jest wiele różnych możliwości, ale Keenan… cóż, on nie chce mieć dzieci.
Harry próbuje ze wszystkich sił zachować neutralny wyraz twarzy, ale jego brwi i tak na krótką sekundę wędrują do góry. Nie może uwierzyć, że Louis związał się z kimś, kto nie chce mieć dzieci, gdy sam zawsze pragnął mieć dużą rodziną. Mruga, zaskoczony i oddycha ciężko, nim w końcu się odzywa.
- To wielka szkoda.
- Tak, wielka szkoda.
Kilka minut później idą opustoszałymi korytarzami szkoły. Rosie jest przed nim, jedną ręką trzymając dłoń Louisa, a drugą dłoń Lucy. Być może w innym wypadku Harry poczułby się porzucony, ale idąc kilka kroków za nimi, rozmawiając z Jesy, nie może powstrzymać się od myślenia o tym, jak by chciał widzieć częściej swoją córkę, trzymającą dłoń mężczyzny innego niż on sam. Konkretnie, dłoń Louisa.
Wzdycha, zirytowany sobą samym i, gdy wychodzą na zewnątrz, żegna się z Jesy uśmiechem. Kiedy się odwraca, widzi, że Rosalie razem z koleżanką stoją już przy bramie szkoły, a on wciąż stoi na szczycie schodów z Louisem.
- Um… - mówi, niezręcznie drapiąc się po karku.
- Słyszałem je. – Louis rzuca, zapinając guziki płaszcza. – Twoje piosenki – dodaje, gdy Harry nie odpowiada od razu.
Brwi Harry’ego podchodzą do góry, gdy docierają do niego słowa Louisa. Zerka na dziewczynki, nim obraca się w stronę mężczyzny, otwierając usta, by coś powiedzieć, ale uświadamia sobie, że nie wie co. Louis patrzy na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy, przekrzywiając nieco głowę.
- Wiem, że napisałeś je kilka lat temu, Harry – mówi cicho, spokojnie, ostrożnie dobierając słowa. – I nie jestem na tyle próżny, by sądzić, że wciąż… że wciąż o mnie piszesz. Ale musisz wiedzieć, że…
- Wiem. – Harry przerywa mu. – Wiem, że… - Urywa, szukając odpowiednich słów. – Louis, wciąż jest w tobie wiele z tego chłopca, w którym się zakochałem. Tak wiele rzeczy, które przypominają mi o nim i o tym, co mieliśmy.
Widzi, jak Louis mruga powoli i to sprawia, że Harry zastanawia się, czy nie zinterpretował źle jego słów. Teraz jednak, kiedy zaczął, musi już dokończyć; Louis miał szansę powiedzieć to, co chciał powiedzieć tamtego wieczora. Teraz jego kolej.
- Zawsze będę zakochany w tamtym chłopcu. Tym jest właśnie pierwsza miłość; ktoś, kogo nigdy nie zapomnisz i będziesz kochać już zawsze. Przepraszam, jeśli… że cię skrzywiłem, Louis. Nigdy nie powinienem tego robić. Ty… ty też mnie skrzywdziłeś i wiem, że to nie jest wymówka. To nie jest wytłumaczenie. Ale nie zmienimy tego, co było.
Wzdycha ciężko i przesuwa dłonią przez włosy. Kiedy zerka na Rosalie, widzi, jak dziewczynka zakłada swoją czapkę na głowę Lucy i śmieje się z czegoś, co powiedziała koleżanka.
- Lubię to, kim jesteś teraz – mówi, skupiając wzrok na Louisie. – Stałeś się jeszcze piękniejszy, o ile to możliwe. Silniejszy. Jesteś uprzejmy, sarkastyczny i rozważny. Podążyłeś drogą, którą dla siebie wybrałeś, za swoimi marzeniami i to niesamowite.
Louis otwiera usta, by coś powiedzieć, ale Harry unosi dłoń, prosząc go bez słów, by dał mu dokończyć.
- Nie ważne, jak bardzo kochałem to, kim byłeś, teraz jesteś kimś innym. Wiem, że nigdy nie będziemy… nie będziemy razem tak, jak byliśmy. Wiem, że to już niemożliwe. Rozumiem, że jesteś teraz z Keenanem i przyrzekam ci, że nie zrobię nic, by ci to zepsuć. Ale… - dodaje, wahając się tylko przez sekundę. – Ale czy nie możemy być czymś nowym? Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi, Louis. Nie tak naprawdę. Może… może moglibyśmy nimi być?
Widzi, jak przez twarz Louisa przebiega tysiąc, milion różnych emocji i przygryza nerwowo wargę, czekając na odpowiedź. Dostrzega, jak dłoń mężczyzny drga, zupełnie tak, jakby chciał ją wyciągnąć i chwycić jego dłoń. Lub zadać mu prawy sierpowy. Tego nie jest pewien. Ostatecznie ramiona Louisa opadają, a jego niebieskie tęczówki zerkają w bok, na Rosalie i Lucy, nim w końcu skupiają się na oczach Harry’ego.